(Promienio)twórcza Maria Skłodowska-Curie

Monika Piorun
03.03.2017 13:20
(Promienio)twórcza Maria Skłodowska-Curie
fot. Maria Skłodowska-Curie. Radioaktywna geniuszka

Pamiątki i wszystkie rzeczy należące do jedynej kobiety, która dwukrotnie zdobyła Nagrodę Nobla, będą radioaktywne przez najbliższe 1,5 tys. lat. Kochała naukę, ale paradoksalnie to brak wiedzy o działaniu odkrytych przez nią pierwiastków doprowadził ją do choroby popromiennej, która przyczyniła się do jej śmierci.

Niektórym ludziom "robota pali się w rękach". Wszędzie ich pełno, zawsze mają własne zdanie, są pewni siebie, aktywni i bardzo zaangażowani we wszystko, za co się biorą. Tam, gdzie się pojawią, zostawiają po sobie wyraźny ślad. Trudno ich nie zauważyć.

Jeśli takimi cechami obdarzeni są ludzie kreatywni i twórczy, to w przypadku Marii Skłodowskiej-Curie należałoby uznać, że pierwsza kobieta, która wyraźnie zaznaczyła swoją obecność w świecie nauki, była nomen omen... (promienio)twórcza - tak jak radioaktywny polon i rad, odkryty wspólnie z Piotrem Curie.

Bez tych pierwiastków leczenie nowotworów (a zwłaszcza raka szyjki macicy czy raka piersi) na zaawansowanym poziomie nie byłoby możliwe pewnie jeszcze przez wiele lat. Dzięki nim można było lepiej zrozumieć zjawisko sztucznej promieniotwórczości, co dało podwaliny pod rozwój radiochemii, radiologii i radioterapii (nazywanej pierwotnie curieterapią) oraz rozpowszechnić wykorzystanie badań RTG, potocznie zwanych "prześwietlaniami".

Współczesna medycyna nadal bazuje na wiedzy zdobytej prze słynną badaczkę, która jako pierwsza przedstawicielka swojej płci została przyjęta do Akademii Medycznej (choć nigdy nie pozwolono jej zostać członkiem Francuskiej Akademii Nauk). Trudno zliczyć, ilu osobom uratowano życie dzięki wykorzystaniu jej badań. 

Dziś na ekrany kin wchodzi film w reżyserii Marie Noelle, który próbuje przybliżyć nam jej niezwykłą biografię.

Napromieniowana wiedzą

Pod jej wrażeniem byli niemal wszyscy, których po latach historia zaliczyła do największych umysłów przełomu XIX i XX wieku.

Przyjaźniła się z Albertem Einsteinem. Przez długie lata z nim korespondowała. Pisała po francusku a genialny fizyk odpisywał jej po niemiecku. Listy wysyłała również do swojego zmarłego męża - Piotra Curie, potrąconego przez dorożkę (a właściwie konny wóz ciężarowy). Mimo że była ateistką (choć Francuzi uważali ją za Żydówkę) i wybitnym umysłem ścisłym, wierzyła w spirytualizm. Romantyczny związek z miłością swojego życia kontynuowała nawet jako wdowa, systematycznie przelewając swoje myśli na papier i kierując je do swojego ukochanego.

To właśnie z nim dokonała swoich największych odkryć. Małżeństwo przez wiele lat pracowało wspólnie w skromnej szopie nazywanej szumnie "laboratorium". Oboje badali tam rudy uranu z kopalni w czeskim mieście Jáchymov, które otrzymali od rządu austriackiego.

maryśla

fot. Kino Świat

Po tym jak francuski chemik i fizyk Henri Becquerell opisał zjawisko promieniotwórczości, wiele wskazywało na to, że nieznane dotąd promienie emitują sole uranu. Skłodowskiej i jej mężowi udało się jednak odkryć, że dużo bardziej intensywnie niż same sole promieniują rudy tego pierwiastka. Wymagało to bardzo dokładnej analizy, którą zajęli się wspólnie państwo Curie. W ten sposób wyizolowano polon a potem rad.

Choroba w cieniu wielkich odkryć

Niestety w tamtych czasach nikt nie zdawał sobie sprawy z tego, w jaki sposób może oddziaływać do na organizmy żywe. Małżeństwu, które pracowało nawet bez rękawiczek, najpierw zaczęła się łuszczyć skóra u rąk. Na ich dłoniach pojawiały się ranki i oparzenia.

Skłodowska w trakcie prac badawczych skarżyła się na szumy uszne oraz problemy z oczami. Poroniła też jedno dziecko, choć wcześniej udało jej się urodzić dwie zdrowe córki - Irenę i Ewę.

Choroba popromienna dotknęła ją na poważnie dopiero podczas współpracy z Czerwonym Krzyżem w trakcie I wojny światowej. Słynna fizyczka i chemiczka była pionierką wykorzystywania tzw. ruchomych gabinetów radiologicznych, które zainstalowano w samochodach marki Renault. Curie była posiadaczką prawa jazdy i często sama siadała za kierownicą aut docierających z pomocą żołnierzom walczącym na froncie.

Według badaczy, to właśnie praca humanitarna naraziła ją na zetknięcie się w największym stopniu ze szkodliwymi promieniami. To one wywołały u niej złośliwą anemię, która stała się bezpośrednią przyczyną jej śmierci w wieku 69 lat. Wszystkie pozostawione przez nią przedmioty są skażone najtrwalszym izotopem radu (226). Okres jego połowicznego rozpadu może wynosić nawet 1600 lat. Z tego powodu trumna Skłodowskiej musiała być pokryta grubą warstwą ołowiu, izolującą od radiacji.

Poczuj chemię do Skłodowskiej!

O tym, dlaczego warto wybrać się na film przybliżający historię wybitnej noblistki, opowiadają aktorzy filmu "Maria Skłodowska-Curie", który od 3 marca 2017 roku można oglądać na ekranach kin. 

Zagłosuj

Czy zamierzasz obejrzeć nowy film o Marii Skłodowskiej-Curie?

Liczba głosów:

chemia 2

fot. Kino Świat

___

Redakcja zdrowie.radiozet.pl/π