Zamknij

Dr Sutkowski: obowiązkowe badania lub szczepienia to nic nowego

30.07.2021
Aktualizacja: 30.07.2021 13:45
Szczepienia przeciwko COVID-19
fot. Marcin Bruniecki/REPORTER/ EAST NEWS

Pewne grupy zawodowe powinny być objęte obowiązkiem szczepienia przeciwko COVID-19 – uważa dr Michał Sutkowski i dodaje, że nie możemy żyć w kleszczach osób, które się nie szczepią.

Niektóre grupy zawodowe powinny być objęte obowiązkiem szczepień przeciwko COVID-19, zwłaszcza te, które mają duży kontakt z ludźmi, np. bezpośrednią styczność z pacjentem, uczniem lub klientem – uważa dr Michał Sutkowski, prezes warszawskich lekarzy rodzinnych i dodał, że to nic nowego, już od dawna mamy do czynienia z obowiązkiem szczepień przeciwko różnym chorobom. Na przykład wiele grup zawodowych, by wykonywać swoje obowiązki zawodowe, musi mieć dodatkowe badania lub szczepienia, podobnie jest z pacjentami czy podróżnikami.  

– Jeżeli chcę pracować w ochronie zdrowia, restauracji czy w usługach, to muszę mieć książeczkę sanepidowską i wykazać, że nie jestem nosicielem określonych bakterii. Poza tym pracownicy medyczni  muszą się szczepić przeciwko WZW typu B – tłumaczy dr Sutkowski i dodaje: – Jeżeli chcę się zoperować planowo, to muszę się zaszczepić przynajmniej dwukrotnie przeciwko WZW typu B. Jeżeli chcę pojechać do niektórych krajów, muszę się zaszczepić przeciwko żółtej febrze, bo inaczej nie zostanę wpuszczony.

Obecnie – jak podaje ekspert – zaszczepionych jest blisko 97 proc. lekarzy, około 80 proc. pielęgniarek i 60 proc. ratowników medycznych. Nieco niższy jest odsetek zaszczepionych pracowników technicznych i administracyjnych szpitali.

Wolność wyboru jest, ale muszą być też konsekwencje

Zdaniem prezesa warszawskich lekarzy, powinna być przeprowadzona merytoryczna dyskusja, która pozwoli określić, jakie mogą być profity dla osób zaszczepionych i obostrzenia dla niezaszczepionych. Dodał, że chociaż nie jest zwolennikiem obowiązku szczepień dla wszystkich, to jednak popiera pomysł obowiązku szczepień dla określonych grup zawodowych.

– Obostrzenia te nie powinny mieć charakteru restrykcji wobec podstawowych praw człowieka, ale w niektórych przypadkach, jak np. wizyta w kinie czy restauracji, należy się nad takimi regulacjami zastanowić. Nie jest niczym zaskakującym, że w pandemii powstają takie pomysły – zastrzegł ekspert i dodaje, że zdrowie publiczne podlega regulacjom prawnym.

Zdaniem lekarza, "nie możemy żyć w kleszczach osób, które się nie szczepią".

– Osoby te postępują – jakkolwiek mocno by to zabrzmiało – dość niepatriotycznie i aspołecznie. Jeżeli ktoś się zaszczepi, to działa nie tylko na rzecz swojego zdrowia, ale też zdrowia innych, a także na rzecz gospodarki, normalnych stosunków społecznych, edukacji i wielu innych sfer życia – podkreślił dr Sutkowski i dodał, że osobom, które nie chcą się zaszczepić, zniechęcają do szczepień lub są agresywne wobec osób promujących szczepienia, "dobro wspólne nie leży na sercu".

– Myślę, że jest bardzo duża grupa, która po prostu nie wie, o co chodzi w pandemii, a przez to wpisuje się w sferę działań niepaństwowych – zaznaczył dr Sutkowski i podsumował: – Wolność jest – możesz się zaszczepić albo nie, ale musisz ponosić konsekwencje swojego wyboru, czy ci się to podoba, czy nie.

Źródło: PAP/ Iwona Żurek