Australia już po sezonie grypowym. Jest rekord

08.09.2020 10:54
Koronawirus w Australii
fot. Daria Nipot/Shutterstock

W Australii właśnie zakończył się sezon grypowy. W tym roku nietypowy, bo grypowo-covidowy. Sprawdzamy, jak rozwinęła się sytuacja.

Koronawirus w Australii odpuścił latem, żeby zimą zaatakować ponownie. W związku z nagłym wzrostem zachorowań, w Wiktorii, najbardziej zaludnionym australijskim stanie, ogłoszono stan klęski, wiążący się z ponownym zaostrzeniem restrykcji, m.in. zamknięciem małych punktów handlowych i wprowadzeniem "godziny policyjnej" w nocy. Premier Australii ostrzegał, że alternatywą dla sześciotygodniowych restrykcji jest plan sześciomiesięczny. Dziś wiadomo już, że ruch był dobry - Wiktoria odnotowała właśnie najniższą od dwóch miesięcy liczbę zachorowań. W związku z nadchodzącym sezonem grypowym, po raz kolejny przenosimy się na półkulę południową, żeby podejrzeć możliwe scenariusze.

Koronawiurus a sezon grypowy

Światowa Organizacja Zdrowia poinformowała, że na półkuli południowej, gdzie sezon grypowy trwa od kwietnia do września, odnotowano rekordowo... niską liczbę zachorowań na grypę.

Dla przykładu, w sierpniu 2019 r. w Australii potwierdzono testami laboratoryjnymi 61 tys. przypadków grypy, podczas, gdy w sierpniu 2020 roku było ich zaledwie 107. "Nigdy wcześniej nie widzieliśmy takich liczb" - przyznał w rozmowie z CNN prof. Ian Barr, mikrobiologi i immunolog z Uniwersytetu w Melbourne.

Z dobrych wieści, w Afryce Południowej i w południowym stożku Ameryki Południowej było podobnie. "Tam, gdzie można się było spodziewać kumulacji - jak w Chile czy w Argentynie - nie było w tym roku sezonu grypowego" - potwierdził w CNN dr Andrea Vicari, doradca ds. Chorób podatnych na epidemie w Panamerykańskiej Organizacji Zdrowia.

Co ważne, niską liczbę zachorowań wiąże się nie tylko ze wzrostem zainteresowania szczepionką na grypę (wiadomo już, że w Polsce będzie problem z dostępnością), ale także z reżimem sanitarnym, czyli dystansowaniem społecznym i maseczkami ochronnymi.

- To może być jeden z najlepszych sezonów grypowych, jakie mieliśmy - powiedział w sierpniu w rozmowie z "Journal of the American Medical Association" dr Robert Redfield, dyrektor Centrum Kontroli i Prewencji Chorób w USA.

Źródło: edition.cnn.com