Dentobusy miały ruszyć do szkół, ale dentyści nie chcą w nich leczyć!

Monika Piorun
27.03.2018 14:57
Dentobusy, zęby, dzieci, higiena jamy ustnej, opieka stomatologiczna
fot. Shutterstock

Z 16 dentobusów zakupionych przez Ministerstwo Zdrowia w ramach programu darmowej opieki stomatologicznej dla dzieci z małych miast i wsi może nikt nie skorzystać. Brakuje chętnych do leczenia maluchów. Aż w 7 województwach żaden specjalista nie podpisał stosownej umowy z NFZ.

Pomysł bezpłatnej pomocy stomatologicznej dla uczniów z małych miejscowości i wsi, gdzie dostęp do profesjonalnych gabinetów dentystycznych jest ograniczony, został zaproponowany przez resort zdrowia jeszcze podczas kadencji poprzedniego ministra Konstantego Radziwiłła.

16 autobusów przystosowanych do leczenia zębów dzieci zostało odebranych pod koniec 2017 roku. Za każdy mobilny gabinet Ministerstwo Zdrowia zapłaciło ok. 1,5 mln zł. Na razie nikt z nich nie korzysta i są we władaniu wojewodów. 

Więcej dentobusów niż... dentystów do ich obsługi

Choć zapowiadano, że dentobusy rozpoczną jeździć po kraju już od kwietnia, to jednak, jak dowiedziała się „Gazeta Wyborcza”, zaledwie kilku stomatologów w Polsce zdecydowało się wziąć udział w konkursie NFZ na ich użytkowanie. Na Pomorzu i Podlasiu były tylko dwie takie oferty. Na Śląsku i w Wielkopolsce tylko po jednej. Aż w 7 województwach nie znalazł się żaden dentysta, który przystałby na ofertę Narodowego Funduszu Zdrowia. Rozpisano tam kolejne konkursy.

Miesięczny ryczałt na obsługę dentobusu (łącznie z opłaceniem kierowcy, paliwa itp.) został oszacowany na ok. 7-8 tys. zł. Dentyści, którzy mieliby w nich leczyć, musieliby się dostosować do zaproponowanego im harmonogramu (5 dni w tygodniu po ok. 6 godzin dziennie). Dla wielu z nich oznaczałoby to konieczność rezygnacji lub ograniczenia prywatnych praktyk.

Stomatolodzy obawiają się leczyć w mobilnych gabinetach

Dr Leszek Dudziński, wiceprzewodniczący Naczelnej Izby Lekarskiej, przekonuje, że „dentobusy to bardzo zły pomysł”. Wielu stomatologów ma obawy związane z ich użytkowaniem, poczekalniami dla małych pacjentów czy korzystaniem z mobilnych gabinetów np. podczas mrozów.

Sporym problemem może być także uzyskanie zgody od rodziców, ponieważ bez niej nie można podjąć się leczenia. Inni wskazują z kolei na to, że w niektórych województwach odległości pomiędzy najmniejszymi miejscowościami są na tyle duże, że mogą wymagać m.in. dodatkowych noclegów dla personelu. Kwoty na obsługę mobilnych gabinetów mogą być zaś niedoszacowane. Niektórzy uważają, że lepiej byłoby np. dowozić dzieci z mniejszych miejscowości lub ze wsi do gabinetów stomatologicznych w większych ośrodkach miejskich.

Zagłosuj

Czy według Ciebie zakup 16 dentobusów przez Ministerstwo Zdrowia miał sens?

Liczba głosów:

Zamiast darmowego leczenia... edukacja

Choć nawet Andrzej Sośnierz, wiceprzewodniczący sejmowej komisji zdrowia (z PiS), w rozmowie z „Gazetą Wyborczą” zapewnił, że „Pomysł na objazdową stomatologię jest zły. Szkoda tych pieniędzy”, to jednak inne zdanie na ten temat ma były minister zdrowia.

Konstanty Radziwiłł, który zajmował się wdrażaniem tego programu, uważa, że dentobusy miały nie tylko zapewnić darmową opiekę stomatologiczną dla uczniów, ale także spełniać ważny cel edukacyjny. 90 proc. polskich dzieci ma problem z próchnicą, a wielu maluchów nigdy w życiu nie korzystało z pomocy dentysty. Dentobusy miały być przeznaczone właśnie dla nich i dać szansę na uświadomienie, jak ważne jest dbanie o zęby. Niestety na razie nie ma komu w nich leczyć.

Może warto byłoby wziąć przykład z Chińczyków i zamiast mobilnych gabinetów zainwestować w... roboty zastępujące stomatologów? W przeciwieństwie do niektórych pomysłów takie rozwiązania można już wdrożyć w życie.

źródło: GW/Ministerstwo Zdrowia

________

zdrowie.radiozet.pl/π