Malaria w Świnoujściu? Zmarł Filipińczyk, członek załogi statku z Liberii

Monika Piorun
22.05.2018 12:29
Malaria, Świnoujście, Filipińczyk, załoga statku z Liberii
Fot. East News/Mariusz Gaczyński/Shutterstock

40-letni mężczyzna, który przybył do Świnoujścia na pokładzie statku z Liberii, zmarł po silnym krwotoku w szpitalu miejskim im. Jana Garduły. Drugi marynarz, u którego zdiagnozowano malarię, trafił do izolatki na oddziale zakaźnym w Szczecinie. Sprawą zajęła się prokuratura i służby sanitarno-epidemiologiczne.

Śmiertelnie niebezpieczna choroba na pokładzie statku z Afryki

Dramatyczne wydarzenia miały miejsce w niedzielę, 20 maja. Około godz. 20 na prom Bielik przewożący mieszkańców dwóch brzegów Świny wjechał bus na norweskich rejestracjach. Transportowano nim członka załogi statku z Liberii (w Afryce Zachodniej), zacumowanego 3 dni wcześniej przy świnoujskim Nabrzeżu Chemików. Doszło u niego do silnego krwotoku. Norwegowie, którzy pracowali z mężczyzną, wraz z obecnymi ma promie Polakami ułożyli chorego na specjalnej desce opiętej pasami, pełniącej funkcję noszy. Kiedy udało się im dopłynąć do brzegu przy centrum miasta, Filipińczyk został natychmiast przewieziony do pobliskiego szpitala im. Jana Garduły w Świnoujściu.

Silny krwotok, dwukrotna reanimacja

Jak dowiedział się lokalny portal iswinoujscie.pl, personel szpitala potwierdził, że pacjent był w stanie krytycznym. Krwotok był tak silny, że 40-latek zaczął tracić czynności życiowe, dlatego zdecydowano się na natychmiastową reanimację. Początkowo udało się mu przywrócić funkcje życiowe. Przewieziono go nawet na OIOM. Niestety doszło do kolejnego zatrzymania krążenia. Resuscytacja nie powiodła się i stwierdzono jego zgon.

Jak wyjaśniła Prezes Zarządu Dorota Konkolewska w oficjalnym komunikacie do mediów: 

Zarząd Szpitala Miejskiego im. Jana Garduły w Świnoujściu sp. z o.o. informuje, iż w dniu 20.05.2018 r. w godzinach wieczornych został przywieziony (prywatnym transportem) na Izbę Przyjęć tutejszego szpitala obywatel Filipin, lat 40. Stan pacjenta był krytyczny.

Po reanimacji pacjenta przewieziono na Oddział Intensywnej Opieki Medycznej, gdzie powtórnie doszło do zatrzymania krążenia. Resuscytacja krążeniowo-oddechowa niestety zakończyła się niepowodzeniem. Pacjent zmarł.

Drugi marynarz z malarią trafił do szpitala w Szczecinie

Szpital powiadomił o tym, co się stało, Prokuraturę oraz Państwowy Powiatowy Inspektorat Sanitarny. Ze względu na to, że statek, którego członkiem załogi był zmarły Filipińczyk, przypłynął do Świnoujścia z Liberii (w Afryce Zachodniej), wszczęto odpowiednie procedury sanitarno-epidemiologiczne dotyczące chorób zakaźnych. Objęto nimi również personel szpitala i wszystkie pomieszczenia, w których przebywał pacjent ze śmiertelnym krwotokiem. 

Rzeczniczka Wojewódzkiej Stacji Sanitarno-Epidemiologicznej w Szczecinie Małgorzata Kapłan potwierdziła, że zlecono już sekcję zwłok, by ustalić przyczynę śmierci 40-latka.

Początkowo brano pod uwagę zagrożenie gorączką krwotoczną, którą mógł wywołać wirus ebola. Liberia, z której przypłynął statek, jest bowiem krajem, w którym doszło z tego powodu do wielu przypadków śmiertelnych (w 2016 roku ebola doprowadziła do śmierci około 4,8 tys. osób). Szybko okazało się jednak, że u drugiego członka załogi tego samego statku zdiagnozowano malarię. Jak dowiedział się „Głos Szczeciński”, mężczyznę przewieziono do szpitala przy ul. Arkońskiej w Szczecinie. Obecnie przebywa w izolatce.

Przeczytaj: Świnoujście walczy z malarią. Kwarantanna na statku po śmierci marynarza

Ze względu na to, że lekarze wykryli u niego malarię, podejrzewa się, że ta sama choroba była przyczyną śmierci Filipińczyka. Prawdopodobnie zakażenie zarodźcem wywołującym malarię przyczyniło się do jego zgonu. Oficjalne potwierdzenie tej informacji będzie możliwe jednak dopiero po uzyskaniu pełnych wyników sekcji zwłok.

Służby sanitarne podkreślają, że przypadki malarii (najczęstszej choroby zakaźnej na świecie) zdarzają się także w Polsce, głównie w przypadku osób powracających z wakacji w strefach tropikalnych, gdzie dochodzi do zakażenia, np. od ugryzienia komara. Specjaliści z Wojewódzkiego Szpitala Zakaźnego w Warszawie potwierdzają, że średnio co pół roku w naszym kraju ktoś umiera z powodu malarii. Warto pamiętać, że choroba ta nie przenosi się drogą kropelkową z człowieka na człowieka. Jakie są jej objawy? Co jeszcze trzeba wiedzieć na jej temat?

Objawy malarii

Zrzut ekranu 2018-05-22 o 12.12.26

grafika:euroClinx

Malaria: wszystko, co musisz wiedzieć o chorobie [GALERIA]

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: iswinoujscie.pl/"Głos Szczeciński"

______

zdrowie.radiozet.pl/π