Dlaczego świece zapachowe mogą być szkodliwe dla zdrowia?

Monika Piorun
28.11.2016
Dlaczego świece zapachowe mogą być szkodliwe dla zdrowia?
Fot. Formaldehyd zawarty w świecach zapachowych jest rakotwórczy

Krwawienia z nosa, podrażnienia śluzówki oczu, problemy z układem oddechowym a nawet nowotwory. Niepozorne pachnidła, które wprowadzają nas w świąteczny klimat, nie zawsze mają korzystny wpływ na nasz organizm.

Mogłoby się wydawać, że na przełomie jesieni i zimy nie ma nic przyjemniejszego niż zanurzenie się pod delikatną pierzynką utkaną z woni dobiegającej ze świeczki, kominka zapachowego lub specjalnego atomizera, uwalniającego co jakiś czas łagodny aromat, miły dla naszych nozdrzy. Niestety, opary z wosku parafinowego - najpopularniejszego wosku na świecie - mogą być dla naszego organizmu równie szkodliwe, co papierosy.

Choć moda na aromatyczne świece zapachowe na dobre opanowała świat - zachwycają się nimi blogerki, vlogerki i wszyscy trendsetterzy wyznaczający, co jest aktualnie w dobrym guście - to jednak do świątecznego stroika zdecydowanie lepiej użyć bezzapachowej świecy sojowej lub świecy z wosku pszczelego. Dlaczego?

Świeczka zapachowa jak papieros?

Wszystkiemu winne są: formaldehyd, benzen, toluen oraz ftalany.

Przez toksyny, które wydzielają się podczas spalania z parafinowych świeczek nasączonych aromatem, możemy odczuwać bóle głowy lub kłopoty z koncentracją. To przez nie nasze spojówki stają się podrażnione, a na dodatek możemy się nabawić sporych problemów z układem oddechowym i wyraźnie zwiększyć ryzyko chorób nowotworowych.

- Oczywiście jednorazowe zapalenie świecy wydzielającej oryginalny, rozbudzający nasze zmysły zapach, z pewnością nikomu nie zaszkodzi - przekonuje dr Amid Hamidi z Uniwersytetu Stanowego Południowej Karoliny.

- Jeśli jednak raczymy się ich aromatem codziennie przez długie godziny (szczególnie w słabo wentylowanych łazienkach), to po jakimś czasie możemy zauważyć, że nasze oczy stają się podrażnione, zaczynamy mieć dziwną chrypkę, kaszel lub zaczyna nas "drapać" w gardle - wyjaśnia naukowiec. Przez lata możemy się w ten sposób narazić na rozwój nowotworów.

 Zazwyczaj bagatelizujemy te dolegliwości i łączymy je raczej z przeziębieniem z powodu trudnych warunków atmosferycznych lub osłabienia organizmu, o które nietrudno podczas chłodnych miesięcy. Mało komu przychodzi do głowy, że przyczyną naszego gorszego samopoczucia może być tląca się gdzieś na stoliku, półce lub parapecie zapachowa świeca.

Kiedy zespół naukowy pod kierunkiem prof. Hamidi w ramach eksperymentu zbadał za pomocą spektografu, co się dzieje w niewielkim pomieszczeniu, w którym przez 5 godzin zapalone są świece zapachowe, okazało się w trakcie ich spalania wydziela się m.in. rakotwórczy beznen oraz powodujący zawroty głowy toluen. Eksperci wyjaśniają, że:

Palenie świec nie wytwarza na tyle wysokiej temperatury, by całkowicie spalić

ciężkie cząsteczki wosku parafinowegoprzez co tworzą się toluen i benzen.

Cytryna, drzewo sandałowe... Jakich zapachów lepiej unikać?

świece

fot. Marco Verch, flickr.com, CC BY 2.0

Prof. Alaistar Lewis z University of New York z kolei ostrzega, że stężenie linonenu (cytrynowego aromatu) w niektórych świecach zapachowych jest prawie 100 razy większe niż dotąd sądzono. W czasie spalania świecy substancja ta wchodzi w reakcję w zawartym w powietrzu ozonem, przez co powstaje kancerogenny formaldehyd.

W pomieszczeniach, które nie są odpowiednio wentylowane (o co nietrudno w miesiącach zimowych), związek ten bardzo szybko dociera do płuc, może powodować niekontrolowane krwawienia z nosa, kaszel, obrzęk gardła a nawet zmiany nowotworowe w obrębie jamy nosowej, co udało się potwierdzić w niezależnych badaniach przeprowadzonych przez Public Health England's Centre for Radiation, Chemical & Environmental Hazards.

Według naukowców, obok aromatu cytrynowego, powinniśmy unikać zapachu drewna sandałowego oraz drewna agarowego, które mogą uszkadzać nasze DNA w podobny sposób, jak dym papierosowy.

Wyniki badań opublikowanych na łamach International Journal of Public Health, które objęły ponad 2 tys. kobiet w ciąży, wskazują, że matki, które podczas ciąży używały odświeżaczy powietrza, zdecydowanie częściej niż panie z grupy kontrolnej rodziły dzieci, które podczas pierwszych miesięcy życia cierpiały na infekcje górnych dróg oddechowych, biegunki oraz... bóle uszu.

Z kolei u osób, które co najmniej raz w tygodniu używają odświeżaczy powietrza (zawierających szkodliwe ftalany) i nie wentylują odpowiednio pomieszczeń, w których przebywają, ryzyko zachorowania na astmę wzrasta aż o 50%!

Niebezpieczne jest nie tylko zbyt długie przebywanie w miejscach wypełnionych zapachem aromatyzowanych świec, ale także... samo ich dotykanie - lepiej więc nie trzymać ich zbyt długo w rękach, by nie narazić się na reakcje alergiczne.

Naturalne olejki zamiast kadzidełek?

Wielbiciele hinduskich kadzidełek zapachowych niestety też nie mogą spać spokojnie. Mimo że aromatyczne pałeczki pokryte są w większości sproszkowanymi substancjami roślinnymi, to jednak w trakcie spalania wydzielają tlenek siarki, tlenek węgla oraz formaldehyd, których wdychanie może działać podobnie do biernego palenia i wdychania dymu papierosowego

Chemiczne zapachy, nawet te najbardziej oryginalne, nie mogą się równać z naturalnymi aromatami, które pochodzą z organicznych olejków. Jeśli nie możemy sobie pozwolić na ekologiczne świeczki sojowe lub produkty z wosku pszczelego, zawsze możemy użyć starego, prostego sposobu na wyczarowanie świątecznego klimatu. Jak to zrobić?

Wystarczy przeciąć na pół dorodną pomarańczę, wydrążyć miąższ, a w skórkę wlać oliwę. Nie pozbywajmy się tylko białego cypelka ze środka, który może posłużyć za knot w świecy! Jeśli raz wypróbujecie tego sposobu, z pewnością przez długi czas żaden inny zapach nie będzie mógł się równać z delikatną wonią wydzielającą się z tego owocu.

Zagłosuj

Jak często używasz świeczek zapachowych?

Liczba głosów:

______

Redakcja Radio Zet Zdrowie/π