Kolejne ofiary dopalaczy. Troje nastolatków straciło przytomność na ulicy

Monika Piorun
05.06.2017 15:19
Kolejne ofiary dopalaczy. Troje nastolatków straciło przytomność na ulicy
fot. YouTube/DobaTV

Mimo wielokrotnych prób ograniczania dostępności dopalaczy, młodzież nadal nie ma problemu, by do nich dotrzeć - potwierdza NIK. 4 czerwca w Bielawie na Dolnym Śląsku policja została wezwana do dwóch nieprzytomnych dziewczyn oraz 15-letniego chłopaka, którzy leżeli na jezdni torując ruch samochodów. Jak dowiedziało się Radio ZET - prawdopodobnie byli zatruci dopalaczami.

4 czerwca około godziny 17.00 funkcjonariusze policji zostali poinformowani o tym, że na ulicy Piastowskiej w Bielawie leżą dwie nastolatki oraz młody chłopak - prawdopodobnie ich rówieśnik.

Jak ustalił portal ddz.doba.pl, pomocy udzieliły im aż trzy zespoły ratownictwa medycznego. Jedną osobę trzeba było reanimować. Tylko jedna z poszkodowanych odzyskała przytomność. Młodzież została przewieziona do szpitala.

Według służb ratunkowych przyczyną zdarzenia było zatrucie dopalaczami. Potwierdzą to jednak ostatecznie testy krwi.

Na miejscu pojawiło się kilka policyjnych radiowozów. Ruch uliczny został zablokowany na prawie pół godziny, potem wprowadzono ruch wahadłowy.

Przeczytaj: Czerwony telefon Radia ZET: Nastolatkowie zatruli się dopalaczami

Naczelna Izba Kontroli: władze przegrały walkę z dopalaczami

Według raportu NIK, w Polsce mimo starań władz i prób ograniczenia dostępności dopalaczy, nie udało się uzyskać pozytywnych rezultatów w walce z producentami tych używek. Zdaniem kontrolerów uprawnienia Państwowej Inspekcji Sanitarnej okazały się niewystarczające wobec skali wyzwań, z jakimi trzeba się było zmierzyć w tej kwestii. Rynek dopalaczy rozwijał się w Polsce od około 2007 roku. W 2011 roku zanotowano ok. 176 zatruć tego typu używkami, w 2015 roku było ich aż... 7 tysięcy!

NIK wskazuje, że walka z tym niebezpiecznym zjawiskiem okazała się w dłuższej perspektywie nieskuteczna. Nie udało się na stałe wyeliminować problemu dopalaczy.

Prawo i organy państwa nie nadążały za dynamicznymi zmianami na rynku sprzedaży dopalaczy, polegającymi głównie na przeniesieniu ich dystrybucji ze stacjonarnych sklepów do internetu, a także do sprzedaży bezpośredniej (dealerskiej).

Choć Sanepid nakładał bardzo wysokie kary na producentów dopalaczy, to jednak wyegzekwowanie ich było zupełnie nieskuteczne:

Inspektorzy objęci kontrolą NIK nałożyli kary w wysokości 13 mln zł, z czego wyegzekwowano zaledwie niespełna 5 proc. (0,6 mln zł). Łącznie w całym kraju organy Państwowej Inspekcji Sanitarnej w latach 2010-2016 wymierzyły blisko 65 mln zł kar, jednak do budżetu państwa wpłynęło zaledwie 1,8 mln zł (3 proc.)

Nowa definicja dopalaczy

Zdaniem Naczelnej izby Kontroli konieczne jest opracowanie nowych, kompleksowych rozwiązań, które pozwoliłyby skuteczniej walczyć ze zjawiskiem dopalaczy. W ustawie o przeciwdziałaniu narkomanii pojęcie "środek zastępczy" należałoby w tym celu zdefiniować tak, by wytwarzanie, wprowadzanie do obrotu i przywóz substancji, określanych aktualnie jako środki zastępcze oraz nowe substancje psychoaktywne, podlegało odpowiedzialności karnej. Warto byłoby też wdrożyć jednolity system wczesnego ostrzegania i adekwatnego reagowania w sytuacji pojawienia się na rynku nowych, nieznanych dotąd substancji.

Podobne pomysły przedstawili już krakowscy prokuratorzy, którzy domagają się zmiany definicji dopalaczy i ujęcia w nowej wersji powtarzających się w składzie tych substancji wzorów chemicznych, dzięki czemu produkcja tego typu używek na masową skalę byłaby znacznie trudniejsza niż obecnie.

Zagłosuj

Jakie zmiany w prawie mogłyby Twoim zdaniem ograniczyć problem dopalaczy w Polsce?

Liczba głosów:

____

zdrowie.radiozet.pl/PAP/π