Dym z pożarów wysypisk śmieci jest bardzo groźny dla zdrowia! Sprawdź, co nam grozi

01.06.2018 14:38
Płonące wysypiska śmieci - zanieczyszczenie powietrza
fot. Shutterstock

Z płonących wysypisk śmieci do atmosfery przedostają się bardzo niebezpieczne dla zdrowia substancje, takie jak chlorowodór, cyjanowodór, fluorowodór, wszelkiego rodzaju metale ciężkie; dioksyny i furany – ostrzega prof. Piotr Skubała, ekolog z Uniwersytetu Śląskiego.

W ostatnich dniach media alarmowały, że płoną kolejne wysypiska śmieci, a do atmosfery przedostają się trujące substancje zagrażające życiu i zdrowiu ludzi. Według danych Ministerstwa Środowiska w tym roku odnotowano już 63 pożary wysypisk i składowisk śmieci oraz odpadów. Wśród nich było 27 bardzo dużych i dużych pożarów (dla porównania: w całym ubiegłym roku Państwowa Straż Pożarna zanotowała 37 tego typu zdarzeń). Płonęły m.in.: sortowania śmieci, hala ze starymi meblami tapicerowanymi, składowisko odpadów, niebezpieczne odpady chemiczne.

Większość odpadów w Polsce trafia na składowiska śmieci. Recyklingowi poddajemy tylko 20 proc. odpadów, przekształceniu termicznemu – 14 proc., a kompostowaniu około 11 proc.

Pozostawienie odpadów bez kontroli może być bardzo niebezpieczne dla zdrowia i środowiska. To, co dostaje się do atmosfery podczas pożaru wysypiska śmieci, zależy od tego, z czego się one składają: czy ze zwykłych śmieci (np. plastik, torebki foliowe), przemysłowych (np. oleje) czy medycznych.

WIĘCEJ NA TEN TEMAT:

Pożary wysypisk śmieci i odpadów – co się dostaje do atmosfery?

Spalanie odpadów na wysypiskach, składowiskach czy w zakładach recyklingu powoduje, że do atmosfery ulatuje cała tablica Mendelejewa – powiedział prof. Piotr Skubała, ekolog z Uniwersytetu Śląskiego. I dodaje: – Opony, plastiki, tapicerowane meble... Z takiego pożaru do atmosfery uwalnia się wszystko, co najgorsze i najbardziej niebezpieczne dla zdrowia. W emisjach z takich pożarów znajdziemy chlorowodór, cyjanowodór, fluorowodór, wszelkiego rodzaju metale ciężkie; dioksyny i furany – należące do najbardziej rakotwórczych związków, a także wielopierścieniowe węglowodory aromatyczne.

Jego zdaniem niekorzystne dla zdrowia są nawet emisje ze zwykłego spalania węgla, a co dopiero mówić o spalaniu jego odpadów czy zwykłych śmieci.

– Jako społeczeństwo robimy wszystko, żeby te odpady były przechowywane, poddawane recyklingowi albo przekształceniu termicznemu w spalarniach. Wykorzystywane są przy tym takie technologie, które pozwalają minimalizować niekorzystny wpływ toksycznych związków na otoczenie – wyjaśnia profesor. I dodaje, że choć obecne technologie do przetwarzania odpadów nie są idealne, to dzięki ich wykorzystaniu do środowiska dostaje się stosunkowo niewiele niebezpiecznych substancji: dwutlenku węgla czy dioksyn.

Pożar śmieci to coś zupełnie innego niż profesjonalne spalanie odpadów w spalarni – wyjaśnia Krzysztof Skotak, kierownik Ośrodka Ochrony Atmosfery Instytutu Ochrony Przyrody – PIB w Warszawie. I dodaje: – Spalanie całkowite zachodzi tylko w optymalnych warunkach – przy odpowiedniej temperaturze i odpowiedniej ilości tlenu. I tak np. w profesjonalnych spalarniach śmieci temperatura dochodzi do 900 stopni, a spalanie jest dość bliskie optymalnego. Powstaje stosunkowo mało szkodliwych substancji. Ale wiemy, że w przypadku pożarów wysypisk takie idealne spalanie nie zachodzi. Odpady palą się w całej objętości wysypiska, również pod spodem, gdzie tlenu jest mało, a temperatura nie jest wysoka. To stamtąd wydobywają się kłęby dymu. Ten nieprzyjemny zapach, który czujemy, to dowód, że zachodzi spalanie niepełne.

W profesjonalnych spalarniach śmieci cały proces spalania jest kontrolowany, a powstały w wyniku tego procesu popiół odpowiednio utylizowany – wiatr nie roznosi go po okolicy. Takie spalarnie również emitują zanieczyszczenia do atmosfery, ale na zdecydowanie niższym poziomie niż pożary śmietnisk. Ale i w przypadku spalarni nie można zapominać o emisji zanieczyszczeń do atmosfery, np. dwutlenku węgla, gazu cieplarnianego.

Jan Bondar, Rzecznik Głównego Inspektora Sanitarnego (GIS), podkreśla, że wysokie stężenie niebezpiecznych substancji może się utrzymywać w powietrzu nawet po zakończeniu akcji gaśniczej.

Czy można się ochronić przed niebezpiecznymi substancjami w powietrzu?

Jan Bondar zaleca, aby osoby mieszkające w okolicy płonących wysypisk śmieci nie wychodziły z domów i pozamykały okna. Doradza również ograniczenie aktywności fizycznej.

– Nie należy uprawiać sportu albo kopać ogródka – mówi Jan Bondar. I dodaje: – W wyniku wzmożonej aktywności fizycznej do organizmu trafia więcej niebezpiecznych substancji. Trzeba też pamiętać, by chronić przede wszystkim dzieci i osoby starsze.

Jednak zdaniem naukowców to nie wystarczy. Prof. Piotr Skubała, powołując się na badanie dotyczące smogu Akademii Górniczo-Hutniczej (AGH) w Krakowie, wyjaśnia, że powietrze z toksynami przedostaje się również do mieszkań.

– Nawet kiedy zostaniemy w domu i zamkniemy okna, również wtedy wdychamy te toksyny. Zależnie od badania okazuje się, że zanieczyszczenie powietrza w zamkniętych mieszkaniach wynosi od 30 do 50 proc. tego, co za zewnątrz – mówi naukowiec.

Rzecznik GIS ostrzega, że pożar odpadów niebezpiecznych jest znacznie groźniejszy dla zdrowia niż smog. – To jak smog razy tysiąc albo milion, tylko że skumulowany w krótkim czasie – powiedział w rozmowie z PAP.

Dla kogo zanieczyszczone powietrze jest niebezpieczne?

– Jeśli jesteśmy na obszarze, gdzie w powietrzu znajdują się zanieczyszczenia, to je wdychamy. Tak więc wdychamy zanieczyszczenia z tego, czym ludzie palą w piecach, ze spalin czy z pożarów. W zależności od tego, jakie jest stężenie szkodliwych substancji i jak długo je wdychamy, reakcje organizmu mogą być różne. Najczęściej i najszybciej reagują alergicy i osoby cierpiące na choroby układu oddechowego, np. astmatycy czy osoby z Przewlekłą Obturacyjną Chorobą Płuc (POChP). Cała zaś populacja, która wdycha zanieczyszczenia, jest narażona na długofalowe ich działanie – wyjaśnia Krzysztof Skotak.

Jego zdaniem w przypadku pożarów wysypisk zagrożenie jest dużo poważniejsze.

– Kiedy jest wilgotno lub pada, cząsteczki ulatujące z dymem zostają wymywane z powietrza i trafiają do podłoża. Osoba uprawiająca np. truskawki musi się więc liczyć z tym, że gdy przechodzi chmura zanieczyszczeń – mogą one opaść i trafić do ziemi, a truskawki wyciągną te zanieczyszczenia z gleby. To, co jemy, będzie więc zanieczyszczone – wyjaśnia Skotak.

Co robić ze śmieciami, by uniknąć takich zagrożeń?

Zdaniem Krzysztofa Skotaka nie ma prostego rozwiązania. Śmieci można składować, jeśli mamy szczelne wysypiska śmieci, skąd zanieczyszczenia nie przedostają się do wód gruntowych i nie utrudniają życia okolicznym mieszkańcom. Można też śmieci przetwarzać i wykorzystać powtórnie – w przypadku tworzyw sztucznych wykorzystuje się tu obróbkę cieplną, co również wiąże się z pewnymi kosztami. Metod jest kilka, ale optymalnej jak dotąd nie ma.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

Źródło: PAP
---------
Zdrowie.radiozet.pl/ mk