Koronawirus. Nocna akcja w domu opieki: "Ukradliśmy babcię"

06.10.2020
Aktualizacja: 06.10.2020 14:33
Karetka pogotowia nocą
fot. Shuttestock

Przed wybuchem pandemii zakwaterowanie 95-letniej seniorki z demencją w wyspecjalizowanym domu opieki wydawało się najlepszym rozwiązaniem. Z powodu obostrzeń, rodzina zdecydowała się jednak ponownie sprowadzić kobietę domu.

To była trudna decyzja, ale wobec postępującej demencji u 95-letniej babci bliscy byli bezradni. Na początku 2020 roku kobieta zamieszkała w domu opieki dla seniorów. Pół roku później rodzina, pod osłoną nocy, "wykradła" ją do domu.

Koronawirus a senior w domu opieki

Akcja jak z filmu. Po zmroku, pod dom opieki w Norwich podjeżdża prywatna karetka. Nieświadoma niczego pensjonariuszka na noszach trafia do ambulansu, gdzie czeka na nią stęskniona wnuczka. Radości nie ma końca.

- Zabieramy ludzi tylko DO domu opieki - przyznają skonsternowani sanitariusze.

- To napad. Ukradliśmy babcię! - odpowiada wesoło wnuczka.

Przyczyną decyzji o wydostaniu babci z domu opieki jest fakt, że lekarze twierdzą, że Rita zbliża się do kresu życia. Rodzina nie chce, żeby umierała w samotności. Nocny "napad" zostaje zaplanowany w pośpiechu, w obawie, że dom opieki zostanie całkowicie zamknięty.

Koronawirus - obostrzenia

Po wybuchu pandemii koronawirusa goście pensjonariuszy z Norwich nie mogli wejść dalej niż parking. Bliskich przedzielały szklane drzwi.

Następnie wizyty ograniczono do jednej osoby co dwa tygodnie, która, w "pełnym umundurowaniu" we wszystkie dostępne środki ochrony osobistej, mogła porozmawiać z krewnym z odległości dwóch metrów. Było to dalekie od wczesnych tygodni Rity w domu opieki, gdy bliscy mogli nawet pomóc babci się wykąpać.

Po "nocnym napadzie" babcia szybko odzyskała siły i dobry humor. Na jednym ze zdjęć, udostępnionym przez wnuczkę, widać, jak przez słomkę popija... sherry.

Źródło: bbc.com