COVID-19 to polio tego pokolenia. Prof. Hart nie ma złudzeń

13.05.2020
Aktualizacja: 13.05.2020 17:09
Powikłania COVID-19
fot. Shutterstock

Infekcja COVID-19, wywoływane przez koronawirusa SARS-CoV-2, pozostawi trwały ślad w organizmach chorych. To będę długoterminowe problemy zdrowotne, mogą one nawet trwać latami. Tak uważa większość lekarzy. 

Ponad milion osób na całym świecie zostało wyleczonych z infekcji wywoływanej przez koronawirusa SARS-CoV-2, ale pokonanie tej choroby to tylko jedna z bitew, jakie przyjdzie im stoczyć w najbliższym czasie.

Jak wynika ze wstępnej analizy dziennikarzy Bloomberga, wiele osób chorych, które przeszły infekcję COVID-10, ma:

  • problemy z płucami,
  • problemy z sercem,
  • problemy z wątrobą,
  • problemy z oddychaniem,
  • problemy z kondycją (odczuwają ogólne zmęczenie organizmu).

To może być tylko wierzchołek góry lodowej, bo wirus ten atakuje nie tylko płuca, ale również inne narządy w organizmie: gałki oczne, palce stóp, jelita i nerki, a układ odpornościowy, próbując zwalczyć infekcję, może pogłębiać destrukcyjny wpływ tego patogenu.
Dowiedz się więcej:

Prof. Nicholas Hart, brytyjski lekarz, który leczył premiera Borisa Johnsona, porównał koronawirusa SARS-CoV-2 do wirusa polio, który wywołał trwałe szkody w zdrowiu milionów ludzi na całym świecie w latach 50. XX w.

– Covid-19 to polio tego pokolenia. (...) Duża liczba pacjentów będzie miała fizyczne, poznawcze i psychologiczne zaburzenia po przebyciu choroby. Będą oni wymagać długotrwałej opieki – napisał prof. Hart na Twitterze.

Podobne wnioski płyną raportu przygotowanego przez chińskich naukowców z Wuhan i Hongkongu. Obserwacja 20 ozdrowiałych pacjentów z Hongkongu wykazała, że u połowy z nich wydolność płuc nie powróciła do normy nawet po dwóch miesiącach od wyleczenia COVID-19 i była "poniżej zdrowego poziomu".

I nie ma znaczenia, czy chorzy przechodzili tę infekcję łagodniej lub ciężej. Pogorszenie wydolności organizmu dotyczyło prawie wszystkich pacjentów. Badanie tomografią komputerową 70 pacjentów wykazało, że u 66 miało poważne uszkodzenia płuc.

W artykule opublikowanym w agencji Bloomberg wynika, że po epidemii innego koronawirusa SARS-CoV (miała ona miejsce w 2006 r.) u niektórych pacjentów, którzy wtedy zachorowali, negatywne skutki choroby były widoczne nawet 12 latach po przebytej chorobie. Dość często cierpieli oni na infekcje płuc, mieli wyższy poziom cholesterolu i chorowali częściej niż osoby, które nie miały kontaktu z tym patogenem.

Wtedy koronawirus SARS-CoV zainfekował 8 000 osób, koronawirus SARS-CoV-2 już ponad 4 miliony osób. Długoterminowe szkody zdrowotne wyrządzone przez ten patogen mogą nadwerężyć służbę zdrowia w nadchodzących latach, może to również przełożyć się na gospodarkę.

Źródło: Bloomberg