Cztery razy oddał osocze. „To dobry uczynek, może pójdę do nieba”

23.10.2020
Aktualizacja: 26.10.2020 11:36
Kuba Hutyra
fot. Kuba Hutyra/ archiwum własne

O oddawanie osocza przez ozdrowieńców apelują szpitale, centra krwiodawstwa, rodziny pacjentów, ale też sami ozdrowieńcy. "To nic nie boli, a zabiera tylko trochę czasu" - przekonuje w Radiu ZET Kuba Hutyra.

29-letni Kuba Hutyra jest ozdrowieńcem, który oddał już 4 razy swoje osocze w centrum krwiodawstwa we Wrocławiu. Pomógł już 12 osobom, bo z jednego pobrania powstają  trzy porcje osocza.

– Mam chęć pomagania i tyle. Idę oddawać osocze, bo tak trzeba. To dobry uczynek, może trafię do nieba – powiedziała Kuba Hutyra naszej reporterce Grażynie Wiatr. I dodał, że sam miał szczęście, bo nie miał silnych objawów, ale był w szpitalu i wie, że są pacjenci w trudnej sytuacji. Zaapelował do do innych ozdrowieńców: "Oddawajcie swoje osocze".

– To nic nie kosztuje. Sam zabieg jest bezpieczny. Wbicie igły, coś jak oddawanie krwi tylko przez godzinę. Nas to nic nie kosztuje, nasz organizm na tym nie cierpi, a jeżeli może to komuś uratować życie, to naprawdę warto  – dodaje Kuba.

Regionalne Centrum Krwiodawstwa i Krwiolecznictwa we Wrocławiu przyznaje, że zapasów osocza praktycznie nie ma i na bieżąco wszystkie pobrane porcje są wydawane szpitalom. Zdarzają się sytuacje, kiedy centrum i lekarze ściągają osocze z innych województw dla potrzebujących pacjentów.

Kto może oddać osocze?

Ratunkiem dla ciężko chorych może być podawanie osocza od osób, które spełniają poniższe warunki:

  • zostały uznane za zdrowe po przechorowaniu COVID-19 (musi u nich minąć co najmniej 14 dni od wyniku powtarzalnie ujemnego testu),
  • były zakażone SARS-CoV-2 i minął okres co najmniej 28 dni od ustąpienia objawów albo zakończenia izolacji,
  • stwierdzono u nich przeciwciała anty-SARS-CoV-2 i nigdy nie miały objawów COVID-19 (musi u nich minąć okres co najmniej 14 dni od dodatniego wyniku na obecność przeciwciał).