Dlaczego masowo giną pszczoły? Winne są pestycydy

Monika Piorun
05.07.2017 17:28
Dlaczego masowo giną pszczoły? Winne są pestycydy
Fot. Pixaby.com/CC0 Public Domain

Albert Einstein twierdził, że jeśli wyginą pszczoły ludzkości pozostaną 4 lata życia. Masowe wymieranie pszczoły miodnej trwa od ok. 2006 roku a naukowcy dzięki wartym ponad 3 mln dolarów badaniom właśnie zidentyfikowali źródło odpowiedzialne za zagładę tych pożytecznych owadów.

 

W filmie "Pokot" Agnieszki Holland pada słynna kwestia o "Holokauście owadów", którą wypowiada czeski entomolog (przyjaciel głównej bohaterki Janiny Duszejko) opisując zjawisko określane mianem tzw. Colony Collapse Disorder - czyli masowego wymierania pszczoły miodnej.

Zanim naukowcom udało się potwierdzić przyczyny tego fenomenu, musiało minąć sporo czasu. Wreszcie możemy mieć jednak pewność, co wpłynęło na to, że te małe, latające stworzenia zaczęły w dosyć szybkim tempie znikać z naszego otoczenia - dając pole do popisu dla wyobraźni ortodoksyjnych wyznawców spiskowej teorii dziejów.

Neonikotynidy - sprawca zagłady pszczół

Eksperci od dawna podejrzewali, że pszczoły umierają przez neonikotynoidowe środki ochrony roślin, którymi spryskiwane są pola uprawne zarówno w Stanach Zjednoczonych, jak i w Europie od lat 80.

Te spokrewnione z nikotyną (jak wskazuje nazwa) związki chemiczne zaczęły być powszechnie stosowane głównie ze względu na to, że uważane były za mniej toksyczne niż preparaty, które były używane wcześniej, by zapobiec zniszczeniom spowodowanym przez szkodniki. Nie trzeba było nimi opryskiwać całych roślin, tylko nasiona. U intruza, który ośmielił się niszczyć opryskane neonikotynoidami okazy, dochodziło do paraliżu układu nerwowego.

Choć specjaliści ostrzegali, że substancje pochodzące z pestycydów mogą przenikać do pyłków roślin, stanowiąc śmiertelnie niebezpieczną truciznę dla pożytecznych owadów, to jednak producenci tego typu środków (których rynek wyceniany jest na miliony dolarów) przekonywali, że badania laboratoryjne nie mają wiele wspólnego z rzeczywistością, ponieważ w naturze pszczoły narażone są na minimalne dawki. 

Ważki problem z ginącymi owadami

Statystyki pozostawały jednak nieubłagane - w ciągu kilku lat znanie zmniejszyła się populacja pszczół - zwłaszcza w Stanach Zjednoczonych, wokół wielkich farm i przemysłowych upraw kukurydzy. Masowo zaczęły także ginąć europejskie pszczoły miodne, skupione najczęściej w okolicach pól rzepaku.

Kiedy w 2013 roku Unia Europejska wprowadziła częściowy zakaz stosowania trzech rodzajów neonikotynoidów (kloatynidy, imakoprydu oraz tiametoksamu) postanowiono przeprowadzić szeroko zakrojone badania w plenerze, które mogłyby ostatecznie wyjaśnić, co doprowadza do zagłady pszczół.

Na łamach prestiżowego "Science" opublikowano wyniki szeroko zakrojonych, dwuetapowych badań prowadzonych w 33 wybranych miejscach na terenie trzech europejskich krajów: Wielkiej Brytanii, Niemiec i Węgier oraz - w kolejnej części eksperymentu - w Kanadzie.

3 miliony dolarów na badania

W sumie obszar poddany analizie objął ponad 2 tys. hektarów pól rzepaku, które (poza obszarem kontrolnym) opryskano dwoma neonikotynoidowymi środkami ochrony roślin - klotanidyną firmy Bayer oraz tiametoksamem firmy Syngeta. Co ciekawe - producenci Ci zapłacili za te badania aż 3 mln dolarów. 

Niestety, mimo że sponsorzy wydali ogromne pieniądze na badania, wyniki, które udało się potwierdzić odrębnym zespołom badawczym, są dla neonikotynoidów dużo surowsze niż sądzono i udowadniają, że tego typu środki rzeczywiście są szkodliwe, ale nie tylko dla pszczół. Pestycydy te wpływają także na trzmiele, murarki ogrodowe a przenikając do gleby szkodzą także niektórym roślinom.

W skutek działania neonikotynoidów najbardziej ucierpiały pszczoły na Węgrzech, których ilość w porównaniu do grupy kontrolnej zmniejszyła się o 24 proc. W nieco lepszej kondycji niż brytyjskie owady były pszczoły z Niemiec. Zdaniem naukowców spory wpływ na to miała bioróżnorodność panująca na polach - okolice pól rzepaku były tam częściej porośnięte przez dzikie kwiaty, mniej narażone na szkodliwe działanie pestycydów.

Środki ochrony roślin zabójcą pszczół

Z kolei podczas badań terenowych na kanadyjskich polach kukurydzy eksperci wykazali, że ślady rozpuszczalnych w wodzie neonikotynoidów zidentyfikowano nie tylko u pszczół (które pod ich wpływem szybciej umierały i częściej traciły królowe), ale nawet wśród dziko rosnących roślin, do których musiała przedostać się z "zatrutych" kolb. Potwierdzono też, że rośliny poddane działaniu tego typu pestycydów stawały się dwukrotnie bardziej toksyczne, kiedy na polach stosowano boskalid - popularny środek przeciwgrzybiczny.

Z tymi wynikami nie zgadza się jeden z producentów neonikotynidów - firma Bayer (która była jednym ze sponsorów badań). Podobnego zdania są też rolnicy tłumaczący, że bez używania pestycydów narażeni są na ogromne straty ze względu na szkodniki zagrażające uprawianym przez nich roślinom. Jak znaleźć skuteczne rozwiązanie w tej kwestii?

Unia Europejska ma w najbliższym czasie zdecydować, czy zakaz stosowania neonikotynidów ma być rozszerzony także na rośliny uprawiane poza szklarniami. Takich regulacji nie muszą się na razie obawiać producenci tego typu pestycydów z USA. Na terenie Stanów Zjednoczonych można je nadal używać bez takich ograniczeń, które obowiązują w Europie - na naszym kontynencie hasło "holokaust" zawsze traktowane jest poważnie - nawet jeśli dotyczy "tylko" pszczół.

Albert Einstein twierdził, że jeśli wyginą pszczoły, nam - ludziom - pozostaną już tylko 4 lata życia na Ziemi. Czas to pojęcie względne - o czym doskonale wiedział twórca teorii względności. Miejmy nadzieję, że zidentyfikowanie sprawcy masowej zagłady owadów pomoże nam odwlec moment nadejścia apokalipsy dla naszego gatunku.

źródło: Science

Zagłosuj

Czy jesteś za ograniczeniem stosowania neonikotynidów, które szkodzą pszczołom?

Liczba głosów:

________

zdrowie.radiozet.pl/π