Dr Maciej Jędrzejko: Jeżeli traktuje się naród jak bandę debili, to naród pokazuje środkowy palec

03.11.2020 15:34
Strajk Kobiet w Polsce
fot. AP/Associated Press/East News

"Zakazy i nakazy nic nie dają. Jeżeli traktuje się naród jak bandę debili albo dzieci, to efekt jest taki, że naród pokazuje środkowy palec. Nie róbmy tego! Ten naród nie jest głupi. Ci ludzie chodzą do pracy, jeżdżą samochodami, dają radę żyć. Dlaczego nagle ktoś za nich podejmuje decyzje w tak kluczowych sprawach, jak bycie rodzicem?" – uważa dr n. med. Maciej Jędrzejko, który w rozmowie z reporterem Radia ZET podzielił się swoją opinią na temat ostatnich wydarzeń związanych z orzeczeniem Trybunału Konstytucyjnego. 

Przemek Taranek: Co Pan sądzi o złożonym przez prezydenta Andrzeja Dudę projekcie ustawy, która zakłada możliwość przerwania ciąży w przypadku wystąpienia tzw. wad letalnych, gdy istnieje wysokie prawdopodobieństwo, że dziecko urodzi się martwe albo obarczone nieuleczalną chorobą lub wadą, prowadzącą niechybnie i bezpośrednio do śmierci dziecka, bez względu na zastosowane działania terapeutyczne?

Maciej Jędrzejko: Nie rozwiązuje żadnego problemu. Odbiera kobietom prawo wyboru i prawo decyzji. Nadal będzie tak, że płody uszkodzone genetycznie, ciężko upośledzone, będą chronione przez państwo wbrew decyzji i woli rodziców. Propozycja prezydenta Dudy to kolejny fortel, który ma pokazać, że władza pochyla się nad żądaniami ludu i proponuje kompromis, ale to nie jest żaden kompromis. W kwestii terminacji chorej ciąży nie ma kompromisów, które odbierają dorosłym ludziom (rodzicom, mamie, tacie) prawo do decydowania, czy chcą być bohaterami i dokonywać heroicznego czynu wychowywania bardzo ciężko chorego dziecka, czy też nie. Przypominam, że nie każdy jest wierzący, nie każdy czerpie siłę z wiary. Nie widzę żadnego powodu, żeby w latach 20. XXI wieku zmuszać kobietę do rodzenia i wychowywania ciężko upośledzonego dziecka.  

Czy zespół Downa to jest wada letalna?

Maciej Jędrzejko: To wada niejednolita wewnętrznie. Są przypadki letalne, kiedy mamy do czynienia z tzw. wielowadziem płodu. Tutaj rokowania są bardzo złe. W większości takich przypadków dochodzi do śmierci w łonie matki albo zaraz po urodzeniu. Ale są też przypadki dzieci z zespołem Downa bez wad towarzyszących. One mogą dożywają czasem nawet podeszłego wieku. Ponad 90% z nich jest opóźnionych w rozwoju intelektualnym.  Niestety, jako lekarze, nie jesteśmy w stanie przewidzieć, jak bardzo będzie źle, wiemy tylko, że będzie źle. Dzieci z zespołem Downa najczęściej mają bardzo poważne wady serca, często mają ciężkie schorzenia układu oddechowego z powodu wad twarzoczaszki. Około 30. roku życia rozwija się u nich choroba Alzheimera. W pewnym momencie życia tracą kompletnie kontrolę nad tym małym wycinkiem rzeczywistości, do którego w ogóle mieli dostęp. Pokazywanie w tym czasie w mediach filmów z dziećmi z zespołem Downa, które robią doktoraty, to jest absolutna manipulacja, to przypadki, które zdarzają się raz na milion. Te osoby przez całe życie są uzależnione od swoich rodziców. Rodzice nie są w stanie normalnie pracować, często zaniedbują swoje zdrowe dzieci, bo muszą poświecić całą uwagę dziecku choremu.

Panie Doktorze, czy dobrze rozumiem, że według Pana projekt Andrzeja Dudy nie umożliwi terminacji ciąży w sytuacji stwierdzenia nawet tak ciężkich wad genetycznych, jak zespół Edwardsa czy Patau’a ?

Maciej Jędrzejko: W przypadku tych wad nie jesteśmy w stanie przewidzieć, w jakim stopniu te wady będą letalne. Letalność wady polega na tym, że doprowadza do śmierci. Problem polega na tym, że my nie wiemy, w którym momencie to nastąpi. Może być tak, że do śmierci dojedzie jeszcze w życiu płodowym, np. tuż przed porodem, a może dopiero wiele lat po porodzie. To jest kompletnie nieprzewidywalne.

To jakie mogą być efekty wejścia w życie projektu prezydenta Dudy?

Maciej Jędrzejko: Ta regulacja doprowadzi tylko i wyłącznie do rozwoju podziemia aborcyjnego i turystyki aborcyjnej. Nie uratują tym przepisem ani jednego dziecka.

Zobacz także: Ginekolog miażdży aborcyjny „kompromis” Dudy. "Nie uratuje ani jednego dziecka"

Jakie rozwiązania zaproponowałby Pan jako lekarz?

Maciej Jędrzejko: Współczesny, nowoczesny świat dąży do ograniczania cierpienia (jest to pozareligijna zasada), a medycyna zmierza do szybkiego, wczesnego wykrywania wad. Kiedy zaczynałem studia, byliśmy w stanie wykrywać wady dopiero w momencie porodu. Pamiętam tych szczęśliwych rodziców, którzy czekali na poród, a potem okazywało się, że dziecko nie ma głowy, nerek... To były dramatyczne sytuacje. Dzięki badaniom prenatalnym można w 10., 12., 13. tygodniu ciąży powiedzieć, że dziecko ma uszkodzoną głowę, zdeformowane ciało, nie będzie mogło normalnie żyć. To sprawa między lekarzem, pacjentką i jej mężem. Decyzje w takich sytuacjach muszą podejmować sami rodzice.

Kobiety, które wyszły na ulicę w proteście przeciwko zaostrzeniu tzw. ustawy aborcyjnej, domagają się zupełnej liberalizacji przepisów. Pojawiły się hasła: aborcja na żądanie. Jaka jest Pana opinia w tej sprawie?

Maciej Jędrzejko: Podkreślam, że jestem przeciwnikiem aborcji zdrowej ciąży. Nie po to uczę się tyle lat, żeby zabijać zdrowe dzieci, wręcz przeciwnie – uczę się po to, żeby je ratować. Nie jestem osobą religijną, ale kieruję się przesłankami etycznymi. Jednak nakazami i zakazami nie rozwiążemy problemów społecznych, takich jak alkoholizm, prostytucja, narkomania, aborcja. Nie da się nikogo zmusić do bycia mamą czy tatą. Rozumiem, jako człowiek wykształcony i mający dużą empatię, że kobiety chcą mieć prawo do decydowania, także w przypadku zdrowej ciąży. Zakazy i nakazy nic nie dają. Jeżeli traktuje się naród jak bandę debili albo dzieci, to efekt jest taki, że naród pokazuje środkowy palec. Nie róbmy tego! Ten naród nie jest głupi, ci ludzie chodzą do pracy, jeżdżą samochodami, dają radę żyć. Dlaczego nagle ktoś za nich podejmuje decyzje w tak kluczowych sprawach, jak bycie rodzicem? Apeluję, żeby wrócono co najmniej do kompromisu z 1993 roku.

Co powiedziałby Pan obrońcom życia nienarodzonego, dla których to nie jest żaden kompromis?  

Maciej Jędrzejko: Jeżeli komuś naprawdę zależy na ratowaniu dzieci, to proszę bardzo. Wystarczy wprowadzić darmową antykoncepcję dla wszystkich chętnych kobiet i edukację seksualną. W USA dużej grupie kobiet (około 9 tys.) rozdano darmowe pigułki antykoncepcyjne i wkładki domaciczne i to obniżyło liczbę aborcji o 70%. Szacuje się, że Polki rocznie dokonują co najmniej 50 tys. nielegalnych aborcji (w kraju albo za granicą, gdzie kosztuje to około tysiąca euro). Pani Kaju Godek, 70% z 50 tysięcy! Tyle dzieci może pani uratować, jeżeli rozda pani kobietom antykoncepcję hormonalną.

Ale dla katolików nie ma tutaj pola do dyskusji, każdy płód, nawet ten z wadami letalnymi, to człowiek, przerwanie ciąży to zabójstwo, grzech.

Maciej Jędrzejko: Całe zakłamanie tej władzy polega na tym, że ci ludzie głośno mówią innym, jak mają żyć, a kiedy im się coś dzieje przychodzą do nas lekarzy i proszą o pomoc. Przyszło do mnie w ciągu mojej osiemnastoletniej kariery czterech księży. Poprosili o usunięcie ciąży u swoich kochanek. Dwóch miało takiego pecha, że akurat dzieci miały wady genetyczne. Oni uzyskali pomoc. Dwaj pozostali usłyszeli to, co usłyszał rząd od kobiet, które są teraz na ulicy. Nienawidzę zakłamania.  

Dziękuję za rozmowę.

Dr n. med. Maciej Jędrzejko jest specjalistą położnictwa i ginekologii w Śląskim Instytucie Matki i Noworodka SIMIN w Chorzowie. Pracuje również na Oddziale Onkologii Ginekologicznej w Czeladzi, a także w Szpitalu Centrum Medycznym Gabos w Piekarach Śląskich.