Nowa Zelandia zalegalizuje eutanazję. Obywatele głosowali w referendum

30.10.2020 14:25
Nowa Zelandia zalegalizuje eutanazję
fot. Shutterstock

Obywatele Nowej Zelandii zagłosowali w referendum, gdzie mogli opowiedzieć się za lub przeciwko legalizacji eutanazji w kraju. Wyniki głosowania wskazują, że większość osób opowiedziała się za legalizacją eutanazji. Tym samym Nowa Zelandia dołączy do niewielkiego grona krajów, w których dopuszcza się tę procedurę.

Głosowanie odbyło się 17 października. W tym dniu wyborom powszechnym towarzyszyły dwa referenda: w sprawie eutanazji oraz legalizacji marihuany. Obywatele mieli odpowiedzieć na pytanie, czy są za przyjęciem ustawy o końcu życia, którą parlament przegłosował w 2019 roku.

Za legalizacją eutanazji opowiedziało się 65,2 proc. uczestników, 33,8 proc. było przeciw. Jeśli chodzi o marihuanę, to jest więcej niż pewne, że Nowa Zelandia jej nie zalegalizuje. Przeciw wypowiedziało się bowiem 53 proc. pytanych w drugim referendum. Za było 46,1 proc.

Eutanazaja obecnie jest legalna w Holandii, Belgii, Kanadzie, australijskim stanie Wirginia i amerykańskim Oregonie.

Historia Lecretii Seales

Droga do legalizacji prawa do wyboru końca życia została zapoczątkowana w Nowej Zelandii przez prawniczkę Lecretię Seales, która w 2015 r. wystąpiła do sądu o prawo do godnej śmierci.

Seales w 2011 roku dowiedziała się, że choruje na źle rokujący nowotwór mózgu. Chociaż przez cztery kolejne lata walczyła z chorobą - przeszła operację, chemioterapię i radioterapię, to czuła, że przegrywa z rakiem i chciała mieć prawo do decyzji o przerwaniu życia.

Czy eutanazja to ''dobra śmierć''?

Eutanazja to pojęcie wieloznaczne, termin kontrowersyjny odnoszący się do pozbawienia życia osoby nieuleczalnie chorej i cierpiącej, na jej własne życzenie lub życzenie rodziny. Eutanazja ''na życzenie'' dostępna jest wyłącznie w niektórych krajach. W Polsce uznawana jest za formę zabójstwa i karana jest jak zabójstwo.

W 2015 roku zwróciła się do Sądu Najwyższego stanu Wellington o prawo do asystowanej śmierci. Seales powołała się m.in. na ustawę o prawach człowieka zakazującą okrutnego czy poniżającego traktowania. Sąd jej wniosek odrzucił. Chociaż kilka godzin później kobieta zmarła, to długoletnią walkę o legalizację eutanazji kontynuował jej mąż, Matt Vickers.

Historia Lecretii Seales była szeroko dyskutowana w mediach, a wielu obywateli Nowej Zelandii sympatyzowało z parą. 

Ostatecznie projekt ustawy o wyborze końca życia (The End of Life Choice Act) została przyjęta przez parlament w 2019 roku. Po latach gorącej debaty parlamentarnej i rekordowej liczbie zgłoszeń publicznych.

Eutanazja w Nowej Zelandii

Znane są dopiero wstępne wyniki referendum, bo na oficjalne dane trzeba poczekać do 6 listopada. Jeśli ustawa o wyborze końca życia zostanie przyjęta, wejdzie ona automatycznie w życie w październiku 2021 roku. 

Istnieje szereg kryteriów, które należy spełnić, by poprosić o zgodę na eutanazję. Prawo obejmie przede wszystkim osoby:

  • cierpiące na śmiertelną chorobę, która prawdopodobnie zakończy ich życie w ciągu sześciu miesięcy,
  • są świadome decyzji o poddaniu się eutanazji.

Podeszły wiek, przewlekła choroba, ból nie wystarczą, by ubiegać się o zgodę na eutanazję. Zgodę na zabieg uzależniono od spełnienia aż 45 warunków. 

Źródło: CNN, Associated Press, BBC