Zamknij

Tonie się w ciszy. Ratownicy zdradzają, kogo najczęściej ratują

30.07.2021
Aktualizacja: 30.07.2021 11:50

Rozpaczliwa walka o utrzymanie się na powierzchni wody, o oddech, a potem utrata świadomości... Tak wygląda proces tonięcia. Dowiedz się, kogo najczęściej muszą ratować ratownicy wodni.

Tonie się w ciszy
fot. Shutterstock

Osoba, która tonie, zazwyczaj robi to w ciszy. Próbując złapać powietrze, nie ma siły wydawać z siebie żadnych dźwięków. Gdy traci świadomość, zaczyna się proces umierania. Tonącemu wydaje się, że ten proces trwa wieczność, tymczasem to zaledwie kilkadziesiąt sekund – tłumaczy Rafał Sroka, ratownik pracujący w sopockim WOPR.

Ważne!

Korzystaj z plaż strzeżonych, kąpielisk oznaczonych bojami. Pamiętaj, boje czerwone wyznaczają granice osobom nieumiejącym pływać, żółte tym, które potrafią pływać.

Trzy etapy tonięcia

Tonięcie – jak tłumaczy Rafał Sroka – można podzielić na trzy etapy:

  1. To rozpaczliwa walka o utrzymanie się na powierzchni wody. To w takich momentach tonący bywa zagrożeniem dla osoby ratującej go, może ją razem ze sobą wciągnąć pod wodę. Dlatego najlepiej ratując kogoś podać mu coś, czego mógłby się chwycić (boję, dmuchany materac itp.).
  2. To rozpaczliwa próba złapania powietrza. Wykonując gwałtowne ruchy, tonący ma zbyt mało czasu nad powierzchnią wody, by oddychać. Dlatego schodzi pod wodę i tam – paradoksalnie – próbuje zaciągnąć do płuc powietrze. Woda zalewa mu drogi oddechowe, co jest dramatycznym uczuciem.
  3. To moment utraty świadomości, wtedy zaczyna się umieranie... Chyba że ratownik w porę ten proces przerwie.

– Ratownicy na ratunek tonącemu w Bałtyku mają od 3 do 5 minut, no może do 6 minut. Powyżej 10 minut to jest z reguły szukanie osoby, która utonęła – tłumaczy  Leszek Pytel, ratownik z mielnickiego WOPR i dodaje, że to najważniejszy argument przemawiający za korzystaniem ze strzeżonych plaż.

Kto najczęściej tonie?

Utonąć może każdy, jednak są pewne grupy osób, w których zdarza się to częściej. Są to:

  1. Osoby, które uważają, że świetnie pływają, a w rzeczywistości robią to słabo. Takie osoby – jak zdradza Leszek Pytel – lubią przeceniać swoje możliwości i wypływać za daleko. To, że ktoś dobrze pływa w akwenach śródlądowych lub na basenie, nie znaczy, że będzie dobrze pływać w morzu. Tutaj są inne warunki: prądy wsteczne, falowanie i czasami ta fala wciąga w głębię.
  2. Dzieci pozostawione bez opieki osób starszych. Wystarczy niewielka fala, by je przewrócić. Samo napicie się wody jest groźne dla dziecka, może wtedy dojść do gwałtownego utonięcia.
  3. Osoby, które piją alkohol. Zwykle – pod wpływem "procentów" – zmienia się im percepcja. Nabierają pewności siebie, odwagi i wchodzą do wody, ryzykując życie, przeceniając swoje możliwości.  
  4. Osoby starsze, które wchodzą do wody i z powodu dużej różnicy pomiędzy temperaturą wody i powietrza, dostają np. zawału lub wstrząsu termicznego.

Co ciekawe, jak wynika ze statystyk o wiele częściej toną mężczyźni niż kobiety.

Stosuj się do zasad panujących na kąpielisku

Wiele osób na plaży nie stosuje się do zasad panujących na kąpielisku. Jeśli jest zakaz kąpieli to nie dlatego, że ratownicy sobie tak wymyślili, ale dlatego, że są niebezpieczne warunki do pływania lub kąpieli (np. wysokie fale, silne prądy, sinice).

– Nie skaczmy do wody z falochronów, bo może dojść do złamania kręgosłupa. Nie wchodźmy do morza, gdy wywieszona jest czerwona flaga, bo ona oznacza, że jest za duża fala – powyżej 3 stopni w skali Beauforta, zbyt duża różnica temperatur powietrza i wody, gdzie w Bałtyku jest poniżej 13 stopni Celsjusza lub występują prądy wsteczne – tłumaczy Leszek Pytel i przypomina, by w upalne dni nie wchodzić zbyt szybko do wody, a robić to stopniowo, schładzając te najbardziej newralgiczne części ciała, takie jak kark, okolice serca. Dzięki temu kąpiel nie skończy się wstrząsem termicznym.

Ważne! Morze Bałtyckie bywa nieprzewidywalne. Tam, gdzie jednego dnia była płycizna, drugiego dnia może jej już nie być. Bałtyk nie ma też dużego zasolenia i z tego względu "trochę łatwiej w nim utonąć niż w Morzu Śródziemnym czy Oceanie Atlantyckim".

Dziecko na plaży – co zrobić, by było bezpieczne?

– Dzieci gubią się na plaży, bo jest bardzo dużo ludzi. Poza tym krajobraz jest monotonny, dużo parawanów. Jedyna odróżniająca się rzecz to wieżyczka ratownicza. Dlatego, wchodząc na plażę z dziećmi, najlepiej założyć im na rękę opaskę ze swoim numerem. Takie opaski udostępniają ratownicy. Trzeba też dzieciom powiedzieć, że gdyby odeszły na chwilę, poczuły się zagubione, to mają iść do wieżyczki ratowników. My już będziemy wiedzieć, co dalej robić – tłumaczy Leszek Pytel i apeluje, by rodzice, którzy mają dzieci pod opieką, pilnowali ich i nie pili alkoholu. Jego zdaniem, w tej sytuacji jest to niedopuszczalne.

Źródło: PAP/ tokfm.pl