Zamknij

Kolejna fala pandemii we Włoszech? Objawy zakażenia Omikronem BA.5

01.07.2022
Aktualizacja: 01.07.2022 11:25
Wzrost zakażeń koronawirusem we Włoszech
fot. Albin Marciniak/East News

Rośnie liczba zakażeń koronawirusem we Włoszech. Czy to kolejna fala pandemii? Włoscy eksperci odnieśli się do sytuacji. 

  1. Czym się charakteryzuje subwariant Omikronu BA.5?
  2. Jakie są rzeczywiste liczby osób zakażonych?
  3. Czy szczepienia przeciwko COVID-19 chronią?
  4. Czy powrót do maseczek jest konieczny?

Włochy, Francja to kraje, w których znowu odnotowano duży wzrost zakażeń koronawirusem. Zdaniem wirusologów mamy do czynienia z kolejną falą pandemii. Na szczęście większość przypadków zakażeń jest wywołana subwariantem Omikronu BA.5, a chorzy mają lekkie objawy, które zwykle mijają po 7 dniach.

Czym się charakteryzuje subwariant Omikronu BA.5?

– Nowy wariant jest bardziej zaraźliwy niż odra. Co więcej, jest w stanie przełamać nawet ochronę, jaka powstała w wyniku wcześniejszego zachorowania. Aż 8 proc. przypadków wykrywanych teraz codziennie to ponowne zakażenia po infekcjach spowodowanych przez poprzednie warianty wirusa – tłumaczy profesor Fabrizio Pregliasco, wykładowca uniwersytetu w Mediolanie i jeden z najbardziej znanych włoskich wirusologów. Dodaje: – Na szczęście te osoby mają częściową ochronę i nie występuje u nich ciężki przebieg choroby.

Zdaniem specjalistów, zdecydowana większość przypadków zakażeń subwariantem Omikronu BA.5 daje lekkie objawy, takie jak ból głowy i gorączka, bóle mięśniowe i zmęczenie, i mija po siedmiu dniach. Dla przypomnienia warto dodać, że podczas wcześniejszych fal negatywny wynik testu uzyskiwało się nawet po dwóch tygodniach.

– To jasne, że wirus się zmienił. Staje się infekcją dróg oddechowych, podobną do przeziębienia i z wyjątkiem osób osłabionych nie schodzi do płuc – tłumaczy Mauro Pistello, wirusolog ze szpitala w Pizie, i dodaje, że obecny wariant zbliża się do koronawirusa, który poznaliśmy przed epidemią w Wuhan i jaki znamy od setek lat.

Trochę innego zdania jest prof. Fabrizio Pregliasco: – Sytuacja jest lepsza niż w przeszłości. Przy znacznym wzroście liczby zakażeń nie ma już takiej samej proporcji ciężkich zachorowań jak wcześniej. To efekt tego, że wirus jest trochę spokojniejszy, ale uważam, że przesadzają ci, którzy mówią, że choroba przypomina teraz przeziębienie. To prawda, że koronawirus jest trochę grzeczniejszy, ale nie za bardzo. Trzeba też wziąć pod uwagę to, że we Włoszech jesteśmy prawie wszyscy zaszczepieni albo przeszliśmy zakażenie, a zatem jesteśmy w pewnym sensie chronieni.

Jakie są rzeczywiste liczby osób zakażonych?

Tego nikt nie wie, ale pewne jest, że jest ona znacznie wyższa od tej podawanej w codziennych raportach resortu zdrowia. Wynika to z tego, że wiele osób robi domowe testy na koronawirusa, a zatem poza oficjalnymi statystykami. Ludzie ci unikają testów w laboratoriach po to, aby w przypadku pozytywnego wyniku nie zostać skierowanym na domową izolację.

We Włoszech, jak podają media, dobowa liczba zakażeń wynosi obecnie około 80-90 tys. Zdaniem specjalistów, przy tak wysokiej dziennej liczbie zakażeń istnieje ryzyko, że dojdzie do pogorszenia sytuacji.

Czy szczepienia przeciwko COVID-19 chronią?

Według prof. Pregliasco osoby zaszczepione trzecią dawką przeciw COVID-19 ponad pół roku temu w większości mają jeszcze przeciwciała i zapewnioną ochronę, która z czasem będzie się jednak zmniejszać. Jego zdaniem, trzeba będzie podać czwartą dawkę osobom w wieku powyżej 50 lub 60 lat.

Czy powrót do maseczek jest konieczny?

– Maseczki należy nosić tak, jak okulary przeciwsłoneczne, czyli wtedy gdy są potrzebne, np. w zamkniętych przestrzeniach – uważa prof. Pregliasco.

Źródło: PAP Sylwia Wysocka