In vitro czy naprotechnologia? Sprawozdanie NIK

03.08.2020 10:51
Test ciążowy
fot. Shutterstock

Na program, który zastąpił finansowanie in vitro, poszły dziesiątki milionów złotych; ciąży doczekali się nieliczni - pisze "Rzeczpospolita", powołując się na sprawozdanie Najwyższej Izby Kontroli z wykonania budżetu Ministerstwa Zdrowia w 2019 r.

W 2016 roku rządowy program in vitro, wprowadzony przez rząd PO-PSL w 2013 roku, został zastąpiony przez "Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016–2020". Eksperci ds. leczenia niepłodności od początku alarmowali, że nowy program nastawiony jest na naturalne metody planowania rodziny, naprotechnologię, zakładającą poszerzoną diagnostykę, ale niemającą wiele do zaoferowania m.in. przy czynniku jajowodowym czy czynniku męskim (40 proc. par).

Wskazania do in-vitro to głównie:

  • brak, uszkodzenie, upośledzona funkcja jajowodów;
  • ciężka postać endometriozy;
  • uszkodzenia jąder, niewystarczająca produkcja plemników;
  • niepłodność immunologiczna (w śluzie szyjkowym lub/i tkance jajnikowej występują przeciwciała, które niszczą plemniki);
  • niepłodność idiopatyczna (niewyjaśnionego pochodzenia), po wielokrotnych nieudanych inseminacjach;
  • partner jest nosicielem wirusów HIV lub HCV, a partnerka nie jest zarażona;
  • para jest nosicielem zmian genetycznych, które powodują ciężkie oraz nieodwracalne zmiany także u potomstwa;
  • partnerka rozpoczyna leczenie przeciwnowotworowe, które może uszkodzić jajniki.

Ze sprawozdania Najwyższej Izby Kontroli z wykonania budżetu Ministerstwa Zdrowia wynika, że do końca 2019 roku na "Program kompleksowej ochrony zdrowia prokreacyjnego w Polsce w latach 2016–2020" wydano 46 mln zł, zgłosiło się 5,7 tys. par, co zaowocowało liczbą 294 ciąż (stan na kwiecień 2019 r) - pisze "Rzeczpospolita".

"Ile jest ich dokładnie, nie wie nikt. Dane te pochodzą z wewnętrznych raportów przekazywanych do NFZ przez realizatorów programu, który ma charakter dobrowolny" - pisze NIK. Chodzi o to, że w 2019 r. ministerstwo zmodyfikowało program, kasując z niego wskaźnik potwierdzonych klinicznie ciąż. Pierwotna wersja dokumentu zakładała odsetek 30 proc. par, u których zostanie potwierdzona ciąża - wyjaśnia "Rzeczpospolita". Wiadomo już, że takiej skuteczności nie udało się osiągnąć.

Dla porównania: na rządowy program in vitro w latach 2013-2016 wydano 244 mln zł, wzięło w nim udział 19,6 tys. par. i urodziło się 22,2 tys. dzieci.

To cię może zainteresować:

Źródło: PAP