Zamknij

Dr Grzesiowski: wariantem delta można się zarazić nawet w toalecie

08.07.2021
Aktualizacja: 08.07.2021 11:35
Wariant delta jest bardziej zakażny
fot. OLGA MALTSEVA/AFP/East News

Wariant delta koronawirusa SARS-CoV-2 jest bardziej zakaźny niż pierwotny wariant. Można nim zarazić się nawet w toalecie, jeśli korzystała z niej wcześniej osoba chora. Czy szczepienia chronią przed tym wariantem? Wyjaśnia dr Paweł Grzesiowski.

Wariantem delta koronawirusa SARS-CoV-2 można się zarazić nawet w toalecie – powiedział w rozmowie z "Gazetą Wyborczą" dr Paweł Grzesiowski, ekspert Naczelnej Rady Lekarskiej ds. COVID-19 i wyjaśnił: – W Australii potwierdzono, że zdrowa osoba zakaziła się w toalecie, z której chwilę wcześniej wyszła osoba chora. Przyjmuje się, że obecnie w pomieszczeniu zamkniętym bez wentylacji wirus utrzymuje się w powietrzu przez godzinę od wyjścia chorego w wystarczającej ilości, by doszło do zakażenia.

Zdaniem eksperta czwarta fala pandemii jest pewna, niepewny jest tylko czas jej rozpoczęcia. Jego zdaniem dojdzie do wzrostu zachorowań w trzymiesięcznym cyklu. Początek fali może być we wrześniu, jak sugerują inni badacze, lub może przesunąć na drugą połowę października. Wirus musi się odbudować.

Czwarta fala najpóźniej w październiku

– Według wszelkich modeli matematycznych wzrosty w Polsce zaczną się z końcem sierpnia lub we wrześniu, osiągając maksimum pod koniec września lub w październiku – powiedział ekspert i dodał: – I nie chodzi tu o żadną sezonowość, słońce czy upały, ale o to, że w tej chwili wyczerpała się pula osób podatna na zakażenie. Wirus musi się odbudować, co dzieje się nierównomiernie, bo w dużych miastach wielu ludzi chorowało lub jest zaszczepionych, a na wsiach, gdzie ludzie mieszkają w większym rozproszeniu, wirus potrzebuje więcej czasu, by ich dopaść. Być może fala przesunie się więc na drugą połowę października, ale tak czy inaczej, dojdzie do wzrostu w trzymiesięcznym cyklu.

Wariant delta jest najbardziej agresywnym typem koronawirusa

Wariant delta koronawirusa SARS-CoV-2 zakaża łatwiej. Pierwotny wariant koronawirusa przenosił się drogą kropelkową, a obecny wariant delta – drogą kropelkowo-powietrzną

– Wcześniej, żeby doszło do zakażenia, konieczny był bezpośrednio kontakt z chorym. Musiałby stać obok pani i rozpryskiwać w powietrzu swoją ślinę czy inne wydzieliny, by panią zakazić. W przypadku wariantu delta chory mógłby już wyjść z pomieszczenia, pani weszłaby tam po nim, oddychała tamtejszym powietrzem i przez to się zakaziła – wyjaśnia dr Grzesiowski.

Zdaniem eksperta, wariant delta jest w tej chwili najbardziej agresywnym typem koronawirusa od początku pandemii, co przejawia się cztero-, pięciokrotnie wyższą zakaźnością od wariantu podstawowego i większą liczbą hospitalizacji.

– Wcześniej jeden chory zakażał średnio około dwóch osób, teraz nawet do ośmiu osób. Kolejny wariant wirusa dostosowuje się do otoczenia, by szybko wyłapywać nowe osoby podatne na zakażenie. W dużej mierze wyczerpał już populację dorosłych, więc szlifuje mechanizm dokowania wśród nowych, a więc coraz młodszych osób: dzieci, młodzieży, młodych dorosłych – tłumaczy dr Paweł Grzesiowski.

Czy szczepionki chronią przed wariantem delta?

Na pytanie dziennikarki "Gazety Wyborczej", czy osoby zaszczepione mogą się czuć bezpiecznie, odpowiedział: – Obecnie ponad 90 proc. wszystkich hospitalizacji z powodu COVID-19, a Amerykanie mówią, że nawet 99 proc., dotyczy osób niezaszczepionych (...) Co nie znaczy, że te zaszczepione w ogóle się nie zakażają. Przyjmuje się, że mimo pełnego cyklu szczepień w kontakcie z wariantem delta tracimy około 10-15 proc. efektywności szczepionek. Ochrona przed śmiercią i ciężkim przebieg COVID-19 utrzymuje się nadal na wysokim poziomie od 90 do nawet 93 proc., ale spada w odniesieniu do skąpoobjawowych zakażeń do poziomu ok. 70-80 proc.

Źródło: Gazeta Wyborcza/ PAP