Morawiecki: Koronawirus w odwrocie, idźcie na wybory. Wirusolodzy nie mogą uwierzyć

02.07.2020
Aktualizacja: 02.07.2020 22:24
Premier Mateusz Morawiecki
fot. Krzysztof Radzki/East News

Dlaczego premier Mateusz Morawiecki lekceważy zagrożenie związane z koronawirusem SARS-CoV-2? Czy w Polsce rzeczywiście "koronawirus jest w odwrocie"? Wirusolodzy są innego zdania.

"Koronawirus jest w odwrocie", "jest coraz mniej zachorowań", "nie ma się czego bać" – te słowa padły z ust premiera Mateusza Morawieckiego podczas spotkań z mieszkańcami Tomaszowa Lubelskiego i Kraśnika. Są one dość zaskakujące, biorąc pod uwagę obecną sytuację w Polsce, ale również na całym świecie. Dlaczego stojący na czele rządu polityk, który jeszcze niedawno podczas konferencji o odmrażaniu gospodarki, apelował o rozsądek i zachowanie dystansu społecznego, teraz lekceważy zagrożenie i namawia do tego innych?

Znany wirusolog: słowa premiera są nieuprawnione

Liczba zachorowań na koronawirusa SARS-CoV-2 w Polsce nie maleje, wbrew temu, co mówi premier Morawiecki. Dzisiaj, 2 lipca 2020 r., resort zdrowia podał informację o 371 nowych przypadkach zarażeń, wczoraj było ich 382. Dla porównania, w Polsce 2 kwietnia (a więc w czasie nałożenia społecznej kwarantanny) były 392 nowe przypadki zarażenia koronawirusem, 2 maja – 270 nowych przypadków, a 2 czerwca – 236. Te dane mówią same za siebie. Mimo chwilowego, nieznacznego spadku liczby zakażeń, w ostatnich dniach one znowu zaczęły rosnąc. Podobnie jest na całym świecie.

Potwierdza to również dr hab. n. med. Tomasz Dzieciątkowski, mikrobiolog i wirusolog z Warszawskiego Uniwersytetu Medycznego. W rozmowie z dziennikarzem gazeta.pl powiedział: –Wystarczy spojrzeć na sytuację na Śląsku oraz w Wielkopolsce, gdzie liczba dobowa zakażeń wraca do poziomu z marca i kwietnia. Trudno w związku z tym powiedzieć, że wirus jest w odwrocie; moim zdaniem jest to co najmniej nieuprawnione. Słowa pana premiera stoją w sprzeczności z opiniami Światowej Organizacji Zdrowia, która wyraźnie mówi, że na terenie Europy nie obserwuje się spadku zakażeń SARS-CoV-2.

Codziennie dostajemy informacje o wzrastającej liczbie chorych na COVID-19, głównie w Stanach Zjednoczonych, Brazylii, Iranie oraz Wielkiej Brytanii. Problem ten, choć w mniejszej już skali, dotyka również Portugalię, Niemcy czy Hiszpanię.

Koronawirus wciąż jest zagrożeniem dla nas

Dlaczego? Bo ludzie lekceważą zalecenia sanepidu. Nie zasłaniają ust i nosa w miejscach publicznych, nie zachowują dystansu, nie dbają o higienę. Wystarczy włączyć codziennie programy informacyjne i zobaczyć kadry ze spotkań z wyborcami. Ani politycy, ani uczestniczące w spotkaniach osoby nie stosują się do reżimu sanitarnego.

Tymczasem ten patogen jest niezwykle niebezpieczny. Zabił już ponad 500 tys. osób na całym świcie, a liczba ta – zdaniem ekspertów – jest znacznie zaniżona. Ten patogen jest zagrożeniem dla osób starszych, z osłabioną odpornością, cierpiących na choroby przewlekłe. Nie oszczędza nikogo. Nie ma na niego leku, nie ma szczepionki.

Jeszcze kilka tygodni temu z tego zagrożenia zdawał sobie sprawę również premier Mateusz Morawiecki. Podczas spotkań z dziennikarzami apelował o stosowanie się do zaleceń, podkreślając, że tylko zachowanie dyscypliny może uchronić nas przed sytuacją, jaka miała miejsce we Włoszech, gdzie lekarze musieli decydować, komu uratować życie i podłączyć do respiratora, a kogo zostawić na pewną śmierć.

Premier lekceważy koronawirusa

Dlaczego więc premier zmienił zdanie? Wszystko wskazuje na to, że chodzi o II turę wyborów prezydenckich. Z danych wynika, że obecny prezydent Andrzej Duda cieszy się największym poparciem wśród osób starszych (gdyby to one decydowały, wygrałby w pierwszej turze). Jednak wiele osób z tej grupy wiekowej nie wzięło udziału w wyborach z obawy przed zarażeniem koronawirusem SARS-CoV-2. Słowa premiera mają ich do tego zachęcić.

– Cieszę się, że coraz mniej obawiamy się tego wirusa, tej epidemii. I to jest dobre podejście, bo on jest w odwrocie. Już teraz nie trzeba się go bać – mówił na środowym spotkaniu z mieszkańcami Tomaszowa Lubelskiego. Dzień wcześniej w Kraśniku padły takie słowa: – Nie ma się już czego bać. Latem wirusy grypy i ten koronawirus są słabsze, dużo słabsze. Widać to już dzisiaj po sytuacji w Polsce.

Do głosowania seniorów, czyli osób po 60. roku życia, ma też zachęcać nowe rozporządzenie, które rząd skierował do konsultacji, a które stanowi, że będą oni mieli, podobnie jak kobiety w ciąży oraz osoby z dzieckiem do lat 3, pierwszeństwo głosowania w lokalach wyborczych.

Słowa premiera Mateusza Morawieckiego są wyrazem nieodpowiedzialności i tego, że kalkulacje polityczne są ważniejsze od zdrowia Polaków. Trudno się dziwić, że większość osób nie stosuje się do zaleceń, nie zakrywa ust i nosa wchodząc do sklepu czy jeżdżąc komunikacją publiczną, nie zachowuje dystansu społecznego. Jak ich przekonać do ostrożności, skoro stojący na czele rządu polityk twierdzi, że nie ma się czego bać.