Polka dokonała przełomu w leczeniu stwardnienia rozsianego

Monika Piorun
08.02.2017 20:29
Polka dokonała przełomu w leczeniu stwardnienia rozsianego

Dr Katarzyna Donskow-Łysoniewska z Zakładu Parazytologii na Wydziale Biologii Uniwersytetu Warszawskiego odkryła mechanizm, który w ciągu 2-3 dni może powstrzymywać objawy chorób autoimmunologicznych a po 9 dobach hamować rozwój stwardnienia rozsianego. Trwają rozmowy z inwestorami, którzy dzięki komercjalizacji odkrycia mają szansę zacząć konkurować z globalnymi koncernami farmaceutycznymi.

Choć badania nad innowacyjnymi sposobami leczenia stwardnienia rozsianego trwają od kilkunastu lat, to polskiej badaczce udało się całkiem niespodziewanie zauważyć, że rozwój chorób spowodowanych upośledzeniem funkcjonowania układu immunologicznego można ograniczyć dzięki specyficznym białym ciałkom krwi, potrafiącym regenerować włókna nerwowe i wytwarzanym samoistnie na etapie starcia ze szkodliwymi patogenami.

Zobacz także

Do ich wytworzenia przyczyniają się pasożyty nicieni jelitowych, które potrafią zapobiegać reakcjom zapalnym. Polska badaczka na etapie testów laboratoryjnych najpierw wprowadziła je do organizmu chorych myszy a potem przeniosła je do organizmu innych gryzoni. Reakcja, do jakiej doszło, okazała się nadspodziewanie szybka.

U osobników, które mimo choroby autoimmunologicznej wcześniej nie były zarażone żadnym pasożytem, już po 2-3 dobach zaczynały ustępować objawy ich dolegliwości (w tym stwardnienia rozsianego) a po 9 dniach dochodziło do całkowitego zatrzymania rozwoju choroby.

Jak wyjaśnia sama dr Katarzyna Donskow-Łysoniewska:

Jest bardzo prawdopodobne, że mechanizm ten zadziała również w przypadku

innych chorób autoimmunizacyjnych, ponieważ może mieć on charakter uniwersalny.

 Niebawem rozpoczniemy eksperymenty na myszach dotkniętych chorobą Alzheimera.

Czy stwardnienie rozsiane stanie się całkowicie uleczalne?

Efekty leczenia, które za pomocą nowej metody zaobserwowano u gryzoni, są na tyle spektakularne, że mogą doprowadzić do sporego przełomu w medycynie. Niestety przeszkodą na dalszym etapie badań jak zwykle są pieniądze.

Wprawdzie Ośrodkowi Transferów Technologii Uniwersytetu Warszawskiego udało się uzyskać zgodę komisji bioetyki na pozaustrojowe badanie ludzkiej krwi (które jest niezbędne do sprawdzenia, czy podobne wyniki uda się osiągnąć także wśród ludzi), ale uczelni nie stać na samodzielne sfinansowanie kolejnych działań.

Zobacz także

Od kilku miesięcy trwają rozmowy z potencjalnymi inwestorami, którzy muszą wyłożyć na początku co najmniej pół miliona zł. Jeśli doszłoby do testów na ludziach, koszty mogłyby wynosić nawet kilkadziesiąt milionów zł. Przy wdrażaniu nowego leku na rynek trzeba byłoby pozyskać inwestorów gotowych wyłożyć nawet 2 mld zł.

Na razie zgłosiło się kilka firm (zarówno polskich, jak i zagranicznych), z którymi trwają rozmowy. Jeśli opracowana przez polską uczoną metoda zostałaby potwierdzona także na ludziach, potencjalny inwestor, po wypuszczeniu na rynek nowego leku, mógłby zacząć konkurować z międzynarodowymi potentatami farmaceutycznymi.

Przeczytaj: Im mniej słońca, tym więcej chorych na SM

Zagłosuj

Czy rząd powinien zwiększyć środki na finansowanie przełomowych osiągnięć polskich naukowców?

Liczba głosów:

____

zdrowie.radiozet.pl/PAP/π