Kalendarz Pirelli 2017: Naturalne kobiece piękno zamiast negliżu

Monika Piorun
30.08.2016 01:03
Kalendarz Pirelli 2017: Naturalne kobiece piękno zamiast negliżu
fot. Kalendarz Pirelli 2017

Zamiast rozpusty, wyuzdania i prowokacyjnych poz - stonowane, nieco mroczne zdjęcia. Klasyczna czerń i biel bez zbędnych ozdobników w blasku hollywoodzkich gwiazd. Najnowsza edycja kultowego kalendarza akcentuje to, co w kobietach najpiękniejsze.

Dobre zdjęcie mówi więcej niż tysiąc słów. Mistrzowie fotografii za pomocą ponadczasowej gry światła i cienia potrafią opowiedzieć to, co poeci woleliby ukryć między wierszami.

72-letni Peter Linbergh, który po raz trzeci miał okazję popisać się swoim kunsztem podczas wykonywania zdjęć do limitowanej edycji kalendarza Pirelli, odziera współczesne ikony piękna ze wszystkiego, co zafałszowuje ich prawdziwy wizerunek.

Przekaz jest prosty: współczesna kobieta nie musi na siłę udawać ideału. Nawet jeśli jej twarz jest powszechnie rozpoznawana na całym świecie, nie ma obowiązku nakładania nienagannego makijażu, skrzętnego układania włosów i udawania, że w jej życiu nie zdarzają się gorsze chwile.

Prawdziwe piękno nigdy nie jest dosłowne. Subtelna odrobina niedopowiedzenia jest dużo ciekawsza i zostawia sporo miejsca na wyobrażenie sobie historii skrzętnie ukrywanych pod grubą warstwą pudru.

fot.pirelli.com

Wśród kobiet, których fotografie zostały wykorzystane do wydania na 2017 rok, zaproszono doskonale wszystkim znane aktorki, z których każda posiada przynajmniej nominację do Oskara.

W nowym kalendarzu Pirelli pojawi się m.in. Penelope Cruiz, Kate Winslet, Nicole Kidman, Helen Mirren, Julianne Moore czy Umę Thurman oraz rosyjska politolożka z Moskiewskiego Uniwersytetu Państwowego - prof. Anastazja Ignatowa, która oprócz doskonałej znajomości zawiłych meandrów światowej sceny politycznej, jest prężną businesswoman - prowadzi interesy w branży medycznej oraz produkuje biżuterię.

Ponadczasowe piękno, którego nie da się kupić

Średnia wieku pań biorących udział w sesji kalendarza Pirelli 2017 wynosi 44 lata - to zdecydowanie więcej niż w poprzednich latach. Żadna z dam nie jest też zbyt mocno wymalowana. Nawet spragnieni nagości mogą się sporo zawieść. Podobnie jak w zeszłym roku, kiedy za obiektywem stała wybitna fotografka Annie Libovitz - zrezygnowano z kobiecych aktów.

Zdjęcia powstawały w Nowym Jorku, Los Angeles, Londynie, Berlinie i północnej Francji w Le Toquet. Oprócz wymienionych wcześniej sław na fotografiach pojawi się też: Jessica Chastain, Rooney Mara, Zhang Ziyi, Lupita Nyong'o, Robin Wright, Alicja Vicander, Lea Seydoux oraz Charlotte Rampling.

Ostateczną wersję kalendarza Pirelli poznamy dopiero w grudniu na oficjalnej prezentacji, po której pierwszy egzemplarz tradycyjnie powędruje do głowy brytyjskiego tronu - królowej Elżbiety II, a pozostałe trafią do wąskiej grupy najbardziej uprzywilejowanych gwiazd na świecie. W Polsce możemy liczyć jedynie na 150 egzemplarzy. Niestety towar ten jest na tyle ekskluzywny, że nie da się go dostać w żadnym sklepie.

Pirelli 2017: Sztuka zamiast kultu sztuczności 

Jak Wam się podoba pomysł na nowy kalendarz Pirelli?

___

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π