Zamknij

Nie każdy odważyłby się na to. Te dzieci to zrobiły

24.10.2022
Aktualizacja: 24.10.2022 08:44

Te dzieci znalazły się w sytuacji, w której niejeden dorosły, by spanikował. One jednak zachowały zimną krew i udzieliły pomocy. Poznaj historie tych małych bohaterów. 

Bohaterskie dzieci - wezwały pogotowie
fot. Shutterstock

Gdy jej mama straciła przytomność, 8-letnia Gabrysia zadzwoniła po pomoc, a następnie zajęła się swoim rocznym bratem. 13-letni Szymon i 14-letni Kamil, gdy znaleźli starszego pana, który utknął na mokradłach, najpierw wezwali pogotowie, a następnie zaczekali z nim do przyjazdu ratowników. Ci mali bohaterowie zostali uhonorowani przez władze województwa lubelskiego, a ich postawa jest stawiana za wzór.

"Zawdzięczam życie swojej córce"

Mama 8-letniej Gabrysi – Ewa Ostrowska – choruje neurologicznie. O swojej chorobie wie od dzieciństwa. Jest mamą dwójki dzieci. Najmłodszy synek ma dopiero rok. Oczywiście zawsze starała przygotować się na wypadek utraty przytomności, rozmawiała o tym też z Gabrysią, ale na to nigdy nikogo nie da się przygotować.

– Od dzieciństwa choruję na przypadłość neurologiczną, w związku czym córka nie raz była przygotowywana na taką możliwość. Uczyłam ją, że jak zasłabnę, to ma zadzwonić na pogotowie, żeby mi pomóc – powiedziała Ewa Ostrowska i dodała, że gdy rzeczywiście straciła przytomność i była w domu wraz z dziećmi, Gabrysia stanęła na wysokości zadania. Najpierw pomogła jej, czyli zadzwoniła na pogotowie, a potem zajęła się młodszym bratem.

– Gdy mama zasłabła i upadła, wzięłam brata do mojego pokoju. Sięgnęłam po telefon mamy i zadzwoniłam na numer 112. Bałam się wtedy bardzo, ale wiedziałam, że dam radę. Mama cały czas mi powtarza, że jestem bohaterką – opowiadała Gabrysia.

Jej mama nie ukrywa dumy i wdzięczności, Wie, że zawdzięcza dziewczynce życie.

– To, że jestem dumna, jest za mało powiedziane. Gdy dowiedziałam się o postawie córki, to łzy same cisnęły mi się do oczu – opowiadała dziennikarzom, ale dodała, że rzadko wspomina o tym zdarzeniu w domu, bo było ono traumatyczne dla Gabrysi.

"Nie każdy odważyłby się na to"

Udzielić pomocy starszemu panu, który utknął na mokradłach, nie zawahali się również dwaj trzynastoletni chłopcy z Zamościa: Szymon Głuszek i Kamil Zwolak.

– W sobotę po południu byliśmy w lesie i usłyszeliśmy, że ktoś woła pomocy. Znaleźliśmy starszego pana, który znajdował się na mokradłach i nie mógł się wydostać. Okazało się, że jest tam od piątku rano. Od razu szybko zadzwoniliśmy po pogotowie. W tym czasie próbowaliśmy go wyciągać z wody, ale nie za bardzo się dało – opisywał zdarzenie Szymon.

Chłopcy towarzyszyli mężczyźnie aż do przyjazdu ratowników.

– Nie każdy odważyłby się tam po prostu wejść, tym bardziej że byli tylko we dwóch. Na szczęście udało się tego pana uratować i wszystko jest dobrze – opowiedziały mamy chłopców i dodały, że nie spodziewały się, że ich synowie tak dobrze poradzą sobie w ekstremalnej sytuacji.

Nagroda dla bohaterów

Wspomniane dzieci otrzymały nagrody od wojewody lubelskiego. W jego imieniu gratulacje złożył dyrektor biura wojewody Paweł Paszko. Jego zdaniem dzieci, wykazały się odwagą, do końca zachowały zimną krew i potrafiły się odnaleźć w trudnej sytuacji.

Za ocalenie zdrowia i życia innej osobie podziękowali również przedstawiciele służb ratunkowych: policji, straży pożarnej i pogotowia.

– Nikt nie rodzi się bohaterem, ale ukształtowanie i miłość rodziców oraz wychowanie przyczynia się do tego, że ci młodzi ludzie stają się bohaterami. Gratuluję, tym bardziej że niejeden dorosły w takiej trudnej sytuacji by sobie nie poradził. Mam nadzieję, że będzie to procentować w waszym dorosłym życiu – powiedział nadinsp. Artur Bielecki, komendant wojewódzki policji w Lublinie.

Z kolei kierownik dyspozytorni medycznej w Lublinie Artur Rogowski podkreślił, że wezwania od dzieci nie zdarzają się często.

– Reagują wtedy, gdy dzieje się coś nagłego, jak zasłabnięcie, omdlenie, drgawki. Są to zawsze chwytające za serce rozmowy, bo dzieci są szczere. Nagrania ze zgłoszeniem Gabrysi słuchałem 4-5 razy, ale nie dobrnąłem do końca ze wzruszenia – przyznał dyspozytor.

Ważne!

Jeśli widzisz, że ktoś potrzebuje pomocy, zadzwoń na numer alarmowy 112.

Źródło: PAP Gabriela Bogaczyk