Ratownicy instruują, jak przeżyć święta. Punkt nr 4. rozbawił nas do łez

23.12.2019
Aktualizacja: 23.12.2019 12:04
Ratownicy medyczni podpowiadają, jak przeżyć święta

"Dzieci + zapałki = pożar"? Nuda. Ratownicy medyczni znaleźli lepszy pomysł na przypomnienie podstawowych zasad bezpieczeństwa przed świętami.

Ratownicy medyczni z facebookowego profilu "To nie z mojej karetki" postanowili przypomnieć, jak przetrwać święta bez wizyty na SOR. W dwa dni ich post udostępniło niemal 4,5 tys. internautów. Sekretem popularności wpisu jest... humor.

Choć przekaz utrzymany jest w żartobliwym tonie, porusza bardzo ważne kwestie, które mogą uratować nie tylko święta, ale i życie: prezenty kupujmy adekwatnie do wieku, żeby dziecko nie zadławiło się małymi elementami, pilnujmy, żeby młodsze dzieci nie bawiły się prezentami starszych, ryby jedzmy powoli.

Nawet te najbardziej zabawne punkty: "Jeśli pasterka to dla Ciebie walenie gorzały pod monopolowym to pamiętaj - nie zostawiamy swoich na polu bitwy. Jeśli kumpel walnie "zgona" na ławce - targasz go do domu. Nie jest do tego potrzebna karetka", mają na celu edukację. Wysyłanie karetki pogotowia do przypadków niebędących w stanie zagrożenia życia, może bowiem sprawić, że zabraknie jej dla naprawdę potrzebujących.

Pamiętajmy, że dla małych dzieci zagrożenie stanowią nie tylko klocki, ale także drobne przekąski, takie jak orzeszki, rodzynki, winogrona, a nawet cząstki mandarynki, które ze względu na zbitą strukturę błonek, też mogą ugrzęznąć w gardle.

Ości, która utknęła w gardle, nie "przepychamy" chlebem, tylko zgłaszamy się do punktu nocnej i świątecznej opieki zdrowotnej, żeby wyjąć ją w całości. Poważne, choć nieoczywiste zagrożenie stanowią również wykałaczki, których przypadkowo połknięte fragmenty (na przykład w śledziowych koreczkach) nie wychodzą na rentgenie i mogą wyrządzić poważne szkody w organizmie.

Na koniec, nasz ulubiony punkt z poradnika "Jak przeżyć święta", opublikowanego na facebookowym profilu "To nie z mojej karetki":

"Nie rób nic, co będzie Ci głupio wytłumaczyć ratownikowi".

Źródło: FB To nie z mojej karetki