Kupalnocka, czyli szaleństwa sobótkowej nocy

Monika Piorun
25.06.2016 21:18
Kupalnocka, czyli szaleństwa sobótkowej nocy
fot. Kupalnocka, czyli szaleństwa sobótkowej nocy

Zanim na świecie zapanowała moda na dyskoteki i weekendowy relaks w klubach, w dawnych czasach każdą okazję do rozrywki celebrowano z prawdziwym namaszczeniem, a moment letniego przesilenia uważano za niemal magiczny czas, w którym mamy prawo oddać się swoim najdzikszym żądzom.

Noc świętojańska obchodzona była zwykle w najdłuższyszy dzień roku, w wigilię św. Jana. Dziś ze względu na inny rytm pracy, masowe świętowanie nadejścia lata ma miejsce zwykle podczas dni wolnych, kiedy mamy czas na uczestniczenie w koncertach, festiwalach i różnego typu imprezach.

W różnych miejscach Europy, stosuje się inne nazwy do opisu tego samego święta. Jego rodowód sięga czasów pogańskich i był na tyle silnie zakorzeniony w kulturze, że w szczątkowej formie przetrwał do dziś.

Słowiański Kupała – rzymski Kupidyn

Mniej więcej od X wieku, kiedy rozpoczął się proces chrystianizacji naszego kontynentu, kościół wyznaczył na patrona tego wydarzenia Jana Chrzciciela, którego święto zbiega się z początkiem lata. Na Wschodzie, głównie na Białorusi i na Litwie, tego świętego apostoła nazywano Iwanem Kupałą. Kupalnocka lub inaczej Kupalnica obchodzona jest tam 25 czerwca.

Niektóre źródła historyczne łączą Kupałę z rzymskim bogiem miłości Kupidynem, co mogłoby tłumaczyć erotyczną atmosferę towarzyszącą świętu. Wśród Słowian Kupałę łączy się jednak z potężnym bóstwami odpowiadającymi za ogień i pożądanie – Swarożycem, Dadźbogiem, Perunem, Świętowitem, a ze względu na brak pewności co do płci bóstwa, nierzadko przyrównywano tę postać do zachodniosłowiańskiej bogini płodności i wegetacji, a także patronki mądrych niewiast – Łady.

Ślady podobnego święta można znaleźć wśród Celtów obchodzących Beltaine, uważany często za rodzaj sabatu czarownic. Ludy germańskie miały zaś swoją Noc Walpurgii, którą niektórzy badacze dawnych zwyczajów utożsamiają z Nocą Świętojańską, zwaną też sobótką.

Tą nazwę z kolei można wiązać nie tylko z dolnośląską miejscowością leżącą u podnóża Ślęży – świętej góry Słowian, ale także z obrzędowymi ogniskami palonymi rytualnie na przywitanie nowej pory roku. Na Warmii i Mazurach nazywano je palinockami.

Płodne ognie świętojańskie

fot. East News

9 miesięcy po Nocy Świętojańskiej, na wiosnę kolejnego roku, w dawnych czasach na naszych ziemiach rodziło się najwięcej dzieci. Powinno to wszystkim uzmysłowić, że radosne świętowanie nadejścia lata dawało dawnym Słowianom możliwość do rozluźnienia surowych norm obyczajowych i udania się uciechom cielesnym z pannami licznie gromadzącymi się wokół sobótkowych palenisk formowanych z drewna jesionu, brzozy, a rzadziej dębu. Do ognia dodawano też poświęcone przez kapłanów zioła, z których dym miał ochraniać zebranych przed złymi mocami.

Białogłowy w jasnych szatach uwodziły śpiewem potencjalnych przyszłych mężów, a jurni młodzieńcy dosłownie rzucali się za nimi w ogień, udowadniając swoją męskość i hart ducha. Czasami skakano przez ogień w damsko-męskich parach. Miało to znaczenie symboliczne – jeśli młodym udało się szczęśliwie uniknąć oparzeń, odganiali w ten sposób od siebie pech i złe moce, co było dobrą wróżbą na przyszłość – nic złego nie mogło już ich spotkać.

Przeczytaj: Co wpływa na płodność kobiet?

Perunowy kwiat paproci

Nieszczęśliwie zakochane panny z nadzieją na znalezienie nowej miłości zatapiały swe uczucia do byłych kochanków puszczając na wodę wianki. Jeśli wyłowił je jakiś kawaler, wróżyło im to rychłe zamążpójście.

W tę jedyną noc mężczyzna mógł wrócić z wyłowionym z rzeki wiankiem i zabrać tę, która go stworzyła, na samotny spacer po lesie w poszukiwaniu kwiatu paproci.

Niezwykła roślina, zwana też perunowym kwiatem, miała zakwitać pod wpływem napięcia elektrycznego towarzyszącego burzom i piorunom, którymi władał Perun - gromowładny bóg grzmotów.

Według wielu podań znalezisko miało im przynieść bogactwo i wielkie szczęście w przyszłości. Niezwykły blask bijący od mitycznego kwiatu paproci miał bowiem wskazywać swoim odkrywcom siłę, mądrość i moc, by nie zabłądzić w drodze do miejsca, w którym kryją się prawdziwe skarby zapewniające sukces i komfortowe życie w dostatku.

W ostatnich latach zamiast wianków na wodzie coraz więcej osób wypuszcza w niebo lampiony. Zachowajcie jednak ostrożność, ponieważ ogień może być niebezpieczny i łatwo rozniecić w ten sposób pożar.

nocka

fot. East News

______

zdrowie.radiozet.pl/π