NIK: W szpitalach trzykrotnie wzrosła liczba zakażeń lekoopornymi bakteriami

Monika Piorun
18.05.2018 14:23
NIK: Wzrasta zagrożenie lekoopornymi bakteriami w szpitalach
Fot. Shutterstock/East News

Najwyższa Izba Kontroli sprawdziła kilkanaście polskich szpitali – we wszystkich wzrosła liczba pacjentów zakażonych w trakcie leczenia. Największy wzrost (aż trzykrotny) zanotowano w przypadku opornej na antybiotyki superbakterii Klebsiella Pneumoniae. Spory problem jest też z sepsą, zwłaszcza na Mazowszu. Kontrolerzy wskazują, że uchybienia związane z nieprzestrzeganiem reżimu sanitarnego w polskich szpitalach stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów.

Groźna superbakteria grasuje w polskich szpitalach

278,8 proc. – taki wzrost zarażeń superbakterią Klebsiella Pneumoniae (NDM-1/New Dehli), z którą nie są już w stanie poradzić sobie żadne antybiotyki, stwierdzono w Polsce tylko pomiędzy 2015 a 2016 rokiem. Niestety dotąd w żadnym innym europejskim kraju nie odnotowano aż tylu przypadków szpitalnych zakażeń tą lekooporną bakterią, co w Polsce. Skąd się u nas wzięła?

Choć wydaje się to nieprawdopodobne, to jednak badania genetyczne potwierdziły, że źródłem wszystkich infekcji był zarazek przywieziony w 2012 roku z Tanzanii przez polskiego misjonarza. Zarażeniu nim sprzyja nieprzestrzeganie reżimu sanitarnego, z czym, jak się okazuje, polskie szpitale mają spory problem. W ciągu kilku lat liczba kolejnych zakażonych, zwłaszcza wśród dzieci, zaczęła wzrastać w takim tempie, że zareagował nawet Rzecznik Praw Dziecka, który zwrócił się do GIS o przekazanie pełnych danych na temat tego problemu na oddziałach pediatrycznych. Sytuację zbadała też Najwyższa Izba Kontroli, która 17 maja opublikowała raport dotyczący zakażeń w polskich szpitalach.

NIK od 2015 roku do końca I półrocza 2017 roku przeprowadziła kontrole w sumie 18 szpitalach i 4 stacjach sanitarno-epidemiologicznych. Dane, które zgromadzono, mogą być jednak zaniżone, ponieważ, jak zaznaczono w raporcie: "funkcjonujące w kontrolowanych szpitalach systemy monitorowania i raportowania o zakażeniach nie dostarczały pełnych danych". Z kolei lekarze zostali oskarżeni o sporządzanie nierzetelnych kart rejestracji, często ze sporym opóźnieniem i pomijaniem wielu istotnych danych, co wyraźnie utrudniało określenie zagrożenia epidemiologicznego dla danej placówki.

Zakażenia szpitalne stanowią zagrożenie dla zdrowia i życia polskich pacjentów

Sytuacja epidemiologiczna w polskich szpitalach jest na tyle niepokojąca, że wg NIK konieczne jest wprowadzenie systemowych zmian. Jak napisano w raporcie:

Kontrola wykazała, że mechanizm zapobiegania zakażeniom szpitalnym NIE jest skuteczny a to stanowi zagrożenie dla zdrowia i życia pacjentów.

Kontrolerzy zwrócili uwagę przede wszystkim na problem z Klebsiella Pneumoniae, zwłaszcza w województwie mazowieckim, gdzie hospitalizowano z aż 2757 zarażonych osób. Konsultant krajowy w dziedzinie mikrobiologii lekarskiej potwierdził, że superbakterię tę można uznać za najpoważniejszy problem medyczny i epidemiologiczny. Ze względu na to, że charakteryzuje się niezwykle niebezpieczną lekoopornością (nie mogą jej zwalczyć niemal wszystkie antybiotyki), to na dodatek może się bardzo szybko rozprzestrzeniać i utrzymywać w przewodzie pokarmowym nawet kilka lat, nie dając żadnych objawów.

Sepsa, brak epidemiologów i... brudne ręce personelu! NIK o problemach polskich szpitali

Zakażenia szpitalne związane z udzielaniem świadczeń zdrowotnych stanowią poważny problem wszystkich szpitali, nawet tych o podwyższonych standardach opieki zdrowotnej. W Polsce narażonych na nie jest blisko 400 tys. pacjentów (zakładając, że problem ten dotyczy od 5 do 10 proc. hospitalizowanych).

Europejskie Centrum ds. Zapobiegania i Kontroli Chorób szacuje, że statystycznie około 5-6 proc. hospitalizowanych może zostać zarażonych podczas pobytu w szpitalu. Z tym problemem musi się zmierzyć cały świat, również kraje wysoko rozwinięte. Niestety z powodu stale zwiększającego się zagrożenia ze strony lekoopornych bakterii, wobec których lekarze są bezsilni, przestrzeganie reżimu sanitarnego w placówkach medycznych ma coraz większe znaczenie, choć ryzyka zarażenia prawdopodobnie nigdy nie da się w 100-procentach wyeliminować.

Według ekspertów najłatwiej jest się zarazić m.in. na oddziałach zabiegowych i intensywnej terapii. W dalszej kolejności plasowane są pod tym względem oddziały ortopedii i urologii (najmniejsze ryzyko jest na okulistyce). 

Z kolei NIK wskazuje, że źródłem przenoszenia bakterii w polskich szpitalach mogą być:

  • brudne ręce personelu medycznego (zarówno lekarzy, jak i pielęgniarek),
  • niejałowy sprzęt,
  • skażone otoczenie chorego,
  • przyjmowanie pacjentów wymagających szczególnych warunków hospitalizacji (np. izolatek) bez ich zapewnienia,
  • a także zatrudnianie osób nieprzygotowanych do pracy w szpitalach (nawet bez odpowiednich szczepień).
Zrzut ekranu 2018-05-18 o 10.12.12 1

Kolejny poważny problem stanowi też sepsa (posocznica), zwłaszcza w województwie mazowieckim, gdzie liczba dorosłych hospitalizowanych z tego powodu wzrosła prawie o jedną piątą (18,5 proc.). W skali kraju zanotowano zaś aż 13-procentowy wzrost przypadków osób, u których doszło do sepsy, czyli stanu zapalnego z powodu zakażenia różnego typu patogenami (wirusami, bakteriami czy grzybami). Sytuacja jest na tyle poważna, że NIK zaleca wprowadzenie rejestru sepsy, w celu uzyskania wiarygodnych danych o rozpoznanych przypadkach, objawach itp. Mogłoby to pomóc ograniczyć śmiertelność z tego powodu.

Zagłosuj

Czy uważasz, że normy sanitarne w polskich szpitalach powinny podlegać większym restrykcjom?

Liczba głosów:

Zdaniem Najwyższej Izby Kontroli w Polsce brakuje też mikrobiologów, epidemiologów i pielęgniarek epidemiologicznych, przez co nie można prawidłowo sprawować ciągłego i bieżącego nadzoru epidemiologicznego. Raport NIK wskazuje, że:

Wśród krajów europejskich Polska zajmuje ostatnie miejsce pod względem praktykujących lekarzy specjalistów w dziedzinie mikrobiologia – bakteriologia.

Zrzut ekranu 2018-05-18 o 13.13.17

Przyczyną tych problemów jest zła sytuacja finansowa części polskich szpitali a także braki kadrowe. Wg NIK sprzyjało to rozprzestrzenianiu lekoopornych bakterii:

Wadliwie działający system zbierania danych o zakażeniach doprowadził do braku pełnego obrazu skali zakażeń i rodzaju patogenów.

Teraz ustaleniami Najwyższej Izby Kontroli zajmie się m.in. Ministerstwo Zdrowia i Inspekcja Sanitarna. Kierownicy szpitali, w których wykazano nieprawidłowości, będą zmuszeni je naprawić.

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: PAP/Najwyższa Izba Kontroli

___

zdrowie.radiozet.pl/π