Koronasceptyk: "Ta choroba chyba jednak istnieje"

01.10.2020 13:09
COVID-19
fot. Shutterstock

Jakub Sieczko, lekarz, popularyzator nauki, podzielił się na Facebooku mocnym wpisem na temat koronasceptyków. Post działa na wyobraźnię. A przynajmniej powinien, w dniu, w którym liczba nowych zakażeń koronawirusem w Polsce sięga prawie dwóch tysięcy.

Koronasceptycy to ruch oporu wobec restrykcjom, wprowadzanym z powodu pandemii. Nie noszą maseczek ochronnych, bo "wirusa nie ma", bo "nikt im nie będzie mówił, co mają robić", bo "po prostu nie". Żądają "powrotu do normalności". Tu i teraz. Jakby nie rozumiejąc, że to właśnie ich postawa oddala perspektywę zakończenia walki z koronawirusem.

Koronawirus - obostrzenia

Jakub Sieczko, lekarz w trakcie specjalizacji z anestezjologii i intensywnej terapii, od lat popularyzuje naukę, publicznie walcząc z mitami i teoriami spiskowymi. Od początku września zwraca uwagę na to, że wakacje się skończyły, dosłownie i w przenośni, i czas wrócić na ziemię, czyli "uważać, testować, być czujnym". "Uważajcie na siebie - przynajmniej tak, jak w marcu" - apeluje na Facebooku.

Wtórują mu inni medycy:

"Cały czas o tym piszę, proszę o rozwagę, udostępniam zdjęcia i jak grochem o ścianę. A my na OIT nie wyrabiamy się na zakrętach" - to warszawska pielęgniarka Jolanta Grabczyńska-Czoboda.

Są i przytomne głosy internautów:

"Miałam kilku mocnych sceptyków w gronie bliskich znajomych. Bo niby czy ktoś kiedyś spotkał takiego chorego. To, że ja zachorowałam sprawiło, że spojrzeli inaczej".

"Ciekawe, kiedy do Polski i polskich rumaków kto na to zarobi, dotrą informacje o powikłaniach kardiologicznych i long-Covidzie".

"W znajomych nie mam ani jednego astronauty, a wiem, że ludzie polecieli w kosmos".

Koronawirus - czy istnieje?

Jeśli nie działają liczby (jeszcze raz: dziś prawie 2 tys. nowych zakażeń), groźba powikłań neurologicznych, kardiologicznych, zwłóknienia płuc, zespołu stresu pourazowego, czy kary finansowe za nienoszenie maseczek, to czas odwołać się do wyobraźni.

Jakub Sieczko: "Z mojego Messengera - kilka dni temu. J. z centralnej Polski: U nas dramat. Oitowo [oddział intensywnej terapii - przyp. red.] przytkaliśmy się w nocy, dzwonili z sąsiedniego województwa i z 3 sąsiednich powiatów z prośbą o przyjęcie. I na młodych koronasceptyków przyszedł czas. Żadne to pocieszenie, choć ten mój, póki przytomny, dzwoni po rodzinie, że ta choroba chyba jednak istnieje”.

Źródło: FB Jakub Sieczko