Zamknij

Eksperci: nowa mutacja bardziej zaraźliwa, a mniej patogenna? To złudne pocieszenie

07.01.2021
Aktualizacja: 07.01.2021 14:22
Mutacja koronawirusa z Wielkiej Brytanii
fot. Shutterstock

Nowa mutacja koronawirusa SARS-CoV-2 – B.1.1.7 – jest bardziej niebezpieczna, niż nam się wydaje. Tak uważa wielu ekspertów. Nie lekceważmy zagrożenia - apelują!

Wielu badaczy z niepokojem patrzy na Wielką Brytanię i płynące z tego kraju informacje dotyczące nowej mutacji koronawirusa SARS-CoV-2. Niektórzy z nich mówią o deja vu. Mamy nowy rok i znów z niepokojem śledzimy wydarzenia związane z pandemią w jednym z krajów. Niestety jest on znacznie bliżej nas niż Chiny.

Czy nowej mutacji/ wariantu koronawirusa SARS-CoV-2 należy się bać?

Ze świata nauki płyną sprzeczne informacje. Jedni badacze uspokajają, że koronawirus cały czas mutuje i nie jest to nic szczególnie niepokojącego. Inni zalecają zachowanie ostrożności, bo choć – ich zdaniem – mutowanie wirusów jest zjawiskiem normalnym, to akurat ta mutacja jest o tyle niebezpieczna, że jest bardziej zaraźliwa. Na szczęście nie odpowiada za cięższy przebieg COVID-19, choroby wywoływanej przez ten patogen. Z wykresu opublikowanego przez Uniwersytet Hopkinsa wyraźnie widać, że liczba osób zarażonych koronawirusem SARS-CoV-2 w Wielkiej Brytanii dramatycznie przyrasta, od momentu wykrycia nowego wariantu – mowa tu o B.1.1.7.

wykres uk
fot. Wykres uk

Co wiemy o nowym wariancie koronawirusa SARS-CoV-2?

Wariant B.1.1.7 został odkryty w połowie września 2020 r., ale rząd brytyjski poinformował o nim dopiero w połowie grudnia, gdy stało się jasne, że jest on bardziej zaraźliwy niż inne mutacje i konieczne jest wprowadzenie kolejnych obostrzeń epidemicznych, znacznie bardziej radykalnych niż dotychczas.

Koronawirus SARS-CoV-2 wariant B.1.1.7 szybciej się rozprzestrzenia i może być przyczyną kolejnej fali zakażeń na całym świecie (dotarł już do wielu krajów, nie tylko w Europie). Zdaniem badaczy ta nowa mutacja/ wariant ma o 50-70 proc. większą moc zakażania. Dzieje się tak dlatego, że ten wariant wirusa ma co najmniej 17 mutacji, które m.in. wpływają na jego kształt oraz na białka kolców (spike). To właśnie ta ostatnia mutacja – N501Y genu kodującego białko kolca, które SARS-CoV-2 wykorzystuje do wiązania się z ludzkim receptorem ACE2 – sprawia, że wirus ten jest bardziej zaraźliwy i łatwiej się rozprzestrzenia.  

Czy ta mutacja może wywołać kolejną bardzo niebezpieczną falę zakażeń?

– Obawiamy się, że B.1.1.7 stanie się teraz dominującym wariantem globalnym z wyższą transmisją i będzie napędzać kolejną bardzo, bardzo złą falę zakażeń – powiedział Jeremy Farrar, ekspert od chorób zakaźnych i dodał, że trajektoria pandemii w 2020 roku była dość przewidywalna, ale teraz wchodzimy nową, nieprzewidywalną fazę.

Ta obawa badaczy przymusiła niektóre kraje do przyspieszenia wydawania zezwoleń na szczepienia lub omówienia schematów dawkowania, które mogą chronić więcej ludzi (np. w Wielkiej Brytanii rozważa się podanie jednej dawki szczepionki, ale za to większej grupie osób, osiągając tym samym skuteczność na poziomie 60 proc.).

W wielu krajach wprowadzono dodatkowe obostrzenia epidemiczne, m.in. zamknięto szkoły, ograniczono możliwość przemieszczania się. Rządy wielu krajów wolą zareagować wcześniej i w ten sposób ograniczyć możliwość transmisji tego wirusa, nie dopuścić do pojawienia się kolejnej fali zakażeń. To – podkreślają wszyscy – kompletnie sparaliżowałoby służbę zdrowia w większości krajów, nie mówiąc już o kolejnych niepotrzebnych ofiarach tego patogenu.

– Naprawdę mam nadzieję, że tym razem szybko zareagujemy, to jest nasz dzwonek alarmowy, nasza szansa na wyprzedzenie tego patogenu – uważa Emma Hodcroft, wirusolog  z Uniwersytetu w Bazylei. Jej zdaniem problemy Wielkiej Brytanii lada moment mogą dotyczyć całej Europy.

Bardziej zaraźliwy, ale mniej patogenny? To złudne pocieszenie

Na szczęście na razie nie potwierdzono, by nowy wariant koronawirusa odpowiadał za cięższy przebieg COVID-19, ale – zdaniem niektórych badaczy –  to złudne pocieszenie.

–  Zwiększona zdolność przenoszenia wirusa jest znacznie bardziej zdradliwa niż zwiększona patogenność, ponieważ jej skutki rosną wykładniczo –  uważa Adam Kucharski z London School Hygiene & Tropical Medicine. I dodaje:  –  Jeśli masz coś, co zabija 1% ludzi, ale dostaje to ogromna liczba ludzi, spowoduje to więcej zgonów niż coś, co ma małą liczba ludzi, ale zabija 2% z nich.

Współczynnik reprodukcji pokazuje, ile osób zaraża przeciętny nosiciel koronawirusa. Najnowszy współczynnik R w Wielkiej Brytanii oszacowano na 1,1-1,3., co oznacza, że 100 chorych zaraża średnio 110-130 osób. Aby liczba zakażeń zaczęła spadać, R musi być poniżej 1. Współczynnik reprodukcji wirusa powyżej 1 sprawia, że walka z nim jest znacznie trudniejsza i wymaga ogromnych nakładów finansowych.

Wszyscy podkreślają, że w obecnej sytuacji jedynym wyjściem są obostrzenia: izolowanie chorych, śledzenie ich kontaktów, poddanie kwarantannie pozostałych osób, masowe testowanie i szczepienie.

Źródło: sciencemag.com/ Uniwersytet Hopkinsa/