Protest w obronie prawa do aborcji? Krystyna Janda ma pomysł na strajk

Monika Piorun
26.09.2016 16:12
Protest w obronie prawa do aborcji? Krystyna Janda ma pomysł na strajk
fot. Protest w obronie prawa do aborcji? Krystyna Janda ma pomysł na strajk

Kiedy 40 lat temu islandzkie kobiety jednego dnia wzięły wolne zarówno od obowiązków zawodowych, jak i prac domowych, kraj niemal nie stanął na krawędzi przepaści. Mała rewolucja doprowadziła do zmian w życiu politycznym i społecznym. Krystyna Janda powołuje się na ten przykład radząc paniom, które nie zgadzają się z zaostrzeniem przepisów dotyczących aborcji, by solidarnie przestały prać, sprzątać lub gotować i wspólnie wyszły na ulice. Dobry pomysł?

Nowe projekty przepisów dotyczących aborcji są równie restrykcyjne, jak surowe prawo obowiązujące w tym zakresie w Iranie, Kolumbii i Pakistanie. Burza, jaka rozpętała się  z tego powodu w Polsce, spotęgowała ostre reakcje nie tylko zwykłych ludzi, ale i wielu znanych osobistości. Oprócz pikiet i manifestów na ulicach, w sieci trwa tzw. Czarny Protest, do którego można się przyłączyć publikując swoje zdjęcie w czarnym stroju. 

Krystyna Janda na swoim profilu na Facebooku przypomniała niezwykle skuteczną akcję, na jaką czterdzieści lat temu zdecydowały się kobiety z kraju, który dziś jest wzorem równouprawnienia, a 76% pań ma stałe zatrudnienie.

24 października 1975 roku 90% islandzkich kobiet przerwało pracę.

Te z nich, które były gospodyniami domowymi, przestały gotować,

sprzątać i zajmować się dziećmi. Wszystko trwało tylko jeden dzień,

ale zapoczątkowało prawdziwą rewolucję.

Zrzut ekranu 2016-09-26 o 15.11.55

Strajk Czerwonych Pończoch

Plany islandzkich feministek z organizacji "Czerwone Pończochy" na ogólnokrajowy kobiecy protest w ramach ogłoszonego przez ONZ Roku Kobiet, początkowo nie budziły respektu ze strony męskiej części społeczeństwa. Kiedy jednak panie okazały się na tyle skuteczne, że udało się im porozumieć i jednego dnia wziąć wolne - zarówno od pracy zawodowej, jak i obowiązków domowych, panowie okazali się zupełnie bezsilni.

Stanęły szkoły, w których brakowało komu uczyć (a nawet odprowadzić rano dzieci na lekcje), nie było rodzinnych śniadań, obiadów i kolacji, przestały działać fabryki i zakłady pracy.

Mężczyźni byli zupełnie zdezorientowani.

strajk

fot. Women's History Archives

Kobiecy wkład w rozwój społeczeństwa okazał się jednak mieć ogromnie istotne znaczenie i już w ciągu pięciu następnych lat pierwsza kobieta zaczęła pełnić urząd prezydenta.

Stopniowo zaczęły zanikać różnice pomiędzy nierównym wynagrodzeniem za wykonywanie tych samych obowiązków w zależności od płci, a dziś Islandia uważana jest za jeden z najbardziej przyjaznych kobietom krajów.

Strajk islandzki według Krystyny Jandy

Choć aktorka powątpiewa w tak ogromne przebudzenie kobiecej solidarności wśród Polek, to jednak wbrew jej obawom przykład, na który się powołała, spotkał się z ogromnym zainteresowaniem zarówno internautów, jak i mediów starających się wyjaśnić genezę islandzkiego protestu kobiet.

Pomysł polskiej wersji "strajku islandzkiego" w ramach protestu przeciwko zaostrzeniu przepisów dotyczących aborcji zaczął właściwie już żyć własnym życiem. Padła nawet pierwsza data i miejsce jego organizacji: 1 października pod Sejmem RP.

Aktorka nie kryje zaskoczenia takim obrotem sprawy:

"Czytam posty skonsternowanych kobiet, studentek, wykładowczyń, błagających o zmianę tej daty, ponieważ organizowanie strajku kobiet, w dniu rozpoczęcia roku akademickiego skazuje go z góry na niepowodzenie.

Wiem, że wszystkie, wszyscy - celowo używam tego określenia wątpiąc w solidarność kobiet (wystarczy spojrzeć na listę pań głosujących w sejmie) - tak więc wszystkie jesteśmy przerażone konsekwencjami dyskutowanej ustawy, ustawy przeciwko kobietom i wszystkie chcemy krzyczeć o zastanowienie, prosić o zastanowienie przed decyzją o naszych losach i naszym życiu, ale spontanicznie organizowane tak wielkie wezwania do czynu, muszą być konsultowane i przygotowane" - wyjaśnia aktorka, która tłumacząc swoją postawę deklaruje, że:

Bierna obserwacja tego co się dzieje jest klęską, 

ale trzeba do gorących głów przyłożyć kompres dobrej organizacji.

A na koniec, jeżeli ta akcja się sprawdzi, będę z Wami.

Czy zamiast prawa, które w zakresie aborcji przybliża nas do Iranu, Kolumbii i Pakistanu, nie warto skorzystać z pomysłów takich krajów, jak Islandia? Jak sądzicie?

Zagłosuj

Czy kobiety w ramach protestu przeciwko zaostrzeniu prawa do aborcji powinny przestać wykonywać swoje obowiązki na jeden dzień?

Liczba głosów:

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π