18-latek zmarł po zjedzeniu burgera. Restauracja zapewniała, że posiłek nie zawiera składników uczulających

16.09.2019
Aktualizacja: 16.09.2019 14:30
Owen Carey zmarł po zjedzeniu burgera.
fot. Shutterstock

Nastolatek zmarł po zjedzeniu burgera. Do tragedii doszło, gdy Brytyjczyk, Owen Carey, kończył 18 lat. Stało się to, mimo że chłopak informował o alergii, ale personel zapewniał, że w otrzymanym posiłku nie znajdują się składniki uczulające. Choć do zdarzenia doszło w kwietniu 2017 roku, dziś sprawa powraca i ma swój finał w sądzie.

Umarł po zjedzeniu burgera 

Rozpoczął się proces w sprawie śmierci Owena Carey'a, który zmarł 22 kwietnia 2017 roku. Tego dnia chłopiec świętował swoje urodziny  z rodziną. Na obiad nastolatek poszedł do popularnej sieci restauracji Byron w Londynie, która specjalizuje się w serwowaniu burgerów. Podczas rozmowy z personelem Carey zastrzegł, że ma silną alergię na nabiał. W odpowiedzi usłyszał, że wybrana przez niego pozycja nie zawiera tego składnika. Po zjedzeniu doznał jednak reakcji alergicznej i zmarł godzinę po przewiezieniu do szpitala. Później wyszło na jaw, że kurczak dodany do burgera był marynowany w maślance.

W prowadzonej sprawie okazało się, że menu dostępne dla klientów nie zawierało żadnej wzmianki o marynacie ani o potencjalnym alergenie w posiłku. „Zmarły nie został poinformowany, że w zamówieniu występują alergeny. Serwowane jedzenie zawierało nabiał, który spowodował ciężką reakcję anafilaktyczną, w wyniku której Carey zmarł” – przekazał koroner w oświadczeniu. Przed sądem pojawiła się rodzina zmarłego 18-latka.

Bliscy Carey'a zaapelowali o zmianę prawa, by zapobiec podobnym zdarzeniom w przyszłości. „Wzywamy rząd do zmiany prawa dotyczącego oznaczania alergenów w restauracjach. Chcemy, aby lokale musiały wyświetlać wyraźne informacje o alergenach w poszczególnych potrawach w menu. Przemysł spożywczy powinien na pierwszym miejscu stawiać bezpieczeństwo klientów” – przekazano w oświadczeniu. „Nie wystarczy ustna komunikacja między klientem a personelem, co często odbywa się w zatłoczonej, hałaśliwej restauracji, gdzie rotacja pracowników jest bardzo wysoka” – dodano.

Wstrząs anafilaktyczny: objawy

Wystąpienie wstrząsu anafilaktycznego, w skrócie anafilaksji, zagraża życiu. Objawy pojawiają się w ciągu kilku, kilkudziesięciu minut po ekspozycji na zagrażający czynnik. Wstrząs anafilaktyczny bywa mylony z innymi chorobami, takimi jak: napady astmy oskrzelowej czy zatrucia pokarmowego. W przypadku wstrząsu dochodzi do znacznego obniżenia ciśnienia tętniczego krwi. Do najczęstszych objawów należy:

  • świąd skóry, rumieniec, pokrzywa, rumień, obrzęk wargi i języka;
  • bladość skóry;
  • duszność, suchy kaszel, świszczący oddech, wodnisty katar;
  • nudności, wymioty, biegunka, ból brzucha;
  • spadek ciśnienia tętniczego, przyśpieszenie akcji serca, zaburzenie rytmu serca;
  • zawroty głowy, „mroczki” przed oczami, bóle głowy, utrata przytomności.

Jak postępować w przypadku wstrząsu anafilaktycznego?

  1. Na początku należy szybko przerwać narażenie na czynnik, który wywołał wstrząs.
  2. Następnie pacjent musi sobie podać sam adrenalinę domięśniowo w udo.
  3. Jeśli lekarz wcześniej przepisał choremu lek przeciwhistaminowy – chory powinien go zażyć.
  4. Dobrze jest ułożyć chorego w pozycji leżącej z uniesionymi nogami.
  5. Po podaniu adrenaliny natychmiast wzywa się pogotowie ratunkowe.
  6. Jeśli chory jest sam, powinien upewnić się, że drzwi są otwarte, aby ratownicy mogli wejść do domu.
  7. W razie zatrzymania oddechu lub krążenia osoba towarzysząca choremu powinna podjąć akcję reanimacyjną, ponieważ zwłoka w oczekiwaniu na przybycie pogotowia oznacza zgon chorego.
  8. Każdy przypadek wstrząsu, nawet z niewielkimi objawami, wymaga obserwacji w szpitalu – przynajmniej 8-12 godzin. Szczególnie ciężkie objawy wymagają przyjęcia na oddział intensywnej terapii.
  9. Chorzy wypisywani do domu powinni otrzymać pisemny plan w razie ponownego pojawienia się objawów wstrząsu, skierowanie na dalszą diagnostykę przyczyn wstrząsu oraz receptę na adrenalinę i inne leki.

Źródło: BBC