Prof. Streeck: raczej nie zarażamy się przez zainfekowane powierzchnie

12.04.2020
Aktualizacja: 12.04.2020 22:35
Koronawirus a powierzchnie
fot. Shutterstock

Jaka może być droga zarażenia koronawirusem SARS-CoV-2? Czy izolacja ma sens? Czy można się zarazić koronawirusem pijąc piwo z kufli? Na te pytania odpowiadał wirusolog prof. Hendrik Streeck.

Ludzie prawdopodobnie nie zarażają się przez kontakt z zainfekowanymi powierzchniami, o ile zachowują zasady higieny. Wirus SARS-CoV-2 przenosi się drogą kropelkową, a nie drogą powietrzną. Uważa prof. Hendrik Streeck, wirusolog, pracujący na uniwersytecie w Bonn w Niemczech. Prowadzi on ze swoimi współpracownikami jedno z największych i najbardziej reprezentatywnych badań dotyczących koronawirusa SARS-CoV-2. Bada mieszkańców miejscowości Gangelt, w powiecie Heinsberg, położonym w kraju związkowym Nadrenia Północna-Westfalia. To on jako jeden z pierwszych zgłosił, że infekcja wywoływana przez ten wirus może objawiać się biegunką oraz utratą powonienia i smaku. Od wyników badań prof. Hendrika Streecka zależy, jak szybko zniesiony zostanie zakaz wychodzenia z domu.

W wywiadzie udzielonym serwisowi Zeit Online powiedział, że jego współpracownicy zbierają próbki z gospodarstw, w których przebywały osoby zakażone : – Znaleźliśmy wirusy na różnych powierzchniach i klamkach, także w wodzie w ubikacji, jeśli ktoś miał biegunkę. Jednak nigdy nie udało nam się wyhodować z nich aktywnych wirusów. Oznacza to, że ludzie raczej nie zarażają się przez zetknięcie się z powierzchnią, na której jest wirus.

I dodał: – Nasze wstępne dane dostarczają wskazówek, że wirus nie jest przenoszony przez powierzchnie, ale raczej w bliskim kontakcie. Przypadek spod Monachium, pierwszy w Niemczech, zdaje się to potwierdzać. Kobieta, która wróciła z Chin, zaraziła tylko swoich współpracowników, z którymi ściśle współpracowała. Mimo, że była bardzo zaraźliwa.

Dla przypomnienia: Pierwszym pacjentem w Niemczech, u którego zdiagnozowano infekcję COVID-19, wywoływaną przez koronawirusa SARS-VoV-2, był mężczyzna z miejscowości Stockdorf w Bawarii, który zaraził się od swojej koleżanki Chinki, która kilka dni wcześniej wróciła z Chin. Kobieta nie miała żadnych objawów choroby, dopiero w trakcie śledztwa prowadzonego przez niemieckie służby sanitarne okazało się, że podczas wyjazdu miała kontakt z rodzicami, którzy pochodzą z Wuhan.
Prof. Streeck odniósł się również do innych środków bezpieczeństwa stosowanych w wielu krajach, m.in. kwarantanny.

– Robimy wszystko, co jest szkodliwe dla naszego układu odpornościowego. Spędzamy czas w domu i nie wychodzimy na słońce. Sars-CoV-2 przenosi się drogą kropelkową, a nie powietrzną – powiedział dziennikarzom Zeit Online. I dodał, że dzięki badaniom, które prowadzi jego zespół będzie można ustalić zasady postępowania z wirusem.

– Badamy 1000 osób z 500 gospodarstw domowych (...). Pytamy ich na przykład, czy byli na festynie karnawałowym, od którego podobno rozpoczęła się epidemia w tym regionie, pobieramy wymazy, pytamy o choroby, leki, które biorą (...) – opowiada prof. Streeck. I dodaje: – To, mam nadzieję, pomoże zrekonstruować łańcuch infekcji. Podejrzewano na przykład, wiele osób zaraziło się pijąc piwo z kufli, bo woda do płukania nie dezynfekuje ich właściwie. Ale to chyba nieprawda. Większość na spotkaniu piła piwo butelkowe. Inne rzeczy też nie pasują. Na przykład wiele osób zachorowało zaraz po karnawale, często dzień później. Nie zgadza się to z kilkudniowym okresem inkubacji, który zakładamy dla Covid-19.

– Mam nadzieję, że nasze dane pozwolą lepiej zrozumieć, które środki walki z epidemią działają, a które nie. Musimy jednak poczekać na wyniki. Największym błędem, jaki możemy popełnić, byłoby przedwczesne wyciąganie wniosków i udzielanie porad – dodał prof. Streeck.

Źródło: Zeit Online/ dw.com