Słuchaj
Michał Korościel, Damian Michałowski
Michał Korościel, Damian Michałowski
Marcin Sońta , Mateusz Ptaszyński
Justyna Dżbik, Kamil Nosel
Hubert Radzikowski
Redakcja Radia ZET
Sprawdź co graliśmy

Teraz gramy

Immunoterapia – najskuteczniejszy sposób na walkę z nowotworami?

09.10.2018 18:48

Nagroda Nobla z dziedziny medycyny w 2018 roku powędrowała do badaczy, którzy opracowali sposób na pobudzenie układu odporności do tego, by organizm sam podjął skuteczną walkę z rakiem. Wiele wskazuje na to, że immunoterapia wkrótce będzie w stanie radzić sobie z nowotworami dużo lepiej niż chemioterapia i radioterapia – niektórzy lekarze już teraz obwieszczają zmierzch dotychczasowych metod leczenia onkologicznego. Dlaczego?

Immunoterapia, Nobel z medycyny 2018, Nagroda Nobla 2018, James P. Allison, Tasuku Honjo fot. Shutterstock

Immunoterapia, czyli za co nagrodzono tegorocznych noblistów?

Choć immunoterapia od dawna była wskazywana przez wielu specjalistów za najbardziej obiecujący sposób na walkę z nowotworami (w 2015 roku Amerykańskie Towarzystwo Onkologii Klinicznej ogłosiło tę metodę największym osiągnięciem współczesnej onkologii), to jednak dopiero teraz Komitet Noblowski uznał, że warto nagrodzić naukowców, którzy od lat prowadzą badania na ten temat.

Amerykan James P. Allison oraz Japończyk Tasuku Honjo (do których trafiła tegoroczna Nagroda Nobla z dziedziny medycyny i fizjologii) odkryli na powierzchni limfocytów T – mających kluczowe znaczenie dla naszej odporności – specyficzne receptory, których wykorzystanie w odpowiedni sposób może być zabójcze dla nowotworów.

Choć oboje naukowców udowodniło, że to właśnie limfocyty T warto wykorzystać do walki z rakiem, to jednak każdy z nich znalazł inny sposób na to, by uaktywnić ich działanie w starciu z komórkami nowotworowymi lub innymi czynnikami sprzyjającymi ich rozwojowi. James P. Allison zrobił to za sprawą odkrytych przez siebie przeciwciał anty-CTLA-4 a Tasuko Honjo z Uniwersytetu Kyoto – za pomocą znajdujących się na powierzchni limfocytów T białek PD-1 i blokujących je przeciwciał (anty-PD-1), pełniących rolę "hamulców" niezbędnych do tego, by w odpowiedni sposób sterować działaniem systemu immunologicznego.

W oparciu o to, co udało się zaobserwować niezależnie od siebie dwóm naukowcom pracującym po przeciwnych stronach globu, można było stworzyć zupełnie nową grupę leków antynowotworowych (tzw. immunoterapeutyków), które obecnie wykorzystywane są do walki m.in. z zaawansowaną postacią czerniaka czy raka płuc, a także raka piersi, nerek oraz narządów układu pokarmowego. Obiecujące efekty obserwuje się za ich sprawą nawet w przypadku glejaków mózgu. Na czym właściwie polega ich działanie?

Zobacz, w jaki sposób odpowiednio pobudzone limfocyty T mogą wygrywać w starciu z nowotworami!

Uniwersalna metoda leczenia raka – immunoterapia

Historia jednej z najbardziej nowoczesnych i skutecznych metod walki z nowotworami wbrew pozorom nie zaczyna się od początków prac badawczych tegorocznych noblistów. Pierwsze wzmianki o wykorzystaniu potencjału układu odporności do atakowania komórek nowotworowych w literaturze medycznej pojawiły się za sprawą nowojorskiego chirurga, który już około 130 lat temu zauważył, że system immunologiczny można pobudzić do tego, by sam zwalczał atak różnych patogenów.

William Colley zaczął wstrzykiwać pacjentom z nowotworami tkanek miękkich i kości (mięsakami) miksturę zawierającą kilka szczepów zabitych bakterii. W ten sposób można było aktywować układ odporności do tego, by samodzielnie unicestwiał komórki nowotworowe. Mimo że podobno udało się dzięki temu wyleczyć wiele osób (które spontanicznie i z nie do końca wyjaśnionych przyczyn dochodziły do zdrowia), to jednak dla niektórych pacjentów taka terapia była bardzo trudna do zniesienia. Dosyć szybko wyparły ją kolejne nowatorskie metody leczenia tj. radioterapia, chemioterapia czy hormonoterapia. Kto wie, czy w ogóle powrócono by do immunoterapii, gdyby nie właśnie tegoroczni nobliści.

Japoński immunolog Tasuku Honjo w 1992 roku odkrył na powierzchni limfocytów T białko (PD-1), którego blokowanie i sprowadzenie do roli "hamulca" można wykorzystać do skutecznej walki z komórkami nowotworowymi, co udało mu się udowodnić dekadę później (w 2002 roku) – powstrzymując wzrost guzów nowotworowych u myszy. Nieco później potwierdził, że podobny efekt można osiągnąć także u ludzi. W 2014 roku zarejestrowano lek prembrolizumab, dzięki któremu można znacząco wydłużyć życie pacjentów walczących m.in. z czerniakiem.

Z kolei drugi noblista – Amerykanin James P. Allison, wielbiciel gry na harmonijce i immunolog z MD Anderson Cancer Center działającym przy University of Texas w Austin, początkowo w ogóle nie zakładał, że jego badania będzie można wykorzystać w onkologii. Zależało mu przede wszystkim na tym, by zrozumieć biologiczne mechanizmy, w których mogą brać udział limfocyty T – mające kluczowe znaczenie dla układu odporności. Udało się mu odkryć na ich powierzchni inne białko (CTLA-4) i wykorzystał je w taki sposób, że u myszy laboratoryjnych zupełnie zniknęły guzy nowotworowe, ale także nie doszło do tworzenia kolejnych ognisk zapalnych. Początki testowania tej metody na pacjentach onkologicznych wcale nie były jednak optymistyczne.

Na immunoterapię wykorzystującą działanie odkrytych przez Allisona białek zareagowało tylko 3 z 14 chorych z przerzutami spowodowanymi czerniakiem skóry. Naukowiec sądził, że jego metoda sprawdza się tylko w przypadku myszy. Dopiero dzięki kolejnym seriom badań udało się wykazać, że wcale tak nie jest. W 2011 roku zarejestrowano pierwszy lek wykorzystujący mechanizm blokujący białko CTLA-4 w komórkach czerniaka (ipilimumab), który znacząco odmienił życie wielu pacjentów z zaawansowaną postacią tego bardzo agresywnego nowotworu (dzięki niemu znacząco wydłużono długość życia po chorobie).

* (Chcesz oglądać filmik z polskimi napisami? Pamiętaj, żeby ustawić opcję tłumaczenia w ustawieniach!)

Dziś już wiemy, że jeden na 4-5 pacjentów, którzy przejdą terapię lekiem wykorzystującym działanie mechanizmu odkrytego przez Jamesa P. Allisona ma szansę na to, żeby przeżyć nawet około 10 lat kolejnych życia. Jedna z pierwszych osób, która była zdecydowana na to, by leczyć się w ten sposób i mieć możliwość zobaczenia, jak jej syn w ciągu najbliższych 2-3 miesięcy ukończy szkołę, spotkała przyszłego noblistę po prawie dekadzie od momentu w którym podano jej zaledwie jedną dawkę preparatu.

– Objęła mnie, podziękowała i powiedziała, że od momentu zachorowania nie spodziewała się, że uda się jej wziąć udział we wręczeniu dyplomu jej dziecku – opowiada James P. Allison, jeden z tegorocznych laureatów Nagrody Nobla z dziedziny medycyny w materiale komentującym przyznanie mu tego prestiżowego wyróżnienia.

Czy immunoterapia wyprze chemioterapię?

Współczesna onkologia uznaje tę metodę za jedną z najbardziej uniwersalnych sposobów zwalczania komórek nowotworowych. Niektórzy eksperci już ogłaszają zmierzch chemioterapii i początek ery immunoterapii, która mimo że wcale nie działa szybko, to jednak daje szansę na to, by organizm w naturalny sposób rozpoznał "wroga", jakim jest rak i go samoistnie zniszczył (bez powodowania takich szkód jak chemioterapia).

Inni specjaliści studzą jednak ten zapał i wyjaśniają, że wszystko zależy od konkretnego przypadku. U niektórych pacjentów rak może być bardzo zaawansowany i rozrasta się tak szybko, że skuteczniejsze okażą się np. leki celowane, ponieważ czekanie na to, aż immunoterapia zacznie działać, może okazać się po prostu zabójcze dla chorego.

Inną, stale udoskonalaną metodą wykorzystywaną w ramach immunoterapii jest tzw. terapia CAR T, która posługuje się zmodyfikowanymi genetycznie komórkami odpornościowymi pacjenta do zwalczania nowotworów. Zmienione w ten sposób limfocyty T krążą wraz z krwią i są w stanie dostać się tam, gdzie leki nie mogą. Potrafią nie tylko rozpoznać raka, ale po namnożeniu ich w warunkach laboratoryjnych i wprowadzeniu do organizmu chorego zostają także pobudzone w taki sposób, by móc podjąć skuteczną walkę z "wrogiem". Co ciekawe, metoda ta przynosi zaskakująco pozytywne efekty u 90 proc. osób z nawet najbardziej beznadziejnymi przypadkami chłoniaków (po przeszczepach szpiku, długotrwałym leczeniu innymi sposobami itp.). Może pomagać także chorym z ostrą białaczką limfoblastyczną.

Mimo że terapia CAR T wiąże się ze sporym obciążeniem dla organizmu i uwalnianiem ogromnych ilości prozapalnych cytokin wywołujących takie objawy jak wysoka gorączka, różnego typu zaburzenia neurologiczne i problemy z utrzymaniem prawidłowego ciśnienia, to jednak medycyna jest już w stanie opanować tego typu problemy. Inną przeszkodą jest jej wysoka cena. Koszt zmodyfikowania w taki sposób własnych komórek pacjenta wynosi około 400 tys. USD. Gdyby udało się zastąpić je komórkami od dawców, terapia byłaby dużo tańsza. Naukowcy – a może nawet kolejni przyszli nobliści – już nad tym pracują. 

TO CIĘ ZAINTERESUJE:

źródło: The New York Times

_______

zdrowie.radiozet.pl/π

Oceń