Zamknij

Zaczyna się piekło w psychiatrii. "Nasze szpitale nie mają łóżek, nie mają personelu"

15.01.2021
Aktualizacja: 15.01.2021 11:20
Psychiatria w Polsce
fot. Shutterstock

Sytuacja w psychiatrii w Polsce od lat jest bardzo zła, brakuje przede wszystkim psychiatrów dziecięcych i miejsc bezpłatnej pomocy dla dzieci z depresją, myślami samobójczymi i innymi trudnościami psychicznymi. Według decyzji senatu, która zapadła we wtorek, system pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży nie otrzyma obiecywanej kwoty z budżetu państwa, co oznacza zablokowanie planowanej reformy.

  • Psychiatria w Polsce: na 10 tysięcy dzieci powinien przypadać jeden lekarz psychiatra. W Polsce jest to pół lekarza.
  • Los dzieci z trudnościami psychicznymi nie jest priorytetem dla rządu.

– WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) mówi, że na 10 tysięcy dzieci i młodzieży powinien przypadać jeden lekarz psychiatra. W Polsce jest to pół lekarza, czyli jest z tym dostępem naprawdę bardzo źle – zauważyła Renata Szredzińska, członkini zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę w rozmowie „Wstajesz i wiesz” w TVN24. Te liczby pokazują, jak bardzo zaniedbana jest polska psychiatria. Po wtorkowych obradach trudno mieć nadzieję, że będzie lepiej.

Senat przegłosował ponad 100 poprawek do budżetu na 2021 rok. Poparcie uzyskała między innymi poprawka przyznająca 80 milionów na psychiatrię dziecięcą. Poprawkę poparło 52 senatorów, przeciw było 47. Przeciwko tej poprawce głosowali jedynie członkowie klubu Prawo i Sprawiedliwość.

System pomocy psychiatrycznej dla dzieci i młodzieży wymaga reformy i bardzo dużych nakładów finansowych. Niby nasi rządzący o tym wiedzą, ale to, że przedwczoraj niektórzy politycy zagłosowali przeciwko dodatkowym środkom, które tak bardzo są potrzebne, jest dla nas oburzające, zwłaszcza że wśród tych polityków byli lekarze - powiedziała w programie członkini zarządu Fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

Na te pieniądze psychiatrzy, psycholodzy, terapeuci i organizacje pracujące na rzecz zdrowia psychicznego czekali bardzo długo, bo jak wiemy, psychiatria dziecięca od lat jest niedofinansowana. - System pomocy psychiatrycznej dla najmłodszych dzieci, w ogóle dla dzieci i młodzieży, wymaga reformy i bardzo dużych nakładów finansowych. Ta reforma się toczy. Jest zdefiniowana jako taki trzystopniowy proces zapewniania dzieciom pomocy, od takiej, gdzie te problemy jeszcze nie są bardzo rozbudowane poprzez kolejne stopnie - mówiła.

Wszelkie działania wymagają dofinansowania, inaczej jest to niemożliwe. – Nasze szpitale nie mają łóżek, nie mają personelu, brakuje w ogóle lekarzy psychiatrów. Mamy niedobór około 300 lekarzy w specjalizacji dla dzieci i młodzieży w naszym kraju. To się może wydawać niewiele, natomiast może wskaźnik państwu powie. WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) mówi, że na 10 tysięcy dzieci i młodzieży powinien przypadać jeden lekarz psychiatra. W Polsce jest to pół lekarza, czyli jest z tym dostępem naprawdę bardzo źle – podkreśliła Renata Szredzińsk.

Warto też podkreślić, że są województwa, w których w ogóle nie ma oddziałów psychiatrycznych dla dzieci i młodzież, np. w województwie podlaskim. Oddział, którego wciąż nie ma na Podlasiu, kosztowałby ok. 4 mln zł. – Nawet w województwach, gdzie na te oddziały zapotrzebowanie jest tak duże, że na przykład z Warszawy, wiemy o tym, zdarza się, że dzieci są wiezione na przykład do Sosnowca, bo w Warszawie nie ma miejsca na hospitalizację – powiedziała.

– Niby nasi rządzący, nasze władze o tym wiedzą, ale to, że przedwczoraj niektórzy politycy zagłosowali przeciwko dodatkowym środkom, które tak bardzo są potrzebne, jest dla nas oburzające, zwłaszcza że wśród tych polityków byli lekarze – powiedziała Renata Szredzińska z fundacji Dajemy Dzieciom Siłę.

– My jako fundacja wystosujemy pisma do tych senatorów, którzy są jednocześnie lekarzami, co innego w takim razie proponują, jeśli nie dofinansowanie psychiatrii, jak zamierzają walczyć z problemem pogarszającego się zdrowia psychicznego naszych dzieci – zapowiedziała.

Dochodzi do sytuacji, że w naszym kraju specjaliści nie mają wiele do zaoferowania swoim pacjentom. Dzieje się to w momencie, gdy trwa pandemia, która z kolei pogarsza stan zdrowia dzieci. – Robiliśmy badania wśród dzieci i młodzieży dotyczące pierwszego lockdownu, czyli wiosennego, i jedna trzecia polskich nastolatków, polskich dzieci, powiedziała, że ich stan psychiczny w tym czasie był zły. Jedna trzecia polskich dzieci mówi, że cierpiała psychicznie ze względu na izolację, na brak kontaktu, na niepewność, na strach. I my nie mamy nic do zaproponowania tym dzieciom – powiedziała Szredzińska.

– Widzimy, że ten rok pandemiczny to był bardzo wysoki wzrost interwencji, które nasi pracownicy musieli podejmować, to był wzrost o 44 procent. Podjęliśmy 747 interwencji w sytuacji zagrożenia zdrowia i życia dziecka. Pandemia tę sytuację pogorszyła, a środków nie przybywa – dodała.

Przypomnijmy, Fundacja Dajemy Dzieciom Siłę, prowadzi telefon zaufania dla dzieci i młodzieży – 116 111, jest to bezpłatna linia, całodobowa i dzieci mogą dzwonić z każdym problemem.

Źródło: TVN24