Na jakim etapie epidemii jesteśmy? Minister Zdrowia Gościem Radia ZET

11.04.2020 11:41
Minister Zdrowia w Radiu ZET
fot. Radio ZET

 - Na jakim etapie epidemii jesteśmy? - pytała Joanna Komolka Gościa Radia ZET Ministra Zdrowia Łukasza Szumowskiego tuż przed świętami wielkanocnymi.

W chińskim mieście Wuhan właśnie zdjęto obowiązującą od 23 stycznia blokadę miasta. Szef włoskiej Obrony Cywilnej poinformował, że stopniowe ograniczanie restrykcji może nastąpić od 16 maja. Czesi zapewniają, że udało im się opanować niekontrolowane rozprzestrzenianie się koronawirusa i można pomału zacząć myśleć o powrocie do "normalności".

- Na jakim etapie epidemii jesteśmy? - pytała Joanna Komolka 11 kwietnia w porannym programie Gość Radia ZET.

- Na etapie nadal wzrostowym. Nadal spodziewamy się przyrostu zachorowań i, co ważniejsze w tej chwili, to też spodziewamy się wzrostu pacjentów, którzy będą wymagali również respiratora, bo ta niewydolność oddechowa przychodzi później, w toku choroby. Ale mamy 10 tysięcy łóżek w gotowości, mamy blisko 1600 respiratorów, które czekają na pacjentów. Natomiast już zaczynamy również przygotowywać się do ewentualnego wzrostu zapotrzebowania na respiratory. Chcemy być o ten jeden, dwa kroki do przodu - mówił Minister Zdrowia Łukasz Szumowski w Radiu ZET.

- To znaczy, że trzeba będzie je dokupić? - dociekała prowadząca.

- Będzie trzeba je przesunąć ewentualnie z tych obszarów, gdzie one stoją w tej chwili niewykorzystane. Oczywiście, dokupujemy cały czas. Mamy zakontraktowane około tysiąca respiratorów dodatkowych - powiedział minister Łukasz Szumowski.

- Panie Ministrze, te informacje, które pan przekazuje, nie brzmią optymistycznie. Pan się nie boi tego, co się może wydarzyć po świętach? Liczy pan na to, że rzeczywiście Polakom uda się utrzymać w tym rygorze niespotykania się z bliskimi? Dzisiaj, jutro, pojutrze - to bardzo trudny czas.

- Mam nadzieję, że tak będzie. Jeżeli poluzujemy rygory, jeżeli będziemy się spotykać, jeżeli będzie to takie normalne życie w święta, to miesiąc po tych świętach możemy mieć kilkadziesiąt tysięcy chorych więcej, niż moglibyśmy mieć, co oznacza że część z tych osób umrze - podkreślał Minister Zdrowia w Radiu ZET.

- Kiedy pan patrzy na te liczby codziennie, liczby osób, przyrostu zakażeń, ale też tych osób, które umierają, to może pan już powiedzieć, że ten scenariusz włoski nam nie grozi?

- Nie. Jeżeli będziemy mieli długotrwałe spotkania przy stole wielkanocnym, to grozi.

Posłuchaj podcastu