Odmówił wydania leku kobiecie w obumarłej ciąży... powołując się na klauzulę sumienia

28.06.2018 14:12
Farmaceuta klauzula sumienia
fot. Shutterstock

Dyskusja o tym, czy farmaceuta ma prawo odmowy wydania leków, powołując się na klauzulę sumienia toczy się już od dawna. Zwolennicy klauzuli sumienia twierdzą, że nikt nikogo nie może zmusić do działania wbrew sumieniu. Natomiast przeciwnicy twierdzą, że farmaceuta nie znając historii przypadku konkretnego pacjenta nie powinien odmawiać wydania leku, zwłaszcza przepisanego przez lekarza. Być może lek, który "porusza sumienie" farmaceuty, został przepisany, by ratować zdrowie lub życie pacjenta. Ale o tym wie, tylko lekarz i jego pacjent.

Amerykanka Nicole Mone dowiedziała się od lekarza prowadzącego ciążę, że jej 9-tygodniowy płód przestał się rozwijać; ciąża obumarła. Lekarz zdecydował, że Nicole powinna wziąć mizoprostol - lek, który stosowany jest w profilaktyce choroby wrzodowej żołądka i dwunastnicy, ale ma też działanie poronne (wywołuje lub przyspiesza poronienie). Uznał, że w jej przypadku ten sposób będzie znacznie lepszy, niż usunięcie obumarłej ciąży w czasie zabiegu, bo to zmniejsza ryzyko poważnych infekcji.

Apteka "z sumieniem"

Nicole Mone poszła zrealizować receptę do apteki Walgreens (znana sieć aptek w USA). Jednak pracujący tam farmaceuta odmówił wydania tego leku, powołując się na klauzulę sumienia. Nicole próbowała mu wytłumaczyć swoją sytuację, ale on nie chciał tego słuchać. I stanowczo odmawiał sprzedaży leku z powodów etycznych.

Farmaceuta nie złamał prawa, bo w kilku stanach w USA, m.in. Arizonie, Arkansas, Georgii, Idaho, Mississippi i Południowej Dakocie, obowiązuje prawo, które umożliwia lekarzom, farmaceutom i dostawcom usług medycznych prawo do odmowy świadczenia usług aborcyjnych z przyczyn moralnych lub religijnych. Na podstawie tych przepisów farmaceuci mogą również - zgodnie z prawem - odmówić wydania antykoncepcji awaryjnej.

Nicole Mone uważa, że w jej przypadku to prawo nie powinno być zastosowane. W swoim poście na Facebooku napisała:

" Zwykle nie dzielę się takimi sprawami, ale ostatniej nocy doświadczyłem czegoś, przez co żadna kobieta nie powinna przechodzić. (...)

(...) Dwa miesiące temu dowiedziałam się, że jestem w ciąży. Byliśmy zaskoczeni. Ponieważ raz już poroniłam, lekarz postanowił monitorować moją ciążę co tydzień. Niestety we wtorek dowiedzieliśmy się, że dziecko przestało się rozwijać. Lekarz dał mi do wyboru dwie opcje: usunięcie obumarłej ciąży za pomocą leków lub poprzez zabieg chirurgiczny. Wybrałam leki.

Zeszłej nocy poszłam po lekarstwa do najbliższej apteki, ale odmówiono mi wydania tego leku na receptę.  Byłam zdana na łaskę farmaceuty i zmuszona do wyjaśnienia, dlaczego muszę wziąć te leki, przy siedmioletnim dziecku i pięciu obcych osób stojących w kolejce. Mimo to nie wydał mi leku z powodów etycznych.  

Rozumiem, że wszyscy mamy swoje przekonania. Ale ten człowiek nie rozumiał, że nie miałam wpływu na sytuację, w której się znalazłam. Że ja tego nie chciałam. Że to jest coś nad czym nie miałam kontroli.
On nie wie, jak to jest chcieć dziecka ponad wszystko i nie donosić go. Każda kobieta, która poroniła, zna ten ból i te emocje.

Wyszłam z tej apteki zapłakana, zawstydzona, upokorzona przez człowieka, który nic nie wiedział o moich zmaganiach, ale czuł się w obowiązku odmówić wydania mi lekarstw przepisanych przez mojego lekarza."

Udało się zrealizować leki w aptece "bez sumienia"

Po opublikowaniu tej wiadomości  Nicole Mone otrzymała wsparcie od innych internautów poruszonych jej historią. Nawoływali do bojkotu sieci. Walgreens też zareagował.

Nicole edytowała swój post i napisała:

" Aktualizacja: 6/23/18. Po tym, jak wyszłam z Walgreens w czwartkową noc bez mojej recepty, otrzymałem e-mail z powiadomieniem, że moja recepta jest gotowa do realizacji w innych miejscu. Farmaceuta, który odmówił mi wydania leku, ostatecznie przeniósł ją do innej placówki, która miała ten lek w magazynie i mogła ją zrealizować. "

Ostatecznie ta historia zakończyła się pozytywnie, tj. Nicole dostała przepisany jej przez lekarza lek, ale wiele osób przyglądających się tej sprawie podkreśla, że mogło się to skończyć zupełnie inaczej.

Każde opóźnienie w usunięciu obumarłej ciąży, zwiększa ryzyko komplikacji i infekcji. Wiele osób podkreśla, że gdyby Nicole mieszkała w okolicy, gdzie działa tylko jedna apteka, a pracujący w niej farmaceuta powoływałby się na klauzulę sumienia, to jej historia mogłaby się zakończyć zupełnie inaczej. Tu czas jest naprawdę istotny!

Obecne prawo wprowadzone w kilku stanach USA stanowi, że pracownik medyczny może odmówić przyjęcia recepty z przyczyn moralnych, ale musi skierować pacjenta do innego lekarza. Administracja prezydenta Trumpa chce to zmienić i rozszerzyć jej zapisy również o odmowę wskazania miejsca, gdzie taka usługa mogłaby być wykonana.

Nicole Mone napisała w swoim poście:

"Dzielę się tą historią, bo nie chcę, aby inne kobiety przechodziły przez coś takiego, jak ja. Zwłaszcza, gdy tak bardzo cierpią, jak ja. (...)". I dodała: "Zadzwoniłem i rozmawiałem z kierownikiem sklepu, który nie był zadowolony z tego, co się stało. Skontaktowałem się z biurem firmy Walgreens. Złożyłem skargę do Arizona Board of Pharmacy. Zrobiłam co mogłem, aby wyjaśnić tę sytuację. Dziękuję tym, którzy okazali miłość i wsparcie."

Ta historia naprawdę skłania do myślenia na temat klauzuli sumienia.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

Źródło: IFLS/ Facebook
---------------------------------
zdrowie.radiozet.pl/mk