(Nie)pełnosprawna edukacja – MEN segreguje uczniów ze względu na stan zdrowia?

Monika Piorun
31.08.2018 12:50
Nowy rok szkolny 2018/2019, niepełnosprawne dzieci, chory uczeń, wózek inwalidzki, MEN, nowe przepisy
fot. Shutterstock

Gdyby Stephen Hawking zachorował w dzieciństwie, to według nowych rozporządzeń polskiego systemu oświaty nie mógłby uczyć się razem z innymi dziećmi w szkole. Ten sam problem mógłby mieć jąkający się Jurek Owsiak, a nawet sam Albert Einstein, jeśli wcześnie zdiagnozowano by u niego zespół Aspergera. Od nowego roku szkolnego Ministerstwo Edukacji Narodowej zaproponowało kontrowersyjne przepisy dotyczące uczniów z indywidualnym tokiem nauczania i niepełnosprawnej młodzieży, której może zostać odebrane prawo do tego, by móc uczyć się razem z rówieśnikami.

O tym, że tzw. indywidualne programy edukacyjno-terapeutyczne zastąpią dotychczasową formę indywidualnego nauczania w szkołach, było głośno już w ubiegłym roku. Zapowiadane wówczas przepisy mają zacząć obowiązywać od nowego roku szkolnego. Uczniom z różnego rodzaju niepełnosprawnościami lub chorobami, którzy korzystają z indywidualnego programu nauczania, nie będzie przysługiwało prawo do tego, by mogli korzystać z nauki w budynkach szkół publicznych, razem ze swoimi kolegami. Zamiast tego będą skazani na lekcje w prywatnych domach, pod okiem dochodzących do nich nauczycieli, ale bez możliwości kontaktu z innymi uczniami. 

„Edukacja włączająca” czy... jawna dyskryminacja ze względu na stan zdrowia?

Jak tłumaczyła w rozmowie z TVN24 rzecznik MEN Anna Ostrowska, „zmiany służą uporządkowaniu przepisów”, a priorytetem resortu jest „edukacja włączająca” i rozdzielenie nauczania indywidualnego od kształcenia specjalnego.

Indywidualne nauczanie poza szkołą, wyłącznie we własnych mieszkaniach, ma przysługiwać tylko takim uczniom, którym choroba lub uraz uniemożliwia chodzenie na regularne zajęcia z własną klasą. Taka młodzież ma jeszcze szansę na to, by po rekonwalescencji powrócić do normalnego toku nauczania. Jak tłumaczy na swojej stronie internetowej MEN:

Zajęcia edukacyjne przeprowadzane są w domu ucznia tylko w sytuacji, gdy jest on chory i nie może uczęszczać z tego powodu do szkoły. Kiedy stan zdrowia ucznia ulegnie poprawie, wraca on na zajęcia do szkoły.

Dodatkowo przepisy dopuszczają organizację zajęć edukacyjnych z klasą oraz udział w innych formach życia szkoły, kiedy stan zdrowia ucznia na to pozwala. Te zapisy dotyczą ucznia chorego, a nie ucznia z niepełnosprawnością.

Dzieci stale niepełnosprawne z orzeczeniami lekarskimi – na każdym etapie edukacji – mają zostać zakwalifikowane do tzw. kształcenia specjalnego. W praktyce oznacza to całkowite wykluczenie ich ze szkół na wszystkich poziomach kształcenia. Takie obawy pojawiły się już w zeszłym roku, kiedy ogłoszono planowane zmiany, które oburzyły m.in. rodziców dzieci niepełnosprawnych czy ze zdiagnozowanym zespołem Aspergera, który również miał wykluczać możliwość uczenia się z innymi uczniami w budynkach szkół.

MEN na swojej stronie internetowej zapewnia jednak, że:

Niepełnosprawność nie jest wskazaniem do kierowania ucznia na indywidualne nauczanie. Uczeń z niepełnosprawnością ma się uczyć ze swoimi rówieśnikami. Szkoła musi mu to zapewnić. To obowiązek dyrektora. Co jest istotne, rodzice mają wpływ na ustalenie procesu edukacyjnego swojego dziecka. Gwarantujemy im to prawem.

W przypadku dzieci ze specjalnymi potrzebami edukacyjnymi przepisy prawa zostały skonstruowane w taki sposób, aby umożliwić uczniom jak najczęstszy i najlepszy kontakt ze swoimi rówieśnikami. Kiedy jest to jednak niezbędne, uczeń z niepełnosprawnością powinien mieć zorganizowane zajęcia indywidualnie z nauczycielem na terenie szkoły.

Niepełnosprawni uczniowie będą zmuszeni do nauki w „domowych gettach”? MEN zaprzecza, a rodzice piszą petycję

Zrzut ekranu 2018-08-31 o 09.57.30

fot. Shutterstock

Niestety, mimo zbliżającego się początku nowego roku szkolnego zarówno nauczyciele, jak i dyrektorzy szkół i samorządy lokalne nie są w stanie udzielić precyzyjnych odpowiedzi, co się stanie z uczniami, którzy są niepełnosprawni i chcieliby dokończyć edukację w takim trybie, jaki obowiązywał do tej pory. Ich rodzice czują się zupełnie bezradni, piszą w tej sprawie specjalne petycje.

Monika Mamulska, matka niepełnosprawnego 19-latka, obawia się, że jej syn – tegoroczny maturzysta – nie będzie mógł zdawać egzaminu dojrzałości razem ze swoimi rówieśnikami. Na stronie naszademokracja.pl stworzyła specjalną petycję do MEN, pod którą podpisało się już ponad 60 tys. osób. Do protestu dołączył się również Jurek Owsiak.

Żądamy natychmiastowego doprecyzowania zapisów Rozporządzeń Ministra Edukacji Narodowej z 9 i 28 sierpnia 2017 roku, które pozwoliłyby na zagwarantowanie uczniom z orzeczeniem o potrzebie kształcenia specjalnego realizacji nauczania indywidualnego na terenie szkoły – można przeczytać w pierwszych słowach petycji zwróconej do minister edukacji narodowej Anny Zalewskiej. 

 Obecne przepisy, choć w teorii dopuszczają taką możliwość w ramach Indywidualnego Programu Edukacyjno-Terapeutycznego, w praktyce powodują, że uczeń ma do wyboru indywidualne nauczanie jedynie w domu, bądź brak zajęć indywidualnych i konieczność uczęszczania na wszystkie zajęcia lekcyjne z całym oddziałem na terenie szkoły, co jest niezgodne z jego specjalnymi potrzebami edukacyjnymi.

Wbrew zapewnieniom MEN i stanowisku wypracowanemu podczas konsultacji społecznych obecnie obowiązujące rozporządzenie skutkuje w praktyce wykluczeniem uczniów niepełnosprawnych z nauczania indywidualnego na terenie szkoły. Proponowana przez MEN możliwość objęcia ucznia zajęciami edukacyjnymi na terenie szkoły, indywidualnie lub w grupie liczącej do 5 uczniów, w praktyce nie jest realizowana zgodnie z potrzebami ucznia. Brak precyzyjnych wytycznych co do zakresu liczby godzin, które uczeń może mieć sfinansowane przez organ prowadzący, powoduje, że sytuacja uczniów jest zdecydowanie gorsza i niepewna – obawiają się ci, których dotyczą nowe przepisy MEN.

Zagłosuj

Czy Twoim zdaniem niepełnosprawni uczniowie powinni mieć prawo do nauki razem z rówieśnikami w szkołach?

Liczba głosów:

To dyrektorzy szkół będą decydować, czy w ich szkole znajdzie się miejsce dla niepełnosprawnych?

Ministerstwo zdaje się jednak zrzucić odpowiedzialność za realizację nowych wytycznych na dyrektorów szkół. Na stronie internetowej MEN można przeczytać, że „za sprawną organizację procesu dydaktycznego odpowiada dyrektor szkoły. Zaznaczamy, że Ministerstwo Edukacji Narodowej zadbało o edukację dzieci z różnymi potrzebami, a zasadniczym celem wprowadzanych zmian jest włączenie ucznia niepełnosprawnego do grupy rówieśniczej”. W TVP Info Anna Zalewska, komentując nowe plany, pochwaliła się działaniami na rzecz dzieci ze specjalnymi potrzebami i „zablokowaniem” w tym celu 7 mld zł „po to, by samorząd nie mógł nimi dowolnie dysponować”. Początek nowego roku szkolnego pokaże, jak te zmiany wyszły w praktyce.

Zrzut ekranu 2018-08-31 o 12.20.01

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: Ministerstwo Edukacji Narodowej

________

zdrowie.radiozet.pl/π