Zamknij

Liczba zakażeń koronawirusem może wzrosnąć nawet do 40 tys. dziennie

08.11.2021
Aktualizacja: 08.11.2021 07:40
Szpital tymczasowy covidowy
fot. FOT. IWONA BURDZANOWSKA / POLSKA PRESS/Polska Press/East News

Wysoki wskaźnik R pozwala przypuszczać, że pod koniec listopada będzie ponad 40 tys. zakażeń koronawirusem dziennie. To czas na wprowadzenie lokalnych obostrzeń – apeluje wirusolożka prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

Czas na lokalny lockdown i wprowadzenie ograniczeń w gminach, gdzie jest najwyższy poziom zakażeń oraz najmniejszy poziom wyszczepienia – uważa prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska z Katedry Wirusologii i Immunologii Uniwersytetu Marii Curie-Skłodowskiej w Lublinie i dodaje, że tego nie da się uniknąć, bo zakażenia nagle nie znikną. Trzeba dmuchać na zimne.

Wysoki wskaźnik zakaźności i coraz mniejsza baza wolnych łóżek

– Symulacje są bardzo niekorzystne dla całej Polski. Przy współczynniku R, wynoszącym w niektórych rejonach Polski 1,6, to pod koniec listopada możliwych jest nawet ponad 40 tys. zakażeń dziennie w Polsce – uważa wirusolożka. Jej zdaniem, regionalne ograniczenia związane z epidemią powinny być już wcześniej rozważone w celu przeciwdziałania wzrostowi zakażeń SARS-CoV-2.

– Baza łóżek się kurczy, np. 5 listopada na Lubelszczyźnie zajętych było ok. 82 proc. łózek i 79 proc. respiratorów, a przy takich prognozach rozwoju epidemii, nie będzie gdzie kłaść chorych. Nie mówiąc już o konieczności zapewnienia personelu do leczenia i opieki nad chorymi – tłumaczy prof. Szuster-Ciesielska i dodała, że ta sytuacja nie będzie dotyczyć tylko Lubelszczyzny, ale również innych województw.

– Zakażenia rozleją się po całej Polsce. Najwięcej infekcji ma być w woj. mazowieckim, śląskim, łódzkim. Wirus będzie szukać osób wrażliwych. Niepokojąca jest też nierównomierność szczepień w kraju – zaznaczyła wirusolog i zaapelowała, by osoby niezaszczepione jak najszybciej zaszczepiły się.

Szczepienia są konieczne, by powstrzymać pandemię

Szczepienia przeciwko COVID-19 obniżają ryzyko zakażenia koronawirusem, a jeśli do niego dojdzie, to przebieg choroby jest dużo łagodniejszy i nie wymaga hospitalizacji. Szczepienie się przeciwko COVID-19 sprawia, że chronimy nie tylko siebie, ale również osoby z naszego otoczenia, które nie mogą się zaszczepić lub nie odpowiadają właściwie na szczepienia przeciwko COVID-19.

– Są to osoby tzw. non responders, które mimo tego, że są w pełni zdrowe, nie odpowiadają skutecznie na szczepionkę. Odsetek ten jest zdecydowanie wyższy – nawet do 46 proc. – u osób z grup ryzyka np. z nowotworami czy po przeszczepach. Niestety, ryzyko zgonu z powodu COVID-19 wzrasta u nich o ponad 30 proc. – tłumaczy prof. Agnieszka Szuster-Ciesielska.

W Polsce wszystkie szczepionki przeciwko COVID-19 są bezpieczne i skuteczne wobec różnych wariantów koronawirusa. Ostatnio w mediach pojawiły się doniesienia, że młode osoby są zainteresowane szczepieniem się preparatem Moderna. Eksperta tłumaczy, dlaczego tak się dzieje.

– Moderna daje wyższy poziom ochrony i mniejszą liczbę powikłań. Ma większą dawkę mRNA – 100 mikrogramów, a w przypadku Pfizera jest to 30 mikrogramów. Stąd po szczepieniu Moderną wytworzy się więcej białka kolca S, co może mieć wpływ na skuteczniejszą odpowiedź odpornościową organizmu – powiedziała wirusolog.

Odniosła się również do skuteczności dawki przypominającej firmy Pfizer w zależności od przyjmowanych wcześniej szczepionek przeciw COVID-19.

Mieszanie szczepionek – szczególnie w scenariuszu: najpierw wektorowa (np. AstraZeneca, Johnson & Johnson), a potem genetyczna (np. Pfizer) – daje wyższy poziom odporności niż podawanie szczepionki tego samego producenta – uważa profesor. To istotne w przypadku podawania trzeciej dawki przypominające szczepienie przeciwko COVID-19.

Źródło: PAP Gabriela Bogaczyk