Kleszcze roznoszące choroby są również w miastach, nie tylko w lesie

12.05.2020 11:08
Kleszcze w miastach
fot. Shutterstoch

Sezon na kleszcze trwa w najlepsze, ale nie każdy wie, gdzie można się ich spodziewać. Najczęściej zachowujemy czujność i oglądamy ciało po powrocie z działki, po spacerze w lesie lub na łące. Tymczasem eksperci przekonują, że kleszcze są obecne w miastach i również mogą przenosić choroby.

Kleszcze występują nie tylko w lasach i na łąkach. Wszędzie tam, gdzie jest zieleń, mogą bytować kleszcze, również te roznoszące choroby. Dotyczy to również miejskich parków, placów zabaw, skwerów z zielenią, a także prywatnych ogródków. 

- Nauczyliśmy się już sprawdzać, czy nie złapaliśmy kleszcza po powrocie z łąki, czy lasu, ale niewiele osób zdaje sobie sprawę, że kleszcza można znaleźć też w parku miejskim albo na placu zabaw. Nie są tam rzadkością - ostrzega Anna Grochowska, doktorantka z Uniwersytetu Medycznego w Białymstoku, która prowadzi badania na kleszczach.

Kleszcz pospolity ma bardzo wielu żywicieli, w tym również gatunki zwierząt, które mieszkają w miastach. Jak przekonuje Anna Grochowska, żywicielami kleszczy są głównie małe gryzonie i dzika zwierzyna. W warunkach miejskich mogą to być na przykład jeże, wiewiórki, ptaki czy psy.

Kleszcze ,,miejskie'' też roznoszą choroby

Anna Grochowska i jej współpracownicy z UMB w niedawnej publikacji w Scientific Reports podsumowali różne, prowadzone przez ponad ćwierć wieku (1991-2017) badania naukowców z całej Europy, próbujących ustalić, jaki odsetek w miastach (i na terenach podmiejskich) stanowią kleszcze roznoszące choroby.

Okazuje się, że w polskich miastach, w zależności od badania, ryzyko ,,złapania'' kleszcza, który roznosi choroby, wynosi od 1,6 do 28,7 proc. Jeśli chodzi o całą Europę, to bywają okolice (choćby na Węgrzech), gdzie zakażonych było prawie 50 proc. badanych pajęczaków.

Borelioza i kleszczowe zapalenie mózgu, choć powszechnie znane, nie są wcale jedynymi chorobami przenoszonymi przez kleszcze. Kleszcz może również wywoływać babeszjozę, tularemię, riketsjozę czy anaplazmozę.

Ekspertka tłumaczy, że krętek boreliozy potrzebuje zwykle ok. 24 godzin, aby trafić do gruczołów ślinowych kleszcza, a potem do organizmu żywiciela, ale w przypadku wirusa kleszczowego zapalenia mózgu na infekcję narażeni jesteśmy w ciągu 30 minut od ugryzienia. Im szybciej więc kleszcza usuniemy, tym lepiej.

Anna Grochowska w ramach praca nad swoim doktoratem bada kleszcze w Augustowie i Białym stoku. Jak wyglądają takie badania?

- Wzbudzam sensację, bo w ramach moich badań chodzę po terenach zielonych, ciągnąc za sobą po podłożu zatkniętą na kiju białą flagę z flaneli” - opowiada w rozmowie z PAP doktorantka.

Do materiału przyczepiają się siedzące na roślinach kleszcze, jest to bowiem ich sposób polowania. Badaczka zbiera potem z materiału pasożyty i bada je pod kątem przenoszonych przez nie chorób. 

Warto wiedzieć

Kleszcz lubi miękką skórę

Kleszcze, w odróżnieniu od komarów, potrzebują bardzo dużo krwi. Zdarza się, że pozostają przytwierdzone do człowieka (lub innego żywiciela) nawet do 15 dni, przez cały czas żywiąc się krwią. Z tego powodu szukają zwykle miękkiego i ciepłego miejsca na ciele ofiary takiego jak pachy lub okolice genitaliów (pachwiny), by móc mocno się przyczepić i skryć w fałdach skórnych. Niestety, gdy kleszcz jest już przytwierdzony, okazjonalne drapanie lub pocieranie miejsca, w którym się znajduje, nie robi mu żadnej krzywdy.

ZOBACZ TAKŻE:

Źródło: PAP