Aż 26 razy wzywała pogotowie w maju, żeby "poczuć się bezpiecznie"

16.06.2020
Aktualizacja: 16.06.2020 10:48
Nieuzasadnione interwencje to zmora medyków
fot. Shutterstock

Mieszkanka podłódzkiej miejscowości w maju aż 26 razy bezpodstawnie wzywała pogotowie. Nieuzasadnione interwencje to zmora medyków. Zwłaszcza w dobie pandemii.

Mieszkanka podłódzkiej miejscowości notorycznie wzywa pogotowie z powodu dolegliwości, które mogą zagrażać jej zdrowiu i życiu. Takiego wezwania dyspozytor nie może zignorować. Na miejscu okazuje się, że kobiecie nic jej nie dolega. Medykom z rozbrajającą szczerością wyznaje, że w ich obecności po prostu "czuje się bezpiecznie".

Inny pacjent z Łodzi od lat wzywa pogotowie... prewencyjnie. Głosem nieznoszącym sprzeciwu na wejściu żąda, żeby medycy "sprawdzili, czy zapalenie płuc nie idzie".

- W każdej dzielnicy Łodzi jest pacjent, który wzywa pogotowie po kilka, kilkanaście razy w miesiącu - mówił niedawno Adam Stępka, ratownik medyczny i rzecznik prasowy Wojewódzkiej Stacji Ratownictwa Medycznego w Łodzi w rozmowie z "Expressem Ilustrowanym".

Z kolei w Warszawie znana z nieuzasadnionego wzywania pogotowia jest pani Leokadia, rozsławiona za sprawą facebookowego profilu "To nie z mojej karetki":

"Zespół Ratownictwa Medycznego wzywała sąsiadka zaniepokojona stanem zdrowia Leokadii, która miała mieć niedowłady kończyn. Na miejscu szybkie badanie i orientacja w sytuacji pozwoliły ustalić, że to żadne niedowłady tylko Leokadia jest zziębnięta i siedzi pod kocem bo ma kaloryfery zapowietrzone".

Rozmowa, która swego czasu krążyła jako mem:

- Pani Lodziu, dawno nas Pani nie wzywała.
- Aaa, bo chora byłam...

Wiadomo jednak, że sprawa jest poważna. W dodatku problem narasta w dobie pandemii, gdy kontakt z lekarzami jest utrudniony. W tym okresie należy szczególnie zatroszczyć się o osoby samotne, które, szukając kontaktu z drugim człowiekiem, często wzywają pogotowie.

Warto również wiedzieć, że zgodnie z art. 66 kodeksu wykroczeń, kto, chcąc wywołać niepotrzebną czynność, fałszywą informacją lub w inny sposób wprowadza w błąd instytucję użyteczności publicznej albo organ ochrony bezpieczeństwa, porządku publicznego lub zdrowia, podlega karze aresztu, ograniczenia wolności albo grzywny do 1500 zł.

Na własnej skórze przekonał się o tym mieszkaniec gminy Długosidło w województwie mazowieckim, który pod koniec ubiegłego roku po raz drugi wezwał pogotowie, bo "chciał podwózki do domu". Interwencja zakończyła się mandatem.

Źródło: expressilustrowany.pl, FB To nie z mojej karetki, policja.pl