Zamknij

Dlaczego tak wiele osób umiera w Polsce na COVID-19? Wyjaśnia ekspert

23.11.2020
Aktualizacja: 23.11.2020 13:46
dr Michał Sutkowski
fot. dr Michał Sutkowski /TOMASZ URBANEK/Dzien Dobry TVN/East News

Dane dotyczące osób zarażonych koronawirusem oraz zmarłych z powodu tego patogenu podawane codziennie przez Ministerstwo Zdrowia zatrważają. Największy niepokój wzbudza liczba ofiar śmiertelnych tego patogenu. Dlaczego tak wiele osób w ostatnim czasie w Polsce umiera? Na to pytanie spróbował odpowiedzieć dr Michał Sutkowski, prezes Warszawskich Lekarzy Rodzinnych.

Przyczyn wysokiej liczby zgonów na COVID-19 jest wiele. Zależy to m.in. od przebiegu choroby, wieku chorego, chorób współistniejących, odpowiedzi organizmu na wdrożone leczenie etc.

Jednak zdaniem eksperta, na wysoką liczbę zgonów na COVID-19 ma wpływ również to, że ludzie zbyt późno proszę o pomoc. W jego ocenie w wielu przypadkach medycy nie mogą już po prostu pomóc.

– Obiektywny wskaźnik epidemii, czyli liczba zgonów, na razie nadal jest na bardzo wysokim poziomie. To trwałe dane, pewne i jednoznaczne. Można się zastanawiać nad tym, ile osób się zgłasza na testy, kogo testujemy, ale wskaźnika śmiertelności nie podważymy – uważa dr Michał Sutkowski i dodaje, że wysoka śmiertelność w ostatnich tygodniach w Polsce ma związek także z brakiem zgłoszeń chorych do lekarzy. Poza tym niektórzy celowo unikają kontaktu z lekarzem mimo wiedzy, że są zakażeni.

Ekspert przyznał, że trzeba apelować do ludzi, aby zgłaszali się do lekarzy POZ już przy pierwszych objawach choroby. Jego zdaniem lekarz lepiej oceni sytuację niż sam pacjent, być może zwróci uwagę na inne kwestie i podejmie decyzję o zleceniu testu.

– Wielu chorych zwraca się po pomoc za późno. Lekarze przyjeżdżają do osób w stanie krytycznym i co wtedy mogą pomóc? Często to osoby starsze, z wieloma innymi chorobami i medycy mają wówczas związane ręce, bo ich możliwość leczenia jest niezwykle ograniczona – zauważył ekspert.

Dr Michał Sutkowski ma też bardzo złe zdanie o polskiej kulturze epidemiologicznej, która przez lata była zaniedbywana.

– Na Zachodzie szczepi się na grypę 60 czy 70 procent osób. U nas szczepiło się 3 czy 4 procent. To przepaść. Nikt społeczeństwa przez lata nie uczył, że z chorobami nie chodzi się do pracy. O tym nie mówi się w szkole, na to nikt nie zwraca uwagi przez cały okres wychowania, więc teraz nadrabiamy ekspresowo braki w naszym wykształceniu – dodał lekarz.

Ekspert ocenił, że liczba dzienna zgonów na COVID-19 powinna zacząć spadać za 10-14 dni. Zdaniem eksperta trzeba bardzo ostrożnie luzować wprowadzone wcześniej obostrzenia. Na przykład powrót dzieci do szkół powinien być powolny, rozłożony na wiele tygodni i na początku hybrydowy.

Źródło: PAP