Chiny łagodzą restrykcje. "Szłam wzdłuż rzeki i krzyczałam"

07.04.2020 15:50
Chiny łagodzą restrykcje
fot. Shutterstock

Chińskie miasto Wuhan, epicentrum epidemii koronawirusa, po ponad dwóch miesiącach blokady, otwiera się na świat. Jak wyglądają pierwsze dni po złagodzeniu restrykcji? 

W trzecim tygodniu stycznia 2020 r. świat obiegła wiadomość, że z powodu epidemii koronawirusa chińskie władze odcinają od świata 11-milionowe miasto Wuhan - główny ośrodek przemysłowy i handlowy w środkowych Chinach, węzeł transportowy z największym w kraju śródlądowym portem. W tym samym czasie blokadę komunikacyjną nałożono też na 15 innych miast w prowincji Hubei, zamieszkiwaną łącznie przez 60 mln ludzi. 8 kwietnia Wuhan otwiera się na świat. Tylko co oznacza "powrót do normalności"?

Wuhan kończy kwarantannę

Chiński rząd twierdzi, że pracę wznowiło już 90 proc. dużych publicznych firm budowlanych w kraju. Ruszyło większość fabryk. W Pekinie otwarto zoo i część Wielkiego Muru. Działalność wznowiło część restauracji.

Nie oznacza to jednak, że życie wróciło do normalności. Przed wizytą w obiektach turystycznych trzeba się wcześniej zarejestrować, bo jednorazowo wejść może określona liczba osób, znacznie mniej niż poprzednio. W restauracjach połowa krzeseł jest złożona, klienci mogą siadać przy co drugim stoliku. Na wejściu gościom mierzona jest temperatura. Turyści wjeżdżający do Chin poddawani są testom na obecność koronawirusa, muszą też przejść dwutygodniową kwarantannę.

Strach pozostał. Niektóre atrakcje jak kina, które szykowały się na premierę Harry'ego Pottera 3D, otwarto tylko na chwilę. W prowincji Syczuan decyzję o ponownym zamknięciu miejsc rozrywki wydano ze skutkiem natychmiastowym, co sprawiło, że dochodziło do kuriozalnych sytuacji. "Guardian" przytaczał historię pewnego miłośnika karaoke, któremu ulubiony bar zamknięto dosłownie... w połowie piosenki.

Przepustka sygnowana krwią?

O przejściu do kolejnej fazy walki z epidemią pomału myślą Włosi. Szef włoskiej Obrony Cywilnej, Angelo Borrelli, poinformował niedawno, że łagodzenie restrykcji może nastąpić już od 16 maja. Jak pisze "New York Times", rozważane są różne opcje: masowe badania w kierunku przeciwciał na koronawirusa, powrót do pracy wyłącznie tych, którzy przechorowali wirusa, "przepustki COVID" dla osób zdrowych. Brytyjski rząd użył określenia "paszporty immunologiczne".

Prowincja Hubei, w której znajduje się Wuhan, została częściowo otwarta 24 marca. Mieszkańcy oznaczani są kolorowymi kodami. Relacje z pierwszych dni na wolności są wstrząsające.

- Wieczorem 30 marca jeden z wolontariuszy na moim osiedlu powiedział, że rozmawiał z ochroniarzem i mieszkańcy z zielonym kodem mogą wyjść na zakupy. Byłam tak podekscytowana, że się rozpłakałam. Ostatni raz opuściłam dom 26 lutego. Minęły 43 dni - opowiadała Guo Jing, prawniczka z Wuhan, w rozmowie z "Guardianem".

I dalej: "Nie miałam żadnych konkretnych planów, chciałam zobaczyć miasto. Ponieważ mogłam wyjść tylko na dwie godziny, byłam trochę zdenerwowana. Ktoś kiedyś zapytał mnie: Co zrobisz po zdjęciu blokady? Powiedziałam: Będę szła wzdłuż rzeki i krzyczała. Tak więc tego dnia skierowałam się w stronę rzeki. Na rzeką było coraz więcej ludzi. Rodzice z dziećmi, zakochane pary, rybacy. Zawahałam się i krzyknęłam: Aaaa! Odpowiedziały mi dwa głosy. Jeden z nich powtórzył aż trzy razy" - mówiła Guo Jing w rozmowie z "Guardianem".

Źródło: theguardian.comtime.com, nytimes.com