Płeć na żądanie – in vitro steruje rodziną?

Aleksandra Supryn
04.09.2015 17:29
Płeć na żądanie – in vitro steruje rodziną?
Fot. Metoda in vitro steruje rodziną? Rodzice wybierają płeć dziecka

Metoda in vitro to wciąż kontrowersyjny temat w Polsce. Na Zachodzie powoli staje się ona standardem. Jak podaje „Wall Street Journal”, w USA coraz więcej par korzysta z usług klinik leczących bezpłodność po to, aby… wybrać płeć swojego dziecka.

Według statystyk podanych przez amerykański dziennik co piąta para, która nie ma problemów z bezpłodnością, korzysta z usług klinik bezpłodności. Pary te mają już kilkoro dzieci, zazwyczaj tej samej płci. Teraz pragną mieć pociechę płci odmiennej, aby „zbalansować rodzinę”. Lekarze przyznają również, że aż połowa pacjentów, których przyjmują pochodzi z innych krajów. Ci ludzie przyjechali do Stanów Zjednoczonych tylko po to, aby poddać się zabiegowi.

In vitro a wybór płci dziecka

Rodzice, którzy chcą wybrać płeć swojego dziecka, poddają się bardzo kosztownemu (15-20 tysięcy dolarów) i trudnemu zabiegowi in vitro. Przed umieszczeniem embrionów w macicy są one poddawane badaniom genetycznym, podczas których można również ustalić płeć dziecka.

Amerykański Kongres Położników i Ginekologów zdecydowanie się temu sprzeciwia. Jak powiedział jego rzecznik: „nie chcemy aby technologia, którą wynaleziono, aby pomóc parom z problemami medycznymi, była wykorzystywana w niemedycznych sytuacjach”.

In vitro – opinie i kontrowersje

Kongres poparło wielu innych lekarzy. W społeczeństwie, w którym pary będą wybierały płeć swojego dziecka, bardzo szybko może dojść do tego, że któraś będzie bardziej preferowana i populacja zostanie zdominowana przez dziewczynki lub chłopców. Taka sytuacja może faktycznie zaistnieć w takich krajach jak np. Chiny, gdzie można mieć tylko jedno dziecko, najchętniej płci męskiej.

Niektórzy martwią się też, że jeśli pozwolimy na wybór płci, to praktyka wybierania cech pójdzie dalej. Będziemy wybierać kolor włosów czy poziom inteligencji.

Póki co terapia jest bardzo droga i legalna tylko w niektórych krajach, np. USA czy Meksyku.

Źródło: The Wall Street Journal