Ratują życie w górach, teraz potrzebują naszej pomocy

23.05.2019 15:38
Ratują życie w górach, teraz potrzebują naszej pomocy
  • Kazbek - widok na szczyt
  • Wyposażenie namiotu ekipy "Bezpieczny Kazbek"
  • Helikopter w górach Kaukazu to bardzo rzadki widok
  • 8 Zobacz
fot. Medyk Rescue Team/ projekt Bezpieczny Kazbek

W Gruzji nie ma ratownictwa górskiego, są za to przepiękne góry, które kuszą co roku tysiące turystów, także z Polski. Dowiedz się, jak działają ratownicy wolontariusze, biorący udział w projekcie Bezpieczny Kazbek i jak możesz wesprzeć ich działalność. 

Kazbek, jeden z najwyższych szczytów Kaukazu, leżący na granicy Gruzji i Rosji to marzenie niejednego wielbiciela górskiej wspinaczki. Ta góra jest bardzo popularna wśród turystów marzących o zdobyciu pięciotysięcznika, nie tylko ze względu na swoją urodę, ale również na panującą wśród nich opinię stosunkowo łatwej do zdobycia. Niestety dla wielu z nich wyprawa kończy się problemami zdrowotnymi.

Akcje ratownicze na Kaukazie są utrudnione - wezwanie helikoptera stanowi tam rzadkość. W Gruzji system ratownictwa górskiego jest niewydolny, brakuje wykwalifikowanych ratowników - medycznych, górskich, którzy mogą szybko i profesjonalnie udzielić poszkodowanym pomocy. Z pomocą lokalnym ratownikom ruszą wkrótce - czwarty rok z rzędu - polscy ratownicy. Ekipa będzie pełnić na miejscu dyżur medyczno-ratowniczy od czerwca aż do października. Przedsięwzięcie jest realizowane w ramach projektu "Bezpieczny Kazbek".

Na wysokości 3653 m n.p.m. (Kazbek ma 5033,8 m n.p.m.) powstanie baza namiotowa ze świetnie wyposażonym polowym ambulatorium. Znajdą się w nim dwa stanowiska z możliwością monitorowania stanu zdrowia poszkodowanego, a także defibrylatory (manualny, AED), respirator ratowniczy, tlen, aparat USG, 12-odprowadzeniowe EKG.

W ekipie znajdują się ratownicy medyczni, ratownicy górscy, pielęgniarki i lekarze. W bazie zawsze jest 5 ratowników, którzy wymieniają się co 3 tygodnie, a także doświadczony ratownik medyczny lub lekarz - odpowiadają oni za funkcjonowanie ambulatorium. Ekipa znajdująca się na miejscu ma również wsparcie swoich kolegów z Polski - dzięki telemedycynie, mogą z nimi konsultować wyniki badań USG lub EKG. Korzystają z tych możliwości np. w przypadku podejrzenia zawału serca czy obrzęku płuc.  

Na Kazbek można się wybrać samodzielnie, nie trzeba opłacać żadnych pozwoleń ani przewodników. To sprawia, że turyście traktują ten szczyt jak kolejny punkt do odhaczenia swoich górskich wypraw. Część z nich nie robi aklimatyzacji, a potem cierpi z powodu choroby wysokościowej. Turyści nie mają też odpowiedniego sprzętu i ubrań, a na Kazbeku pogoda zmienia się gwałtownie. Nie są też przygotowani na szczeliny na lodowcu. Brak doświadczenia skutkuje problemami ze zdrowie. Wpadają w hipotermię, mają poważne kontuzje - na przykład złamania lub urazy wynikające z nieumiejętnego używania raków (niektórzy wbijają je sobie w łydki).

Posłuchaj Marcina Błeńskiego, pomysłodawcy projektu "Bezpieczny Kazbek":

- Akacje ratunkowe na Kazbeku mają bardzo trudny charakter. Wezwanie śmigłowca jest w Gruzji jest rzadkością. W takich sytuacjach ewakuowanie poszkodowanych w przez lodowiec, na noszach trwa wiele godzin i stanowi zagrożenie dla ich życia i zdrowia - opowiada Marcin Błeński z fundacji "Medyk Rescue Team", pomysłodawca projektu "Bezpieczny Kazbek". 

Polska baza pod Kazbekiem powstała, bo w Gruzji system ratownictwa górskiego jest niewydolny, a Kazbek próbuje zdobyć rocznie nawet kilka tysięcy Polaków. Nie wszystkim się to udaje - kilku ofiar dotąd nie odnaleziono. W ubiegłym roku polscy ratownicy brali udział w prawie 300 interwencjach i po raz pierwszy od lat na Kazbeku nie było żadnej ofiary śmiertelnej. Polacy udzielają pomocy nie tylko polskim turystom, ale także Rosjanom, Ukraińcom, Japończykom czy Amerykanom.

Projekt "Bezpieczny Kazbek" jest w całości wolontariatem, ratownicy opłacają samodzielnie koszty podróży i pobytu, zdobywają leki i sprzęt medyczny. Nie ukrywają, że pomoc bardzo by im się przydała, bo sprzęt, którym dysponują jest już mocno zużyty.
- Nasze największe potrzeby związane z rozpoczynającym się sezonem, to namioty bazowe, które po kilku sezonach eksploatacji, nie nadają się już do postawienia. To jest taka nasza potrzeba numer 1. Kolejna potrzeba - wynikające ze specyfiki działania w tym rejonie - to nosze ratownictwa górskiego (chodzi o nosze konga). To są spore koszty, rzędu kilkudziesięciu złotych - opowiada Marcin Błeński.

Możecie wesprzeć projekt "Bezpieczny Kazbek" na stronie pomagam.pl.

Artykuł powstał z inspiracji i na podstawie materiałów przygotowanych przez Dankę Woźnicką, dziennikarkę i reporterkę Radia ZET.