Koronawirus zabija rdzennych mieszkańców Amazonii

22.06.2020
Aktualizacja: 22.06.2020 17:34
Tereny ludu Arara w Amazonii
fot. MAURO PIMENTEL/AFP/East News

Rdzenni mieszkańcy Amazonii są bezbronni w starciu z koronawirusem SARS-CoV-2, dlatego ten patogen sieje takie spustoszenie w tym regionie. Bieda, brak lekarzy, leków oraz sprzętu medycznego sprawia, że całe plemiona mogą wyginąć. 

Koronawirus SARS-CoV-2 jest niebezpieczny dla ludzi na całym świecie, ale są grupy społeczne, które są szczególnie bezbronne w kontakcie z nim. Chodzi tu o przedstawicieli rdzennych plemion żyjących w brazylijskiej Amazonii. Jedno plemię – lud Arara z terytorium Cachoeira Seca – jest w ogromnym niebezpieczeństwie. Prawie połowa ze 121 osób żyjących w rezerwacie jest zarażonych koronawirusem.

- Jesteśmy bardzo zmartwieni. W naszej wiosce nie ma lekarstw, nie ma sprzętu – opisał sytuację jeden z członków plemienia. I dodał, że jego wioska znajduje się trzy dni od miasta i najbliższego szpitala.

Jak wynika z doniesień CNN do końca maja w rdzennych populacjach Brazylii odnotowano ponad 980 przypadków koronawirusa i 125 zgonów związanych z COVID-19, ale te liczby dramatycznie rosną.

Brazylia jest państwem znajdującym się na drugim miejscu (zaraz po USA) z największą liczbą osób zarażonych koronawirusem (1 083 341 osób – dane z 22.06.2020 r.) oraz liczbą osób zmarłych na COVID-19 (50 591 osób – dane z 22.06.2020 r.). Jak podaje CNN, śmiertelność wynosi około 6,4 proc. wśród populacji brazylijskiej, ale liczba ta wzrasta do 12,6 proc. wśród rdzennej populacji.

Survival International, organizacja, która broni praw rdzennych mieszkańców tego kraju, alarmuje, że sytuacja jest bardzo ciężka, zwłaszcza w przypadku plemienia Arara. To plemię do 1987 r. nie kontaktowało się ze światem zewnętrznym, co czyni go szczególnie podatnym na choroby. Sytuację pogarsza panująca tam bieda, wycinka lasów na masową skalę, co wpływa na degradację środowiska, w którym do tej pory te grupy żyły. Nie ma też służby zdrowia.

Ale ta tragiczna sytuacja nie dotyczy tylko Brazylii – podobnie jest w innych krajach, m.in. Peru. Dramatyczna sytuacja związana z koronawirusem panuje w wielu tamtejszych miastach, np. w Iquitos. Nie można do niego dotrzeć drogą lądową, bo jej nie ma. Można tu tylko przylecieć samolotem lub przypłynąć. Mimo tego utrudnionego dostępu dotarł tam koronawirus SARS-CoV-2. Prawdopodobnie pacjentem zero był przewodnik turystyczny, który oprowadzał wycieczkę ze Stanów Zjednoczonych lub Europy. Zaraził się on, jego rodzina, potem współpracownicy, a potem inni mieszkańcy. Tu też brakuje leków, sprzętu medycznego, tlenu. Ludzie tu umierają bez szansy na jakąkolwiek pomoc.

Źródło: CNN/ TVN 24