Delegacja WHO jedzie do Chin, żeby sprawdzić, skąd się wziął koronawirus

30.06.2020 11:32
Skąd się wziął koronawirus?
fot. Shutterstock

W przyszłym tygodniu przedstawiciele Światowej Organizacji Zdrowia pojadą do Chin, żeby prześledzić początek epidemii koronawirusa - poinformował szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.

Na początku stycznia 2020 roku tajemniczy wirus wywołał epidemię zapalenia płuc w Chinach. Chińskie władze dość szybko poinformowały, że koronawirus pochodzi z tzw. mokrego targu w Wuhan.

Naukowcy ustalili, że "tajemniczy wirus z Chin" to nowy typ koronawirusa, podobny do SARS, którego nosicielem pierwotnym są nietoperze. Początkowo patogen opatrzono symbolem 2019-nCoV, a ostatecznie otrzymał on oficjalną nazwę SARS-CoV-2.

Masową wyobraźnię na Zachodzie rozpaliły zdjęcia i filmy raczących się zupą z nietoperzy Azjatów, ale naukowcy od początku studzili emocje, cierpliwie tłumacząc, że pomiędzy nietoperzem a człowiekiem musiał być jakiś nosiciel pośredni.

Na początku lutego chińska agencja informacyjna Xinhua poinformowała, że nosicielem pośrednim koronawirusa najprawdopodobniej był łuskowiec - azjatycki ssak, charakteryzujący się grubymi łuskami pokrywającymi ciało. Do takiego wniosku doszli naukowcy Południowochińskiego Uniwersytetu Rolniczego (SCAU), którzy przeanalizowali ponad 1 tys. genomów dzikich zwierząt.

Pod koniec lutego chiński parlament zakazał w całym kraju spożywania dzikich zwierząt. Lokalne rządy rozpoczęły prace nad przepisami, wprowadzającymi tę decyzję w życie. 1 maja, jako pierwsze miasto w Chinach, zakaz oficjalnie wprowadziło Shenzhen na południu kraju.

I w zasadzie wszystko byłoby dobrze, gdyby na początku czerwca nie gruchnęła wiadomość, przekazana oficjalnie przez chińskie Centrum Kontroli Chorób, że zwierzęta z "mokrego targu" w Wuhan nie były zarażone koronawirusem.

Wznowiło to dyskusję, skąd się wziął koronawirus. Dało także pożywkę zwolennikom teorii spiskowych, że "koronawirus pochodzi z chińskiego laboratorium". W Wuhan znajduje się bowiem największy w Azji Instytut Wirusologii, w którym badane są najgroźniejsze patogeny świata. I choć naukowcy oficjalnie wykluczyli, jakoby koronawirus miał celowo zostać stworzony przez naukowców (jego budowa jednoznacznie wskazuje na to, że powstał naturalnie), wciąż trwają dyskusje, czy istnieje możliwość, że zawiodły procedury bezpieczeństwa w laboratorium w Wuhan.

Dyrektor instytutu wirusologii, Wang Yanyi, zapewnił jednak w chińskiej państwowej telewizji, że nowy koronawirus jest genetycznie różny od wszystkich żywych wirusów badanych w instytucie.

Śledztwo epidemiologiczne trwa. Do Chin w przyszłym tygodniu jedzie delegacja WHO, żeby lepiej zrozumieć, skąd się wziął koronawirus - poinformował szef WHO Tedros Adhanom Ghebreyesus.