Alfie Evans nadal walczy o życie. Jak jego historia poruszyła świat?

Monika Piorun
25.04.2018 13:52
Alfie Evans, chłopiec skazany na eutanazję zostanie przetransportowany do Włoch?
Fot. East News

Sąd w Manchesterze nie zgodził się na przewiezienie śmiertelnie chorego chłopca do Włoch, które przyznały mu obywatelstwo. Jego rodzice kolejny raz złożyli odwołanie od tej decyzji. Po fali krytyki lekarze wydali specjalne oświadczenie. Pod szpitalem kolejną noc czuwała „Armia Alfiego”. Protest zaplanowano także pod brytyjską ambasadą w Warszawie. O pomoc małemu pacjentowi zaapelował nawet prezydent Andrzej Duda.

Alfie Evans: Mały człowiek — wielka sprawa

Sprawa Alfiego Evansa staje się coraz bardziej dramatyczna i zaczyna przypominać scenariusz melodramatu z wątkiem sensacyjnym. Bohaterem tej poruszającej historii jest 23-miesięczny chłopiec cierpiący na niezdiagnozowaną dotąd chorobę neurologiczną, na którą współczesna medycyna nie zna lekarstwa. Jego rodzice — para dwudziestolatków Kate James i Thomas Evans — nie chcą się zgodzić na eutanazję syna. Po kilku procesach sąd ostatecznie nakazuje odłączenie aparatury podtrzymującej życie chłopca, mimo że na prośbę samego papieża Franciszka (który udzielił audiencji ojcu chłopca) włoski szpital Bambino Gesu zaoferował mu dalszą opiekę paliatywną.

Data wykonania „wyroku śmierci” zbiega się z dniem narodzin kolejnego „royal baby” — syna księżnej Kate i księcia Williama. Przed szpitalem w Liverpoolu, w którym ma zostać dokonana eutanazja, zbierają się tłumy. Oburzeni decyzją władz nie kryją łez, skandują i ścierają się z policją. Doprowadzają nawet do włączenia alarmów przeciwpożarowych, byle tylko opóźnić moment wyłączenia sprzętu wspomagającego funkcje życiowe Alfiego.

Niemal w tym samym momencie w Londynie tysiące poddanych Jej Królewskiej Mości cieszy się z przyjścia na świat kolejnego prawnuka królowej Elżbiety II. Informacja o przyjściu na świat następnego pretendenta do brytyjskiego tronu, którą ogłaszają media na całym świecie, staje się pretekstem do dyskusji publicznej na temat prawa do życia i godnej śmierci.

Wielu ludzi nie kryje oburzenia, że brytyjskie sądy są w stanie wbrew woli rodziców nakazać eutanazję dziecka. Innego zdania są lekarze, którzy twierdzą, że ich decyzja „jest w najlepszym interesie dziecka”. Podkreślają też, że nie pojawiła się dotąd żadna opinia medyczna, która kwestionowałaby ich działania.

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Chłopiec „skazany” na eutanazję nadal żyje, mimo odłączenia aparatury

23 kwietnia, kwadrans po godz. 21, personel szpitala Adler Hay, w którym od grudnia 2016 roku przebywa Alfie Evans, zgodnie z wolą sądu wyłącza aparaturę podtrzymującą jego życie. Chłopiec sprawia jednak wszystkim niespodziankę, ponieważ jest w stanie samodzielnie oddychać i nie umiera tak szybko, jak się tego początkowo spodziewano. 

Zrzut ekranu 2018-04-25 o 12.09.40

Włoskie obywatelstwo dla śmiertelnie chorego chłopca

Sprawa nabrała charakteru międzynarodowego, kiedy włoskie Ministerstwo Spraw Zagranicznych przyznało śmiertelnie choremu chłopcu obywatelstwo (co ma ułatwić jego przewiezienie do dziecięcego szpitala w Rzymie). Pod szpital Adler Hay w Liverpoolu, pod którym dniem i nocą protestuje „Armia Alfiego”, wysłano nawet śmigłowiec, który może w każdym momencie przetransportować dziecko do Włoch.

Nie zgadza się jednak na to sąd rodzinny w Manchesterze, który uznaje, że rzymski szpital może zaoferować chłopcu jedynie opiekę paliatywną (oferowaną nieuleczalnie chorym także w Wielkiej Brytanii), a sama podróż dziecka grozi doprowadzeniem do jego zapaści w trakcie lotu i naraża go na to, że jego śmierć będzie jeszcze bardziej bolesna. Zgodnie z brytyjskim prawem jako reprezentanci interesu niepełnoletniego pacjenta występują opiekujący się nim lekarze, a ich opinia, jak zaznaczył sąd, nie zawsze musi być zbieżna z opinią publiczną.

Brytyjski sąd nie pozwala na transport Alfiego Evansa do Włoch

Sędzia Anthony Hayden uzasadniając swoją opinię, podkreślił, że:

Alfie powinien otrzymać opiekę w ostatnich dniach czy godzinach, jakkolwiek długo to będzie trwało, w hospicjum, domu lub na szpitalnym oddziale.

Lekarze małego pacjenta zostali poproszeni przez sąd o to, by rozpatrzyli wszystkie opcje jego leczenia, nawet jeśli nadzieje będą daremne. Wszystkie dalsze decyzje powinny być podejmowane w porozumieniu szpitala i lekarzy z rodzicami chłopca.

Odrzucając wniosek rodziców Alfiego o przewiezienie go do Włoch, sąd miał przychylić się do opinii lekarzy, którzy orzekli, że u chłopca doszło do nieodwracalnych i „katastrofalnych” zmian w mózgu wykluczających jego powrót do zdrowia i doprowadzających do tego, że dziecko nie widzi, nie słyszy, nie ma smaku i zmysłu czucia. Zdaniem specjalistów dalsza terapia „nie jest w jego najlepszym interesie”, może być „daremna” i „nieludzka”. Potwierdziły to opinie biegłych niezależnych lekarzy, również tych, którzy zostali skonsultowani na wniosek rodziców dziecka.

Oświadczenie lekarzy ze szpitala, w którym rozpoczęto eutanazję dziecka

Zrzut ekranu 2018-04-25 o 13.33.37

fot. East News

Po fali krytyki ze strony opinii publicznej i w reakcji na tłumy protestujących dzień i noc pod placówką manifestantów na specjalne oświadczenie zdecydował się szpital Adler Hey w Liverpoolu. Prof. Russell Viner, szef Królewskiego Kolegium Pediatrów i Zdrowia Dziecka, zapewnił w oficjalnym komunikacie, że:

Jako specjaliści w zakresie medycyny zajmujący się noworodkami, dziećmi i młodymi ludźmi, nasz priorytet jest zawsze po stronie dziecka, a każde działanie i decyzja musi być podjęta w najlepszym interesie dziecka, zaś decyzje o opiece, także wycofaniu leczenia, są podejmowane z udziałem rodziców.

Prof. Viner zaznaczył, że ze względów prawnych niemożliwe jest komentowanie specyficznej sytuacji Alfiego, ale dodał, że lekarze uważają, „iż jest istotne, aby opinia publiczna wiedziała, że decyzje o wstrzymaniu lub wycofaniu leczenia dziecka nie są podejmowane z łatwością”.

— W Wielkiej Brytanii mamy to szczęście, że istnieje jasne i pełne empatii prawo, które wspiera nas w podejmowaniu działań i które zakłada trzy sytuacje, w których wycofanie podtrzymującej życie terapii może być rozpatrzone — argumentował specjalista.

Są to sytuacje, w których:

  • terapia nie przyniesie pożądanych skutków, a „leczenie może przedłużyć życie, ale wywoła u dziecka nieakceptowalny ból i cierpienie”
  • oraz kiedy „starsze dziecko z ograniczającą zdolności życiowe chorobą wielokrotnie i jasno sugeruje, że nie życzy sobie dalszego leczenia, a jego decyzja ma wsparcie rodziców i lekarzy”.

Takie decyzje „niestety są podejmowane często”, w znacznej większości są podejmowane wspólnie przez lekarzy i rodziców, rzadko zdarza się, by dochodziło w tej kwestii do sporów. Jak zaznaczył prof. Viner:

To właśnie te sprawy, w których istnieje znaczna różnica zdań, przyciągają uwagę mediów.

W trudnych sytuacjach oraz wśród wielu głosów i opinii jest ważne, aby opinia publiczna wiedziała, w jaki sposób te decyzje są podejmowane.

Lekarze nie chcą ratować Alfiego Evansa. Oburzenie rodziców

Nie zgadza się z tym jednak ojciec Alfiego, Thomas Evans, który jeszcze zanim szpital Adler Hey wydał oficjalne oświadczenie, napisał na Facebooku, że jego syn „jest od 23 godzin pozbawiony żywności”. — W jaki sposób jest to ludzkie, gdzie jest jego godność — pytał mężczyzna.

Jak donosi Fox News, w nocy z 24 na 25 kwietnia rodzice chłopca byli zmuszeni pomóc dziecku w oddychaniu metodą usta-usta po tym, jak chłopiec zacząć sinieć. Przemawiając przed szpitalem Adler Hey w Liverpoolu, Thomas Evans ogłosił, że:

Robiliśmy to, co powinna zrobić każda pielęgniarka, by ratować życie pacjenta.

— Teraz mówią, że Alfie wygląda naprawdę dobrze, ale wszyscy wiemy, że powinien być już we Włoszech — przekonywał z rozrzewnieniem ojciec chłopca.

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Kolejna rozprawa: sąd nie pozwala na wylot Alfiego do Włoch

25 kwietnia, w środę po południu, odbyło się kolejne przesłuchanie w sądzie apelacyjnym. Rodzice Alfiego, którzy złożyli odwołanie od decyzji sądu rodzinnego w Manchesterze, przekonywali, że dalej będą walczyć o zgodę na wyjazd ich syna do Włoch.

Jak poinformował w trakcie rozprawy w sądzie apelacyjnym prawnik reprezentujący rodziców chłopca, po blisko 42 godzinach od wyłączenia maszyny podtrzymującej życie Alfie Evans "ma trudności" z utrzymaniem funkcji życiowych.

Sąd apelacyjny ostatecznie odrzucił wniosek rodziców i uniemożliwił chłopcu wyjazd do szpitala Bambino Gesu w Rzymie.

Szpital Adler Hey w Liverpoopu, w którym rozpoczęto już eutanazję Alfiego Evansa, kolejny raz wydał specjalne oświadczenie. Lekarze zapewnili, że ich głównym priorytetem jest zapewnienie Alfiemu odpowiedniej opieki.

Prezydent Duda wspiera Alfiego. Protestujący piszą petycję do królowej

Historia Alfiego poruszyła nawet prezydenta Andrzeja Dudę, który za pośrednictwem Twittera napisał, że:

Alfie Evans musi zostać uratowany! Jego dzielne, małe ciało ponownie udowodniło, że cud życia może być silniejszy od śmierci. Być może wszystko, czego potrzeba, to trochę dobrej woli decydentów w tej kwestii. Alfie, modlimy się za Ciebie i Twój powrót do zdrowia!

Zagłosuj

Czy Twoim zdaniem Alfie Evans powinien być przewieziony do Włoch?

Liczba głosów:

Ponad 150 tys. osób podpisało się już pod petycją skierowaną do królowej Elżbiety II. Oburzeni eutanazją dziecka wbrew woli rodziców chcą, by władze umożliwiły Alfiemu Evansowi skorzystanie z oferty pomocy szpitala w Rzymie.

Protest przed brytyjską ambasadą w Warszawie: „God Save Alfie Evans”

Sprawa chłopca, którego wbrew woli rodziców postanowiono poddać eutanazji, wywołała sporo emocji także wśród Polaków. Fundacja „Mamy i Taty” postanowiła zorganizować apolityczny protest „God Save Alfie Evans” przeciwko decyzji brytyjskich sądów, które nie zgadzają się na przewiezienie śmiertelnie chorego dziecka do Włoch, gdzie zaoferowano mu miejsce w szpitalu.

Jak zaznaczają organizatorzy, wydarzenie nie ma na celu promowania żadnych partii politycznych ani organizacji pozarządowych. Sprzeciw wobec „nieludzkiego prawa” uczestnicy będą okazywali w godzinach wieczornych od godz. 22 do 1 w nocy (przez 3 dni od 25 kwietnia) pod ambasadą Zjednoczonego Królestwa Wielkiej Brytanii i Irlandii Północnej w Warszawie.

Zrzut ekranu 2018-04-25 o 10.01.24 1
Zrzut ekranu 2018-04-25 o 23.15.18

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

___

zdrowie.radiozet.pl/π