Zamknij

Kiedy wrócimy do normalności? Immunolog podaje konkretną datę zakończenia pandemii

18.11.2020
Aktualizacja: 18.11.2020 12:26
Ozonowanie kina
fot. Bartosz Krupa/East News

Kiedy czeka nas powrót do normalności? Czy można wierzyć producentom szczepionek, gdy mówią o 90-procentowej skuteczności? Kto powinien się zaszczepić przeciwko koronawirusowi SARS-CoV-2? Na te pytania odpowiada immunolog prof. Piotr Trzonkowski, kierownik Katedry Immunologii Medycznej Gdańskiego Uniwersytetu Medycznego.

Maciej Bąk: Śledzi pan z wypiekami na twarzy ten wyścig o szczepionkę?

Prof. Piotr Trzonkowski: Oczywiście. W rywalizacji tak naprawdę bierze udział kilkadziesiąt firm, które zorganizowały już pewnie ponad setkę badań klinicznych.

Ale ostatnio usłyszeliśmy o dwóch najbardziej liczących się graczach – Pfizer i Moderna. Jak bardzo powinniśmy wierzyć w ich zapewnienia o 90-94-procentowej skuteczności?

Prof. Piotr Trzonkowski: Te informacje pochodzą z tzw. pośredniego raportu. Wydają się wiarygodne, bo są przygotowane przez niezależny komitet, który jest zawsze obecny przy badaniach klinicznych tego typu. W jego skład wchodzą eksperci, którzy nie są w żaden sposób związani z firmą (np. nie posiadają jej akcji). To oni oceniają bezpieczeństwo i skuteczność takiego badania klinicznego. W obu przypadkach ten wynik bazuje na zaleceniach FDA, czyli amerykańskiej agencji regulującej rejestrację leku jako takiego. Dotyczą one procentowej liczby osób, które zachorowały po podaniu szczepionki.

Badacze "odślepiają" badanie, czyli ujawniają informację, który z pacjentów został zaszczepiony szczepionką, a który placebo. Okazało się, że w przypadku obu firm i ich szczepionek, większość osób, które zachorowały miały podane placebo, a nie szczepionkę.

Musimy jednak pamiętać, są to wciąż trwające badania kliniczne i może być tak, że za tydzień wyniki okażą się gorsze, aczkolwiek taka sytuacja jest mało prawdopodobna.

Słyszałem wypowiedź słynnego doktora Anthony'ego Fauci, który mówił, że spodziewał się skuteczności w okolicach 75% i to 90% go bardzo zaskoczyło, nie mówiąc już o tych 94%. Czy to normalne w przypadku tak szybko wynalezionej szczepionki? Znane nam szczepionki mają podobną skuteczność?

Prof. Piotr Trzonkowski:  Podkreślmy: nie ma leków, które leczą w stu procentach. Byłoby cudownie, gdyby takie były, ale ich nie ma. Natomiast szczepionki są skuteczne nie dlatego, że zostały zrobione szybko, tylko dlatego, że są sumą takiego kilkunastoletniego doświadczenia w ich konstruowaniu. Więc to rzeczywiście są szczepionki gwarantujące skuteczność.

Dlatego są godne zaufania?

Prof. Piotr Trzonkowski:  To, czy są godne zaufania, zobaczymy na końcu, kiedy będziemy również wiedzieli, jakie efekty uboczne i działania niepożądane one za sobą niosą. Opinia komitetu monitorującego jest taka, że ta szczepionka działań niepożądanych nie ma dużo, dlatego są godne zaufania. I trzeba im wierzyć. Trzeba też pamiętać, że na samym końcu, kiedy będą te końcowe badania skuteczności, to szczepionki przejdą jeszcze jedną weryfikację przez jeszcze jeden komitet ekspertów FDA czy Europejskiej Agencji Leków. To ich rekomendacja będzie decydująca przed wejściem na rynek.

Na szczepionkę czeka cały świat, to oczywiste. Ale jak spojrzymy w badania społeczne, to jedne kraje czekają trochę mniej, a inne trochę bardziej. Niestety w Polsce chętnych do zaszczepienia się jest relatywnie mało, szczególnie w porównaniu do innych krajów UE. Czy to będzie oznaczało, że u nas ta pandemia będzie jeszcze pełzać, podczas gdy na przykład w Niemczech będzie ona już opanowana?

Prof. Piotr Trzonkowski: Zawsze podkreślam, że my nie szczepimy się dla siebie. My szczepimy się dla ludzi dookoła nas. Bo nawet jeśli jesteśmy zdrowi, to ludzie dookoła nas, szczególnie seniorzy, są mniej odporni. I powinniśmy zawsze wziąć pod uwagę to, że szczepienie to jest trochę taki akt miłosierdzia dla słabszych.

Trochę jak z maseczkami.

Prof. Piotr Trzonkowski: Oczywiście. To dotyczy i maseczek, i dystansu społecznego, i wszystkich zaleceń powodujących, że ten wirus się mniej rozprzestrzenia. Niestety ten ruch antyszczepionkowy wybuchł jeszcze przed koronawirusem. Pierwszymi jaskółkami tego, co się dzieje w tej chwili, były wcześniejsze epidemie na małą skalę typu odra, krztusiec. Natomiast trzeba sobie powiedzieć, że obecna epidemia to nie tylko epidemia medyczna. To też coś, co dotyka gospodarkę i więzi społeczne. Jeżeli nie będziemy tutaj solidarni, „dostaniemy” też po kieszeni. Mówiąc wprost: ekonomicznie to się nam nie opłaci. Szczepmy się po to, żeby ta nasza gospodarka jakoś się kręciła.

Ta operacja logistyczna masowego szczepienia, jaka nas czeka w przyszłym roku, będzie ogromna. Czegoś takiego w najnowszej historii jeszcze nie mieliśmy.

Prof. Piotr Trzonkowski: To będzie na pewno bardziej masowe niż dotychczasowe szczepienia na grypę, gdzie Polska niestety jest w ogonie Europy. Zaszczepić powinny się wszystkie osoby starsze, czy chore, a także personel medyczny oraz osoby, które mają częsty kontakt z ludźmi, np. sprzedawcy, listonosze, kurierzy. Muszą to zrobić, aby móc wykonywać swoje obowiązki. I pewnie tak będzie to wyglądało. Z punktu widzenia sanitarnego: skoro sprzedawcy muszą myć ręce, to muszą się szczepić. Tak samo z lekarzami. Trzeba się tylko modlić, żeby ta akcja była przeprowadzona szybko.

To będzie też specyficzny okres przejściowy. Przecież szczepionki dotrą do nas turami. Czyli część ludzi będzie zaszczepiona, a inni wciąż będą czekać. To może mieć specyficzny wydźwięk społeczny.

Prof. Piotr Trzonkowski: Nie wiemy jeszcze dokładnie, jak to będzie wyglądało, natomiast myślę, że tych kilku producentów dostarczy swoje szczepionki jednocześnie. I ten pierwszy kwartał 2021 roku to będzie moment masowego szczepienia społeczeństwa. Trzeba też wziąć pod uwagę to, że przy obecnej ilości zachorowań, część z nas już tej szczepionki tak naprawdę nie potrzebuje. Ci, którzy przechorowali chorobę, wykształcili odporność, mają przeciwciała i nie będą musieli się szczepić.

Mówi pan o szczepieniu już w pierwszym kwartale 2021 roku. A kiedy powrót do normalności?

Prof. Piotr Trzonkowski: Pewnie latem 2021 roku. Ponieważ wszyscy producenci zapowiadają, że są w stanie wyprodukować dużą liczbę szczepionek, ale nie aż tak dużą, by w pierwszej połowie 2021 roku pokryć zapotrzebowanie dla całej populacji. Więc będzie się to odbywało sukcesywnie. Myślę, że rozmawiając w przyszłym roku o tej porze, raczej będziemy już rozmawiali o historii epidemii, a nie o wciąż trwającej epidemii. Jest oczywiście jeszcze jeden element  – niestety koronawirus SARS-CoV-2 może zmutować. Nie chcę tutaj straszyć, to jest bardzo małe ryzyko, ale ono istnieje.

Dziękuję za rozmowę.