Krystyna Janda o aborcji: Kobieta powinna mieć prawo wyboru

Monika Piorun
30.09.2016 19:45
Krystyna Janda o aborcji: Kobieta powinna mieć prawo wyboru

W sobotę i w poniedziałek na ulice polskich miast wyjdą kobiety oburzone nowym projektem ustawy antyaborcyjnej. Zapowiadane są też kontrmanifestacje. Wystarczył jeden wpis popularnej aktorki na Facebooku, by zachęcić panie do protestu i wzbudzić gwałtowne reakcje tych, którzy nie zgadzają się z ich zdaniem.

Krystyna Janda tłumaczy, że nie namawiała nikogo do protestu, ale jej wpisy w mediach społecznościowych podsyciły w społeczeństwie iskrę zachęcającą do uczestnictwa w masowym proteście. - Minęły od tamtej pory zaledwie cztery dni, ale jestem zbudowana tym, co się stało - wyjaśnia aktorka.

Najpierw był zwykły post z linkiem do artykułu mówiącego o strajku kobiet z Islandii, które 41 lat temu masowo wyszły na ulice, biorąc jednego dnia urlop od obowiązków służbowych i prywatnych. Mała rewolucja, jaką udało się im wspólnymi siłami dokonać, doprowadziła do głębokich zmian politycznych i społecznych, a w ciągu pięciu lat pierwsza kobieta objęła urząd prezydenta.

PrzeczytajProtest w obronie prawa do aborcji? Krytysna Janda ma pomysł na strajk!

Historyczny przykład niemal od razu wzbudził zainteresowanie osób niezgadzających się z projektem zaostrzenia prawa antyaborcyjnego. Według sondażu TNS zaledwie 14% Polaków zgadza się z nowymi przepisami. Miażdżąca większość (67%) opowiada się za złagodzeniem lub niezmienianiem istniejącego porozumienia w tej kwestii. 

Sąd ostateczny na porodówce

Przepisy, jakie ma zamiar wprowadzić obecnie urzędujący rząd (na czele którego nomen omen stoi kobieta) sprowadzają ciężarne Polki do roli podejrzanych o możliwość popełnienia morderstwa prenatalnego. Absurdalny projekt władz zakładający ochronę życia od chwili poczęcia do momentu naturalnej śmierci sprawia, że doprowadzenie do zgonu dziecka będzie obciążone karą pozbawienia wolności od 3 do 5 lat.

Na zmianę obecnie obowiązujących przepisów nie zgadzał się nawet Lech Kaczyński z żoną, wielokrotnie podkreślając, że osiągnięto już wystarczający kompromis w tej sprawie. 

Choć ani w medycynie, ani w prawie nie obowiązuje taki termin - według nowych przepisów płód miałby być uznany za "dziecko poczęte", a doprowadzenie do jego śmierci - nawet w sytuacji zagrożenia życia matki - miałoby być uznane za karalne przestępstwo.

Sprawie postanowił się już przyjrzeć nawet Parlament Europejski, który zapowiedział debatę poświęconą tej kwestii na początek października.

Dramat matki

Tylko doświadczona aktorka zdaje sobie sprawę z tego, że prawdziwe role dramatyczne nie są odgrywane na scenie, ale w prawdziwym życiu.

W wywiadzie, jaki na antenie Radia Zet Konradowi Piaseckiemu udzieliła Krystyna Janda, aktorka zasugerowała, że według takiego prawa aż dwa razy lekarze nie mogliby uratować jej życia, by nie ponosić za to konsekwencji karnych. 

Przeczytaj: Krystyna Janda: Byłam w ciąży, która zagrażała życiu, gdyby działała nowa ustawa, nie żyłabym dwa razy

Uświadomiłam sobie, że dwa razy w życiu byłam w takiej sytuacji, że gdyby lekarze

nie pomogli mi z ciążą, to bym nie żyła. Podejmowałam bardzo dramatyczną decyzję.

Jeżeli zdarzyłoby mi się to w momencie działania nowej ustawy,

to mnie by już nie było od 1980 roku na świecie.

Dla katolickiego publicysty Tomasza Terlikowskiego słowa te były równoznaczne z przyznaniem się do aborcji.

janda_terlikowski

Krystyna Janda poczuła się upokorzona słowami Tomasza Terlikowskiego i postanowiła zareagować na jego wypowiedź. 

Zrzut ekranu 2016-09-30 o 17.37.57

Na antenie TVN24 aktorka goszcząca u Moniki Olejnik przekonywała, że to kobieta powinna mieć prawo decydowania o tym, czy che dokonać aborcji w sytuacji zagrażającej zdrowiu lub życiu zarówno przyszłej matki, jak i dziecka. Badania prenatalne w Polsce przeprowadzane są jednak niezwykle późno i w momencie, kiedy okazuje się, że płód może być zagrożony, ciąża jest już na zaawansowanym etapie.

- Nie znam kobiety, która zdecydowałaby się w takim momencie na aborcję - mówiła szefowa Teatru Polonia, w którym 3 października ze względu na akcje protestacyjne zostały odwołane spektakle. - Zmuszanie jednak kobiety to tego, żeby urodziła dziecko bez mózgu, które umrze... Chciałabym, żeby mężczyźni przez chwilę wyobrazili sobie, że sami noszą dziecko - przekonywała aktorka.

Życie na krzyżu

Za gołosłownymi deklaracjami posłów, którzy zarzekają się, że nawet ich zgwałcone córki rodziłyby dzieci, kryją się prawdziwe ludzkie tragedie. Rzeczywistość jest brutalna i to kobiety - najczęściej zupełnie samotnie - muszą sobie z nią radzić.

Mężczyźni rzadziej ponoszą odpowiedzialność za niedorozwinięte potomstwo, zazwyczaj odchodzą nie wytrzymując naporu i napięcia związanego z ich wychowywaniem.

Matki, które chciałyby przychylić nieba swoim dzieciom, muszą liczyć się z tym, że ich życie będzie piekłem, zwłaszcza jeśli ich zabraknie i nie będzie miał się nimi kto opiekować.

- Znam kobiety, które myślą tylko o tym, co zrobić, jak będą umierały. Co się wtedy stanie z ich dziećmi? Całe ich życie zostało zdominowane lękiem i troską o to dziecko i wiedzą, że prawdopodobnie będą żyły krócej. Jedna mi powiedziała: My chyba oboje popełniamy samobójstwo, bo ja nie wierzę, że moim dorosłym dzieckiem się ktoś zaopiekuje po mojej śmierci... - mówiła z rozrzewnieniem Krystyna Janda.

- W tak wielkim kraju jak Polska powinniśmy stworzyć takim kobietom luksusowe warunki życia, powinniśmy je nosić niemal na rękach. Jeśli jednak taki system nie istnieje, powinniśmy protestować - dodała aktorka.

- Nie jestem już w wieku rozrodczym. Sprawa mnie już właściwie nie dotyczy, ale myślę o tych wszystkich kobietach, które są dookoła mnie - podsumowała Janda.

Zagłosuj

Czy zgadzasz się z Krystyną Jandą, że kobieta powinna mieć prawo wyboru w sprawie aborcji?

Liczba głosów:

____

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π