Zmiany w dostępie do podstawowej opieki medycznej. Co trzeba wiedzieć?

Monika Piorun
12.01.2017 16:32
Zmiany w dostępie do podstawowej opieki medycznej. Co trzeba wiedzieć?

12 stycznia 2017 wchodzą w życie nowe przepisy dotyczące zasad korzystania z darmowej służby zdrowia. Wedle zapewnień Ministerstwa Zdrowia skorzystać na nich miały przede wszystkim osoby nieubezpieczone. Niestety nie zniesiono obowiązku potwierdzania prawa do świadczeń, więc żeby nie płacić za wizytę u lekarza trzeba... kłamać, że mamy ubezpieczenie. Jak to możliwe?

Choć na razie wprowadzono tylko rozwiązanie przejściowe, bo po likwidacji NFZ od 2018 roku wszyscy będą mieć równe prawo do opieki medycznej, to jednak nowe przepisy wbrew pozorom wcale nie ułatwiają bezpłatnego dostępu do lekarza. Dlaczego?

Obowiązujące od dziś prawo teoretycznie umożliwia osobom, które nie figurują w systemie eWUŚ, korzystanie z darmowych porad lekarskich. Jeśli jednak zgodnie z prawdą oświadczymy, że nie płacimy składek na ubezpieczenie, to będziemy musieli zapłacić za wizytę. Wystarczy jednak poświadczyć nieprawdę, by lekarz przyjął nas nieodpłatnie. Po co takie zamieszanie?

Do tej pory każda osoba, która chciała otrzymać darmową poradę lekarską, musiała poświadczyć, że jest ubezpieczona. Jeśli NFZ ustalił, że jest inaczej, trzeba było płacić za leczenie. Weryfikowanie prawa do świadczeń często jednak było dużo bardziej kosztowne niż udzielenie podstawowej pomocy pacjentom. Najczęściej sprawy dotyczyły młodych osób powyżej 18. roku życia, studentów, członków rodziny osób ubezpieczonych lub tych, którzy pracowali na tzw. "umowach śmieciowych". Wymyślono więc, że lepiej byłoby, gdyby nieubezpieczeni chorzy korzystali z tzw. wstecznego zgłoszenia do ubezpieczenia.

Nieubezpieczonym kłamstwo wyjdzie na zdrowie?

lekarka

fot. East News

Od 12 stycznia Narodowy Fundusz Zdrowia ma ponosić koszty wizyty u lekarza POZ każdej osoby, która nie ma prawa do świadczeń, jeśli wcześniej złożyła oświadczenie o przysługującym prawie do świadczeń opieki zdrowotnej lub zgodnie z systemem eWUŚ przysługuje jej prawo do świadczeń. Co to oznacza w praktyce?

NFZ nie będzie dochodził należności za wizyty lekarskie w ramach 

podstawowej opieki medycznej tylko wtedy, jeśli jedyną przyczyną

braku prawa do świadczeń w chwili ich uzyskania był brak

zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego.

- W efekcie przyjętych rozwiązań może się więc zdarzyć, że pomoc lekarza podstawowej opieki zdrowotnej uzyska także osoba, która świadomie potwierdzi nieprawdę, składając oświadczenie o przysługującym prawie do świadczeń opieki zdrowotnej - potwierdza resort zdrowia.

Nowe przepisy miały więc być więc teoretycznie sporym ułatwieniem dla osób, których nie stać na ubezpieczenie, ale żeby z nich skorzystać trzeba kłamać, że się ma do nich prawo.

W małych miejscowościach, w których lekarze znają swoich pacjentów, trudniej będzie oszukiwać, że ma się prawo do korzystania z bezpłatnych wizyt np. u lekarza rodzinnego. Naginać prawdę łatwiej będzie jednak w dużych miastach, gdzie jest więcej specjalistów.

Komu się to opłaca?

Ministerstwo Zdrowia wyjaśnia, że:

Dla systemu opieki zdrowotnej mniejszym kosztem są wydatki poniesione w związku

ze świadczeniami z zakresu POZ udzielonymi osobie nieuprawnionej niż koszty dochodzenia

tych roszczeń oraz ewentualne późniejsze koszty leczenia specjalistycznego, którym można

zapobiec na etapie udzielania świadczeń przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej.

Jeżeli weryfikacja wykaże, że pacjent złożył oświadczenie o przysługującym prawie do świadczeń opieki zdrowotnej, pomimo że nie posiadał takiego prawa (i nie dokonał wstecznego zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego) będzie musiał zwrócić Funduszowi koszty świadczeń, które nie wchodzą w zakres podstawowej opieki zdrowotnej (POZ).

Wprowadzone regulacje skutkują niedochodzeniem od takich osób wyłącznie kosztów świadczeń z zakresu podstawowej opieki zdrowotnej (wizyty i badań finansowanych przez lekarza POZ).

Fundusz nadal będzie dochodził roszczeń dotyczących kosztów świadczeń innych niż POZ:

  • leków,
  • środków spożywczych specjalnego przeznaczenia żywieniowego,
  • wyrobów medycznych dostępnych w aptece na receptę przez lekarza podstawowej opieki zdrowotnej

Wyjątkiem będzie sytuacja, gdy jedyną przyczyną braku prawa do świadczeń w chwili ich udzielania świadczenia był brak zgłoszenia do ubezpieczenia zdrowotnego, a pacjent dokona wstecznego zgłoszenia. Wsteczne ubezpieczenie gwarantuje, że Fundusz nie będzie dochodził należności za udzielone świadczenia opieki zdrowotnej – niezależnie od ich rodzaju. Lekarze POZ nie poniosą jednak żadnych konsekwencji finansowych związanych np. z wypisywaniem recept pacjentom, którzy złożyli nieprawdziwe oświadczenia.

źródło: Ministerstwo Zdrowia

Wygląda więc na to, że kolejny raz nowe przepisy miały teoretycznie pomóc obywatelom, jednak w praktyce nie zmieni się nic - chyba że będziemy z premedytacją kłamać, by za darmo korzystać z tego, co miało się nam należeć bezpłatnie...

Zagłosuj

Czy popierasz zmiany w przepisach dotyczących dostępu do podstawowej opieki medycznej?

Liczba głosów:

_____

Redakcja zdrowie.radiozet.pl/π