Śmierć Roberta F. Kennedy'ego – czy dałoby się go uratować? Lekarze już to wiedzą

19.06.2018 15:57

Robert Francis Kennedy był młodszym bratem Johna F. Kennedy'ego i miał duże szanse zostać prezydentem podobnie jak jego brat. Niestety kule zamachowca zniweczyły ten plan. Wokół śmierci Roberta powstało wiele teorii, które nie zostały nigdy wyjaśnione. Na jedno z pytań postarali się odpowiedzieć lekarze: czy można było uratować Kennedy'ego, wykorzystując osiągnięcia współczesnej medycyny?

Robert F. Kennedy okoliczności śmierci fot. Shutterstock/ East News/ Mads Madsen / mediadrumworld.com

Robert F. Kennedy (RFK) został postrzelony 5 czerwca 1968 r. w hotelu Ambassador w Los Angeles, zmarł dzień później w szpitalu. O zabójstwo RFK został oskarżony 24-letni Palestyńczyk Sirhan Sirhan. Jednak wiele osób sugeruje, że zabójców mogło być kilku, bo na miejscu zdarzenia znaleziono więcej pocisków, niż mógłby w tak krótkim czasie wystrzelić rewolwer Sirhana (na 8 naboi). Wokół tej śmierci pojawiło się wiele plotek, spekulacji, podobnie jak w przypadku śmierci prezydenta Johna F. Kennedy'ego (JFK), który został zastrzelony 5 lat wcześniej.

Jedna z wystrzelonych kul utkwiła w mózgu senatora, a on sam został zabrany do Szpitala Centralnego, po czym przewieziono go do Szpitala Dobrego Samarytanina, by tam przeprowadzić operację i wyjąć pocisk. Operacja trwała prawie cztery godziny, jednak nie była w stanie uratować życia postrzelonego.

Czy Robert F. Kennedy miałby szansę przeżyć?

Wiele osób zastanawia się, czy senator miałby szansę na przeżycie, gdyby karetka dotarła szybciej do rannego (przyjechała dopiero po 45 minutach), gdyby był operowany we współczesnych czasach z wykorzystaniem współczesnych zdobyczy medycyny...

Lekarze neurolodzy postanowili wyjaśnić tę wątpliwość. Dokładnie przeanalizowali dokumenty związane z tym wydarzeniem. Sprawdzili zapiski pogotowia ratunkowego i przeanalizowali czynności, jakie wtedy zostały wykonane. Dokładnie sprawdzili również dokumentację z przeprowadzonej operacji.

Wniosek, jaki im się nasunął, jest taki, że dla Roberta F. Kennedy'ego nie było ratunku wtedy, ale nie byłoby też dzisiaj. Autorzy badania podkreślają, że RFK miał w wyniku postrzału rozległe uszkodzenie prawego móżdżku i prawej kory potylicznej, uszkodzony został również pień mózgu, a odłamki kości oraz kula utknęły w wielu miejscach w tkance mózgowej. Miał rozległe krwawienia w wielu miejscach. Rany postrzałowe, jakie miał, w 90% były śmiertelne.  

Czy zrobiono wszystko, by uratować RFK?

Naukowcy podkreślają, że w tamtym czasie lekarze nie dysponowali urządzeniami do obrazowania zmian w mózgu, np. nie mieli tomografu komputerowego, który pozwoliłby im na dokładne ustalenie zmian, jakie zaszły w wyniku postrzału w mózgu, ani położenia pocisku, który w nim utknął. Mimo to operacja na otwartym mózgu – inaczej kraniotomia – którą wykonywali lekarze Kennedy'ego została zasadniczo wykonana w ten sam sposób, w jaki się to robi w dzisiejszych czasach w najlepszych szpitalach.

Lekarze nie mieli też zastrzeżeń do opieki pooperacyjnej, choć zalecenia trochę się od tamtego czasu zmieniły. Jednak to, jak podkreślają neurolodzy, nie zmieniłoby losu Kennedy'ego. W opracowaniu napisano: „Zrobiono wszystko, aby uratować życie senatora. Wykorzystano wszelkie dostępne wtedy możliwości. Niestety podobne obrażenia najprawdopodobniej byłyby śmiertelne również w 2018 roku”.

TO CIĘ MOŻE ZAINTERESOWAĆ:

Źródło: dailymail.co.uk
------------------------------
zdrowie.radiozet.pl/ mk

Oceń
Tagi