Zamknij

Mikroplastik coraz większym zagrożeniem. “Zjadamy nawet 5 gramów tygodniowo”

18.11.2022 09:04

Wraz z pożywieniem zjadamy coraz więcej mikroplastiku. Spożywamy go nieświadomie: znajduje się już w większości produktów spożywczych. Dr Małgorzata Grembecka, naukowczyni zajmująca się badaniem żywności ostrzega: brakuje oszacowań, jaka ilość jest bezpieczna dla organizmu. 

Mikroplastik w jedzeniu: zjadamy nawet 5 gramów tygodniowo
fot. Shutterstock
  1. Jak mikroplastik wpływa na zdrowie?
  2. Nanoplastik przenika przez ludzkie tkanki

Plastik, którym zanieczyszczamy naszą planetę, jest szkodliwy nie tylko dla środowiska, ale i ludzi. Ostatnie badania dowodzą, że plastik jest już nawet obecny w naszej krwi, do której dociera z jelit. Fragmenty plastiku o rozmiarach 0,1-5000 mikrometrów, znajdowane są też  na ludzkiej skórze, włosach, w ślinie, w płucach, w próbkach kału. Niepokojącą informacją jest również to, że mikroplastik znaleziono w smółce (pierwszych odchodach) noworodków. A to by mogło oznaczać, że mikroplastik jest w stanie przekroczyć nawet barierę krew-łożysko.

– Najpierw my zanieczyszczamy środowisko tworzywami sztucznymi, a potem one zanieczyszczają nas. Dla własnego dobra powinniśmy więc ograniczyć zużycie plastiku – komentuje bromatolog, dr hab. Małgorzata Grembecka z GUMed.

Specjalistka wskazuje, że mikroplastik jest już wszechobecny w żywności. Znajdziemy go m.in. w  wodzie, herbacie, napojach gazowanych, winie, piwie, mięsie, rybach, owocach morza. Spożywamy średnio 5 gramów plastiku tygodniowo.

Jak mikroplastik wpływa na zdrowie?

To, w jaki sposób mikroplastik niszczy narządy, zależy od wielu czynników, m.in. dokładnego składu cząsteczek, czy tego, gdzie trafią. Jego szkodliwe działanie na organizm może być dwojakie. Po pierwsze: ze względu na skład. I tak wiadomo, że niektóre monomery (cegiełki polimerów tworzących plastik), mają na ludzki organizm działanie toksyczne. Tak jest choćby w przypadku bloczków tworzących polichlorek winylu, polistyrenu czy żywic epoksydowych. Co więcej, w skład plastiku wchodzą też różne plastyfikatory i substancje, które są do niego dodawane w trakcie produkcji (metale ciężkie czy związki endokrynnie czynne).

Na powierzchni mikroplastiku osadzają się inne zanieczyszczenia. Materiał ten może więc przenosić do organizmu bakterie, grzyby i patogeny (również lekooporne). Mikroplastik może też być nośnikiem dla substancji, które są dla nas zagrożeniem – np. polichlorowanych bifenyli, bisfenolu, pestycydów.

– Z tego, co na razie wiadomo, możemy mówić, że mikroplastik może wywoływać on może: zaburzenia rozwoju, problemy z płodnością, może być też neurotoksyczny, immunotoksyczny, a co także geno i cytotoksyczny. Wiadomo też, że obecność mikroplastiku zwiększa stres oksydacyjny – wymienia dr Grembecka.
Toksyczność mikroplastiku była już badana m.in. na myszach czy owcach.

– Jesteśmy jednak dopiero na początku drogi badań nad toksycznością mikroplastiku. Nie ma żadnego oszacowania, jaka dawka mikroplastiku jest bezpieczna. A tygodniowo spożywamy między 0,1 a 5 g mikroplastiku – informuje badaczka.

W przyszłości ludzi czeka ewaluacja, która oszacuje faktyczną skalę problemu.

–  Badania na pewno będą szły w kierunku opracowania metod analizy zawartości mikroplastików w żywności, ale i metod szacowania ryzyka zdrowotnego dla człowieka. A także ewaluacji toksyczności różnych mikrocząstek –  sugeruje bromatolog.

Nanoplastik przenika przez ludzkie tkanki

Kolejnym problemem, jaki powoli zaczynają dostrzegać ludzie, są nanoplastiki, czyli cząstki plastiku jeszcze mniejsze (mające średnicę 1-100 nm) niż mikroplastik. One, ze względu na swój rozmiar i powierzchnię, charakteryzują się jeszcze większą toksycznością niż mikroplastiki, bo są w stanie przechodzić do tkanek. Ich obecność może powodować zwiększony stan zapalny i stres oksydacyjny, mogą źle wpływać na płodność i są bardziej neurotoksyczne.

–  Ze względu jednak na rozmiar tych cząstek metody badania ich obecności są jednak bardzo skomplikowane i dopiero się zaczynają –  wyjaśnia dr Grembecka

Naukowczyni przestrzega, by kupować naturalne produkty, które nie są zapakowane w sztuczne tworzywa (dotyczy to głównie owoców i warzyw).

–  Wędliny warto pakować w papier (nie w folię). Wiadomo, nie zawsze rezygnacja z plastiku jest możliwa, ale wszędzie gdzie możemy, próbujmy minimalizować ilość tworzyw sztucznych w życiu –  tłumaczy.

Źródło: K.Kadac-Czapska,  E. Knez, M.Grembecka, Food and human safety: the impact of microplastics, tandfonline.com [dostęp 18.11.2022]